Epidemia koronawirusa spowodowała tąpnięcie importu i konsumpcji złota w Chinach.
Działania władz podjęte w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom zamrożenia gospodarki na czas apogeum walki z epidemią koronawirusa powodują spadek "kosztu pieniądza" (stóp procentowych) oraz wzrost obaw o przyspieszenie inflacji. Reakcją oszczędzających jest poszukiwanie bezpiecznych przystani, które pozwolą uratować wartość odkładanych na przyszłość pieniędzy. Jedną z nich jest złoto. Dlatego w marcu, jak raportował główny analityk Bankier.pl Krzysztof Kolany, sztabki i monety stały się w Polsce praktycznie niedostępne. Powodem miał być zarówno wzrost popytu, jak i ograniczenie podaży, wynikające z utrudnień w transporcie czy ograniczeniu dostępności pracowników w wielu zakątkach świata.
O ile nie mamy danych dot. sprzedaży "królewskiego metalu" nad Wisłą, to pojawiły się pierwsze informacje o sytuacji na rynku złota za Murem. W I kwartale tego roku zarówno import, jak i konsumpcja gwałtownie się załamały.
W marcu do Państwa Środka sprowadzono z zagranicy niespełna 20 ton złota - najmniej od co najmniej 2017 r., odkąd istnieją porównywalne dane chińskiego urzędu celnego. W styczniu i lutym, czyli przed i już po wdrożeniu drakońskich ograniczeń w celu powstrzymania rozprzestrzeniania się Covid-19, import przekroczył 90 ton łącznie, co też nie było najwyższym wynikiem.
Z kolei konsumpcja złota w I kwartale nie sięgnęła nawet 150 ton - wynika z danych China Gold Association (CGA). To prawie o połowę mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W przypadku złotej biżuterii spadek przekroczył 51 proc., a sztabek i monet - wyniósł niemal 47 proc.

Jak wskazuje CGA, załamanie sprzedaży jest efektem epidemii koronawirusa oraz wzrostu cen złota. Z jednej strony, ograniczenia w poruszaniu się i zamknięcie wielu sklepów utrudniło zakupy. Z drugiej, spadek dochodów (wywołany zamknięciem wielu zakładów produkcyjnych i usługowych) oraz chęć zabezpieczenia się na najbliższą przyszłość mogły zmniejszyć popyt na długoterminową inwestycję, szczególnie w obliczu szybkiego wzrostu cen produktów niezbędnych do życia. Jak donosi agencja Reutera, dealerzy złota oferowali nabywcom rabaty w wysokości nawet 50-70 dolarów na uncji wobec ceny spot.
Nie wiadomo, jak silny był wpływ ograniczenia podaży - gwałtowny spadek importu oraz zmniejszenie produkcji o niemal 11 proc. sugerują, że dostępność "królewskiego metalu" mogła być utrudniona albo załamanie importu było po części efektem niższego popytu. Warto zauważyć wystrzał importu w grudniu, który powinien był zabezpieczyć sprzedawców przed kluczowym momentem roku.
Covid-19 uderzył w Państwo Środka akurat w momencie, gdy zazwyczaj zakupy złota są rekordowe - czyli w pierwszym kwartale roku kalendarzowego, gdy wypadają obchody Nowego Roku księżycowego, podczas których przekazuje się najbliższym m.in. złote podarki.
Tak silny spadek zakupów za Murem powoduje, że być może Chiny straciły miano największego konsumenta złota na świecie. Na pierwszy stopień podium mogły wskoczyć Indie, gdzie w I kwartale ubiegłego roku konsumpcja wyniosła 159 ton.
Już w 2019 r. konsumpcja złota w Chinach skurczyła się o 12,91 proc. do 1002,78 tony - poinformowała China Gold Association. Był to najniższy wynik od 2016 r.
Maciej Kalwasiński































































