Państwo musi być prawe i sprawiedliwe; a nie teoretyczne; musimy chronić ofiary, a nie naciągaczy. Jako polityk mam grubą skórę, nie ugnę się z powodu nawet najbardziej perfidnych, dyskredytujących mnie kampanii - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
W rozmowie z tygodnikiem minister został zapytany o to, co zmienia się po wejściu w życie ustawy antylichwiarskiej. "Nie będzie więcej pozbawiania ludzi dachu nad głową za niespłaconą kilkusetzłotową pożyczkę. Jeżeli wartość długu nie przekracza 5 proc. wartości domu czy mieszkania, to nie będzie można przeprowadzać komorniczej egzekucji. Odsetki i koszty przekraczające limity określone przez ustawę będą bezprawne i niemożliwe z punktu widzenia prawa cywilnego, a jeśli ich wysokość przewyższy dopuszczalny limit dwukrotnie, to będzie to już przestępstwo ścigane karnie" - mówił.
Ziobro podkreślił, że "ta prosta i jasna zasada to potężny cios w lichwiarzy". "Dotychczasowe przepisy pozwalające na uznaniową ocenę, które pożyczki mają charakter lichwiarski, były główną przyczyną bezkarności naciągaczy" - dodał.
Ziobro wskazywał, że po licznych konsultacjach i uwagach m.in. ze strony resortów gospodarczych, jako maksymalny dopuszczalny limit kosztów w przypadku pożyczek i zakupów na raty zaproponowano najpierw 45 proc. "jednak w trakcie posiedzenia rządu pan premier Mateusz Morawiecki zaproponował, żeby wrócić do limitów, które legły u podstaw projektu, a więc do 20 proc. Jako były bankowiec z dużym doświadczeniem i wiedzą o świecie finansów potwierdził, że 20-procentowy limit, chroniąc Polaków przed lichwą, nie odbiera im możliwości zaciągania pożyczek i nie zagraża funkcjonowaniu uczciwych firm pożyczkowych" - dodał.
Przeczytaj także

Szef MS podkreślił przy tym, że ma zaufanie do "fachowej wiedzy premiera Morawieckiego i do jego zaplecza eksperckiego" i "cieszy się z inicjatywy premiera". (PAP)
sno/ aj/





























































