Wydawanie pieniędzy może być przyjemne. Zakupy potrafią poprawić nastrój, oderwać od nieprzyjemnych myśli, dać poczucie satysfakcji. Jednak gdy wizyta w sklepie staje się głównym sposobem na radzenie sobie ze stresem, kupowanie może stać się niebezpieczne nie tylko dla domowych finansów.

Źródło: Thinkstock
Pomiędzy zakupami relaksacyjnymi a zakupami kompulsywnymi jest pozornie wyraźna granica. Te pierwsze to tylko doraźna rozrywka, niegroźna przyjemność, która najczęściej nie ma żadnego użytkowego celu. Gdy mówimy „idę do galerii” zamiast „idę kupić buty”, to wyprawa do sklepu zapewne służyć ma właśnie poprawieniu sobie nastroju. Do takiego sposobu spędzania wolnego czasu przyznaje się, zgodnie z wynikami badań CBOS-u, co piąty Polak.
O zakupach kompulsywnych (inne nazwy to zakupoholizm, oniomania) można natomiast mówić, kiedy przestajemy sobie radzić z wydawaniem pieniędzy i tracimy samokontrolę. Odczuwanie przymusu („głodu”) zakupów staje się na tyle silne, że trudno jest mu się samodzielnie przeciwstawić.
Korzenie zakupoholizmu
Uzależnienie od zakupów jest zaburzeniem, które wymyka się jednoznacznym definicjom. Można traktować je jako chorobę psychiczną (zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, zaburzenie kontroli impulsów) lub jako problem raczej etyczny, niż medyczny. W zaklętym kręgu przymusowych zakupów widać jednak wiele rysów charakterystycznych dla innych nałogów.

![]() | » Raty 0% – czy to się opłaca? |
Specjaliści upatrują korzeni oniomanii w bardzo zróżnicowanych czynnikach. U podstaw problemu mogą leżeć zaburzone relacje z rodzicami, nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, skłonność do uzależnień także innego rodzaju oraz czynniki kulturowe, takie jak wpływ otaczającej nas prokonsumpcyjnej kultury. Istnieje także nurt badań, który kieruje swoją uwagę na czynniki biologiczne, związane z aktywnością chemiczną mózgu. Co ciekawe, problem ten dotyka częściej kobiet niż mężczyzn – tak przynajmniej sugerują badania prowadzone m.in. w Niemczech i USA.
Kiedy zaczyna się problem?
Uzależnienie od zakupów może przybierać różne formy, ale wśród wskaźników świadczących o przekroczeniu bezpiecznej granicy wymienia się najczęściej:
- uczynienie z zakupów głównego sposobu (czasem jedynego) radzenia sobie ze stresem, strachem i złym nastrojem,
- dokonywanie zakupów samotnie, bez świadków,
- odczuwanie euforii podczas kupna, którą można porównać z poczuciem typowym dla sytuacji, w których robimy coś niebezpiecznego i zakazanego,
- ukrywanie kupowanych przedmiotów przed otoczeniem lub ich niszczenie,
- odczuwanie wstydu i winy po zakupach,
- prowadzenie finansowego „podwójnego życia” – posiadanie rachunków bankowych i kart ukrywanych przed bliskimi.
![]() | » Ranking lokat nie dla biedaków |
"Zakupoholicy różnią się między sobą. Dla jednych miły dreszczyk przynosi "polowanie" - włóczenie się godzinami po galeriach handlowych, nawet bez końcowego zakupu. Dla innych momentem kulminacyjnym jest przeciąganie kartą przez terminal płatniczy, niezależnie od ilości wydanych pieniędzy" mówi Paulina Chocholska, psycholog i psychoterapeutka.
Z czasem nałóg staje się niszczący nie tylko dla osobistych finansów (nierzadko towarzyszą mu bowiem problemy z nadmiernym zadłużeniem), ale także dla relacji z najbliższym otoczeniem. Podobnie jak w przypadku uzależnienia od alkoholu, „używka” staje się przyczyną konfliktów z rodziną i bliskimi. Zanim jednak można mówić o leczeniu, uzależniony musi uświadomić sobie, że przestaje panować nad swoim życiem.
Zakupoholizm bywa często ujmowany w kategoriach uzależnienia i tak bywa leczony. To użyteczne podejście, jednak nie dość wyczerpujące. Terapia powinna dotykać indywidualnego tła zaburzenia, które wymaga psychoterapii problemów osobistych. Powstrzymanie się przed zakupami poprzez zniszczenie kart kredytowych czy tworzenie listy zakupów nie wyleczy nikogo z poczucia samotności i beznadziejności, a na te bolączki lekarstwa poszukuje zakupoholik. Wydaje, żeby życie uczynić milszym. Goniąc za szczęściem popada w długi. Korzystając z psychoterapii może odnaleźć zagubione dawno temu zdrowe umiejętności radzenia sobie z życiem lub wykształcić nowe, bardziej konstruktywne. Paulina Chocholska, psycholog, psychoterapeutka, ePsychoterapia.pl |
Leczenie uzależnienia od zakupów opiera się zazwyczaj na pracy z psychoterapeutą, chociaż w sytuacji gdy problem powiązany jest z innymi zaburzeniami (np. depresją), sięga się także po środki farmakologiczne. W Polsce programy leczenia tzw. uzależnień behawioralnych współfinansowane są ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych. Ofiary oniomanii mają zatem szansę na darmowe leczenie.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl

































































