Konflikt w Cieśninie Tajwańskiej uderzyłby w światową gospodarkę mocniej niż II wojna światowa – ostrzegł w środę w Tajpej Raymond Greene, de facto pełniący funkcję ambasadora USA na Tajwanie. Dyplomata ocenił, że rozmowy przywódców Stanów Zjednoczonych i Chin mogą zapobiec „błędnym kalkulacjom”.


– Oprócz strat w ludziach, jakikolwiek konflikt w Cieśninie Tajwańskiej miałby większy wpływ na globalną gospodarkę niż II wojna światowa – ocenił Greene, dyrektor Amerykańskiego Instytutu na Tajwanie (AIT), podczas forum poświęconego obronności.
– Zbliżający się szczyt (przywódców) USA i Chin to okazja do promowania relacji opartych na stabilności strategicznej, (...) co pozwoli uniknąć nieporozumień – dodał. Dyplomata przekonywał, że dla USA w czasach prezydentury Donalda Trumpa priorytetem jest utrzymanie pokoju w regionie Indo-Pacyfiku.
Choć Waszyngton wcześniej sygnalizował, że spotkanie Trumpa z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem ma odbyć się 24 września w Waszyngtonie, Pekin do tej pory oficjalnie nie potwierdził tych ustaleń.
Stany Zjednoczone pozostają kluczowym dostawcą uzbrojenia dla Tajwanu, mimo braku formalnych relacji dyplomatycznych. ChRL uznaje Tajwan za część swojego terytorium i nie wyklucza użycia siły zbrojnej, by przejąć nad nim kontrolę. Demokratyczne władze w Tajpej odrzucają te roszczenia, podkreślając, że tylko mieszkańcy Tajwanu mogą decydować o losie kraju.

W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony ChRL, administracja prezydenta Lai Ching-te stawia na modernizację armii. Zgodnie z przyjętymi planami budżetowymi, wydatki obronne Tajwanu w przyszłym roku po raz pierwszy w historii przekroczą 1 bln dolarów tajwańskich (około 31,8 mld dolarów amerykańskich).
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ rtt/


























































