Światowe obroty handlowe to zapewne jeden z istotniejszych wskaźników, jakie warto śledzić, ponieważ jest to kanał, którym rozchodzą się różne wstrząsy makroekonomiczne. Ostatnie dane pokazują, że pod koniec 2018 r. światowy handel się załamał, co wskazywałoby na nadchodzące kłopoty, również polskiej gospodarki. Bloomberg zrobił nawet z tego bardzo pesymistyczny artykuł. Ale dane za styczeń pokazały bardzo wyraźne odbicie, które może sugerować, że wcześniej wystąpiły przejściowe zaburzenia.
Jak widać na wykresie poniżej, w grudniu roczna dynamika światowego importu spadła do -2 proc., wobec 2-3 proc. notowanych w poprzednich miesiącach. Ale w styczniu nastąpiło wyraźne odbicie – do 1 proc. Przy czym dane styczniowe mogą nie doceniać odbicia obrotów handlowych, ponieważ brakuje na razie danych ze Stanów Zjednoczonych (zamknięcie rządu opóźniło publikację statystyk; w obliczeniach dynamik autorzy przyjęli dynamikę zero miesiąc do miesiąca dla tego kraju), gdzie handel rósł w zeszłym roku wyraźnie powyżej średniej.
Wspomniane dane zbiera holenderski, rządowy ośrodek badawczy CPB i publikuje co miesiąc w formie monitoringu pt. World Trade Monitor. Bloomberg, powołując się na ostatnie dane CPB, zamieścił bardzo pesymistyczną analizę światowej gospodarki. Jednak agencja skupiła się w swojej analizie na danych trzymiesięcznych, czyli porównaniu okresu listopad-styczeń i sierpień-październik. Takie porównanie rzeczywiście pokazuje gwałtowne załamanie, bo największe spadki nastąpiły w grudniu, ale nie pozwala wyodrębnić styczniowego odbicia.
Wyróżnienie danych miesięcznych w tym przypadku może być istotne, ponieważ zachowanie handlu pod koniec 2018 r. wykazuje oznaki dziwnych, przejściowych zaburzeń. Potężnie załamał się handel w Azji, szczególnie na azjatyckich rynkach wschodzących, ale też w Japonii. Skala załamania importu była równoważna z tym, co stało się w listopadzie 2008 r., czyli tuż po upadku Lehman Brothers, kiedy światowa gospodarka pikowała w niespotykanym tempie. Trudno wyróżnić fundamentalne czynniki, które współcześnie miałyby wywołać aż tak gwałtowne dostosowania. Może dynamiki azjatyckiego handlu były zawyżane do jesieni 2018 r.? To jest karkołomna hipoteza, ale przecież problemy z chińskimi statystykami są powszechnie znane.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że w światowym handlu nastąpiło spowolnienie i nie należy wykluczać, że jest to jakiś poważny wstrząs. Ale gwałtowność zmian na przełomie 2018 i 2019 r. wskazuje na możliwość występowania jakiegoś szumu w danych, który wzmaga pesymizm. Na razie trzymałbym się styczniowego odbicia jako oparcia dla tezy, że do światowej recesji gospodarczej jeszcze nie doszło.





























































