Brytyjska prasa ocenia wynik wczorajszych wyborów w Polsce jako "przełomowy moment" - jak to ujął "Times". "Daily Telegraph" pisze o sukcesie "partii antyimigracyjnej". "Guardian" wytyka Jarosławowi Kaczyńskiemu słowa o cholerze, dyzenterii i pasożytach, jakie niosą do Europy imigranci.
Najobszerniejszą analizę sukcesu PiS zamieszcza "Daily Telegraph", który podsumowuje profil partii jako "eurosceptyczny, konserwatywny i katolicki". Zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości może być dobrą wieścią dla premiera Davida Camerona, który próbuje renegocjować warunki członkostwa w Unii Europejskiej przed brytyjskim referendum - ocenia konserwatywny dziennik. Tak jak brytyjscy konserwatyści, PiS chce silniejszych zabezpieczeń dla państw spoza strefy euro i mniej interwencji Brukseli. Ale stanowczo oponuje wobec wszelkich prób odebrania zasiłków polskim imigrantom na Wyspach. Tymczasem Cameron chce je zamrozić na pierwsze cztery lata ich pobytu - przypomina "Daily Telegraph". "Times" cytuje słowa premier Ewy Kopacz o "piękniejszym kraju", jaki pozostawia zwycięzcom, ale również wspomina o niezadowoleniu elektoratu z ignorowania przez Platformę sygnałów niezadowolenia. "Guardian" pisze, że kandydatka na nowego premiera Beata Szydło została wystawiona jako "celowo umiarkowana alternatywa dla bardziej zadziornego stylu Jarosława Kaczyńskiego" - i zastanawia się, czy będzie teraz przez niego całkowicie zdominowana.
"Guardian" wytyka Jarosławowi Kaczyńskiemu słowa o cholerze, dyzenterii i pasożytach, jakie niosą do Europy imigranci.
Rosyjska prasa: w Polsce zmieniają elity
Wyborcy w Polsce nie tyle głosowali na PiS, co przeciwko Platformie Obywatelskiej. Taką sugestię przedstawia swoim czytelnikom "Rossijskaja Gazieta". Rządowy dziennik podkreśla, że Polacy nie dostrzegli omijającego ich światowego kryzysu gospodarczego i stopniowych zmian na lepsze, a wpływ na ich decyzję miały raczej skandale polityczne wokół rządzących elit.
"Rossijskaja Gazieta" przypomina, że Platforma Obywatelska była jedyną partią we współczesnej historii Polski, która dwukrotnie z rzędu wygrała wybory. Sugeruje, że Polacy byli już zmęczeni liderami tego ugrupowania. Dziennik wyjaśnia, że w ostatnich latach Prawo i Sprawiedliwość przeszło poważne zmiany jeśli chodzi o wizerunek partii. Jednocześnie dodaje, że szefem partii niezmiennie pozostaje Jarosław Kaczyński, a jego zastępcą Antoni Macierewicz. Temu ostatniemu wypomina ujawnienie informacji na temat pracy polskich służb wywiadowczych. Wybory parlamentarne w Polsce nie cieszyły się zainteresowaniem rosyjskich mediów. Oprócz krótkich informacji dotyczących sondażowych wyników, cytatów wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i Ewy Kopacz na razie nie pojawiły się obszerniejsze opracowania czy komentarze na ten temat.
"NYT": Prawica wraca z hukiem do władzy
Po prawie 10 latach główna opozycyjna partia prawicowa Prawo i Sprawiedliwość "wraca z hukiem" do władzy, obiecując wyborcom wyższe pensje i obronę tradycyjnych katolickich wartości - relacjonuje wybory parlamentarne w Polsce poniedziałkowy "New York Times".
Nowojorski dziennik podkreśla, że sondażowe wyniki exit poll, zgodnie z którymi PiS może nawet samodzielnie rządzić w Polsce, "niezwykle wymownie" obrazują przyłączenie się Polski do jej wielu regionalnych sąsiadów, którzy już wcześniej "przesunęli się na prawo".
"Wygląda na to, że po raz pierwszy w historii postkomunistycznej Polski żadna z lewicowych lub socjaldemokratycznych partii w kraju nie przekroczyła progu, by zdobyć mandaty w parlamencie" - podkreśla "NYT".
PiS, jak relacjonuje "NYT", już w niedzielę ogłosiło zwycięstwo, a jej lider Jarosław Kaczyński zapewnił, że nie będzie "żadnej zemsty, (...) żadnych osobistych rozgrywek. Żadnego kopania tych, którzy upadli - nawet jeśli upadli z własnej winy i słusznie". Gazeta zauważa, że brat zmarłego w 2010 roku w katastrofie lotniczej prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego nie prowadził kampanii jako kandydat swej partii na premiera. "Chociaż oczekuje się, że to on będzie sprawować władzę za kulisami i choć to on był głównym mówcą podczas niedzielnego świętowania zwycięstwa, urząd premiera ma przypaść innemu weteranowi partii - Beacie Szydło" - wyjaśnia "NYT".
Dziennik zauważa, że licząca 38 mln mieszkańców Polska "jest zarówno największym, jak i najbardziej ekonomicznie żywotnym krajem w Europie Wschodniej i w ostatnich latach wyrosła na regionalnego lidera". Mimo to - analizuje dalej "NYT" - okazało się, że rozczarowani wyborcy są "coraz bardziej zmęczeni słuchaniem o kwitnącej gospodarce", która ich zdaniem pozostawiła zbyt wielu ludzi daleko w tyle, zwłaszcza za bardziej zamożnymi mieszkańcami krajów Europy Zachodniej.
Platforma Obywatelska - dodaje "NYT" - była na cenzurowanym od zeszłego lata, czyli od kiedy kilku rządowych urzędników zostało nielegalnie podsłuchanych i przyłapanych na "niepoprawnych politycznie komentarzach". Kolejnym ciosem dla PO było odejście jej dotychczasowego lidera Donalda Tuska, który zrezygnował z funkcji premiera, by zostać przewodniczącym Rady Europejskiej w Brukseli.
"FT": nacjonaliści na drodze do odzyskania władzy w Polsce
"Nacjonaliści na drodze do odzyskania władzy w Polsce" - tytułuje swą korespondencję z Warszawy brytyjski dziennik "Financial Times" na stronie internetowej w dniu niedzielnego głosowania do polskiego parlamentu.
Konserwatywna opozycja wygrała w niedzielę wybory (...), wypierając jedną z najdłużej rządzących ekip w krajach Unii Europejskiej - odnotowuje gazeta.
"Mimo że Polska była w ciągu jej ośmioletniej kadencji najszybciej rozwijającą się gospodarką w UE, wydaje się, że kraj był zmęczony rządami liberalnej, centroprawicowej Platformy Obywatelskiej i opowiedział się za powrotem do władzy Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, nacjonalistycznego wetarana (ang. nationalist veteran)" - podaje "FT".
"Gospodarczy program Kaczyńskiego, nieufnego wobec Brukseli i Berlina oraz zażartego krytyka Moskwy, obejmuje priorytetowe traktowanie rodzimych firm nad zagranicznymi i nałożenie dalszych podatków na banki i supermarkety, żeby móc wypłacać zasiłki emerytom i pracownikom" - wskazuje londyński dziennik.
I dodaje, że "takie populistyczne zobowiązania, razem z emocjonalną retoryką przeciwko rządowym planom otwarcia granic dla uchodźców, zbiegły się z poglądami wyborców, którzy czują, że przegapili korzyści wynikające z boomu gospodarczego Polski w ciągu minionej dekady, zwłaszcza w biedniejszych i mniej rozwiniętych wschodnich regionach kraju, gdzie wielu uważa, iż emigracja na zachód Europy pozostaje ich najlepszą opcją".
Francja: prasa o wyborach w Polsce
Francuska prasa podkreśla, że Prawo i Sprawiedliwość w wyniku niedzielnych wyborów ma prawdopodobnie większość bezwzględną w Sejmie. Komentatorzy we Francji zauważyli również całkowitą eliminację partii lewicowych.
Dziennik "Le Parisien" cytuje w swoim komentarzu słowa Jarosława Kaczyńskiego, według których po raz pierwszy od upadku komunizmu jedna partia będzie mogła rządzić samodzielnie, bez potrzeby poszukiwania koalicji. Według francuskiego dziennika, kampania wyborcza PiS opierała się na demagogicznych obietnicach i na strachu przed migrantami. Z kolei Platforma Obywatelska - zaznacza gazeta - była wyraźnie zmęczona i zużyta ośmioletnim sprawowaniem władzy. W dodatku partia ta została porzucona przed rokiem - jak pisze "Le Parisien" - przez swojego charyzmatycznego lidera Donalda Tuska, który przewodzi obecnie Radzie Europejskiej.
Według dziennika "Le Monde", najważniejsze elementy programu przyszłego rządu Beaty Szydło to centralizacja władzy, polityka socjalna i polityka suwerenności gospodarczej. Francuski dziennik podkreśla również socjalno-konserwatywny charakter zwycięskiej partii. Jej program socjalny był - jak podkreśla "Le Monde" - bardzo kosztowny. Gazeta pisze tu o obniżeniu wieku emerytalnego, zasiłkach na dzieci oraz o bezpłatnych lekarstwach dla osób powyżej 75. roku życia.
Białoruskie media o wyborach w Polsce
Pierwszy program białoruskiej telewizji "BT-1" komentując zwycięstwo PiS poinformował, że na popularności PO negatywnie odbił się ubiegłoroczny skandal podsłuchowy, w który byli zamieszani ministrowie. Z kolei popularny kanał telewizyjny "ONT" zwrócił uwagę, że Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za obniżeniem wieku emerytalnego.
Niezależny tygodnik "Nasza Niwa" komentując dobry wynik PiS pisze, że doszło do "triumfalnego zwycięstwa narodowych konserwatystów". Zauważa, że w maju kandydat Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie.
Rozgłośnia "Euroradio" zwraca uwagę, że do Sejmu wejdzie zapewne 5 partii. Wszystkie są prawicowe. Podkreśla, że po raz pierwszy w historii w polskim parlamencie nie będzie sił lewicowych.
Włochy i Hiszpania
Wybory w naszym kraju są tematem numer jeden także prasy we Włoszech. Największe gazety podkreślają, że ich zwycięzca, Prawo i Sprawiedliwość, jest partią eurosceptyków i Bruksela może mieć niebawem niemałe kłopoty z rządzoną przez nich Polską. Polska w rękach nacjonalistów przeciwnych Unii Europejskiej - oznajmia na pierwszej stronie "Corriere della Sera".
"W Polsce wygrała eurosceptyczna, katolicka ultraprawica" - podkreślają hiszpańskie gazety. Zdaniem komentatorów, krajem będzie rządził Jarosław Kaczyński, a prezydent Andrzej Duda i przyszła premier Beata Szydło będą tylko wykonawcami jego woli. Nawet skrajnie prawicowe hiszpańskie gazety - "La Razon" i "ABC" wyrażają obawę, że Polska - jeden z największych krajów Unii Europejskiej - odwróci się plecami do Brukseli.
"Washington Post": Polska zdecydowanie skręca w prawo
Polska w zdecydowany sposób skręca w prawo, odsuwając od władzy rządzących od 8 lat centrystów i głosując na konserwatywną i eurosceptyczną partię, która nie chce imigrantów, ale chce wydawać więcej na ubogich - pisze na stronie internetowej "Washington Post".
Waszyngtoński dziennik odnotowuje, że uzyskując 39 proc. głosów Prawo i Sprawiedliwość zdobywa wystarczającą liczbę mandatów, by rządzić w pojedynkę, bez tworzenia koalicji.
"WP" wskazuje, że PiS jest ugrupowaniem "silnie pronatowskim, ale również bardziej sceptycznym wobec Unii Europejskiej". "Partia ta przeciwna jest przyjęciu euro i jest mocno antyimigracyjna" - pisze amerykańska gazeta, zwracając uwagę, że "stanowiska te będą miały szerszy wpływ na całą UE".
Z kolei Platforma Obywatelska jest postrzegana jako partia, która "oderwała się od tego, co dzieje się w Polsce oraz od zwykłych wyborców" - pisze "WP", przypominając "zwycięską mowę" przyszłej premier Beaty Szydło, która obiecała, że "do tego nie dopuści".
Kościół katolicki jest postrzegany jako popierający PiS, podobnie jak wielu Polaków, którzy nie skorzystali z silnego wzrostu gospodarczego Polski, szacowanego w tym roku na 3,5 proc. Ponadto mając poparcie Kościoła istnieją obawy, że PiS będzie chciał zakazać zapłodnienia in vitro i całkowicie zakazać aborcji - czytamy w "WP".
PiS obiecał zmienić niepopularne podniesienie wieku emerytalnego i dać więcej pieniędzy w postaci ulg podatkowych borykającym się z trudnościami rodzinom. Obiecał też miesięczne dodatki dla dzieci poniżej 18. roku życia oraz bezpłatne leki dla osób powyżej 75. roku życia. Chce również podnieść podatki na przede wszystkim zagraniczne banki i hipermarkety w Polsce, a także dać ulgi podatkowe mniejszym firmom rodzimym oraz tym, które wdrażają polskie technologie - odnotowuje "WP".
Amerykańska gazeta zwraca uwagę, że "po raz pierwszy w okresie postkomunistycznym w Polsce" najpewniej żadna partia lewicowa nie dostanie się do parlamentu.
ARD: Polsce grozi orbanizacja
Pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD uważa, że utworzenie rządu przez PiS grozi "orbanizacją" Polski, co w Niemczech powinno uruchomić "sygnał alarmowy". Komentator ARD zastrzegł, że partia Jarosława Kaczyńskiego zmieniła się od 2005 r.
"Rozmiary zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości są wielką niespodzianką" - powiedziała warszawska korespondentka ARD Griet von Petersdorff. Jej zdaniem powodem tak wielkiego sukcesu narodowych konserwatystów - jak niemieckie media nazywają PiS - była słabość Platformy Obywatelskiej. PO rządziła przez dwie kadencje, co spowodowało przesyt - oceniła Petersdorff. Dodatkowym osłabieniem PO było odejście Donalda Tuska - zaznaczyła korespondentka. Rządząca partia sama poddała się, "a kto chce partii, która sama w siebie nie wierzy?" - pytała retorycznie.
W osobnym odredakcyjnym komentarzu Robin Lautenbach podkreślił, że Polska jest po Francji najważniejszym partnerem Niemiec.
"Utworzenie przez PiS następnego polskiego rządu powinno wywołać na lewo od Odry przenikliwy dźwięk sygnału alarmowego" - powiedział komentator. Jak wyjaśnił, powodem do niepokoju jest "mocny człowiek tej partii - Jarosław Kaczyński".
Lautenbach przypomniał, że niemal 10 lat temu, gdy Kaczyński był szefem rządu, "stale prowokował polityczne awantury w polityce wewnętrznej i zaszkodził poważnie relacjom Polski z Niemcami i UE".
Zdaniem ARD w kampanii wyborczej Kaczyński "świadomie posługiwał się nienawiścią, podjudzając przeciwko muzułmańskim uchodźcom, chociaż w rzeczywistości nie ma ich w Polsce". Jak dodano, szef PiS "posługiwał się słowami, które wprawiły w zdumienie nawet Pegidę i AfD".
Pegida to populistyczny antyimigrancki ruch społeczny domagający się natychmiastowego wstrzymania przyjmowania imigrantów; Alternatywa dla Niemiec (AfD) jest eurosceptycznym ugrupowaniem nalegającym na ograniczenie liczby uchodźców.
"Czy kolejny wschodnioeuropejski kraj popadnie w +orbanizm+?" - pytał Lautenbach. "PiS kocha (premiera Węgier Viktora) Orbana, ma z nim tylko jeden mały ideologiczny problem - a problemem tym jest jego sympatia do (prezydenta Rosji Władimira) Putina" - tłumaczył niemiecki komentator.
Lautenbach zastrzegł, że sytuacja w Polsce nie musi rozwijać się według czarnego scenariusza. "PiS też się zmienił. Do władzy doszło nowe pokolenie, bardziej otwarte na świat, mniej fanatyczne, którego patriotyzm nie ogranicza się do poglądów antyniemieckich i antyeuropejskich" - powiedział komentator. Jak dodał, prezydent Andrzej Duda i przyszła premier Beata Szydło symbolizują właśnie to pokolenie.
Pozostaje "jedno nurtujące podejrzenie" - zauważył Lautenbach - to, że po niedługim czasie Kaczyński "wyrzuci miłą panią Szydło i sam ogłosi się premierem". ARD przypomniał, że podobny manewr polski polityk przeprowadził w 2006 r. "Idą ciekawe czasy, także dla nas" - podsumował pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej.
Samodzielne rządy Prawa i Sprawiedliwości mogą mocno zmienić Polskę - ocenia niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Jak czytamy, Polska przeżyła polityczne trzęsienie ziemi. Nie tylko zmieciono z powierzchni obecny obóz rządowy. Zwycięzcy będą prawdopodobnie rządzić samodzielnie. To nowość w Polsce. Zdaniem autora tekstu, zwolennicy PiS-u są zachwyceni, ale obóz centrowo-lewicowy ma ciarki z przerażenia.
Szwajcaria: Beata Szydło "Jamesem Bondem polskiej polityki"
"James Bond polskiej polityki" - tak szwajcarskie media określają Beatę Szydło. I prognozują, że wynik wyborów może oznaczać koniec Platformy Obywatelskiej.
"Nazywam się Szydło, Beata Szydło" - tę wypowiedź kandydatki na premiera z początku jej kampanii wyborczej przypominają media w Szwajcarii. "James Bond dokonuje rzeczy niemożliwych, w Polsce musimy też uwierzyć w to, że nam też się uda takie rzeczy osiągnąć" - mówiła Beata Szydło. I się udało - podkreślają szwajcarskie media, wskazując jednocześnie, że Bond działa zawsze na usługach Jej Wysokości. Pytanie, czy Beata Szydło będzie tak bardzo zależna od Jarosława Kaczyńskiego.
Platforma Obywatelska przeżyła dramatyczną, być może zagrażającą egzystencji porażkę wyborczą - pisze największa szwajcarska gazeta Neu Zürcher Zeitung. Nie wiadomo, dlaczego PO z Ewa Kopacz na czele straciła 16 punktów i będzie musiała być w opozycji w polskim parlamencie, skoro po 8 latach rządzenia polska gospodarka jest w fantastyczej kondycji - podkreśla gazeta.
Prawdopodobnie wielu Polaków myśli, że dobrobyt gospodarki Polski, prowadzonej z takim sukcesem, nie rozkłada się równo i dla wielu wyborców jest po prostu nieodczuwalny - komentuje dziennik.
Wszystkie szwajcarskie media podkreślają też, że ogromnym zaskoczeniem jest, iż po raz pierwszy od 1989 roku w polskim Sejmie nie będzie lewicy.
Prasa w Czechach: Polskę czeka wyraźny zwrot na prawo
Polska polityka po wyborach wyraźnie skręci na prawo, gdyż - jeśli potwierdzą się wyniki sondaży - w parlamencie nie zasiądą reprezentanci lewicy, a po raz pierwszy po 1989 roku rząd powoła jedna partia - pisze w poniedziałek prasa w Czechach.
"Jarosław Kaczyński i politycy PiS dobrze pamiętają okres swych rządów z lat 2005-2007, które charakteryzowała niestabilność władzy z małymi, chwiejnymi partnerami; dlatego teraz twardo dążyli do zdobycia większości" - pisze dziennik ekonomiczny "Hospodarzske noviny".
Aby Prawo i Sprawiedliwość mogło spełnić swe obietnice wyborcze i program socjalny, należy spodziewać się centralizacji państwa, przedsiębiorstw i inwestycji - zauważa w gazecie szef jej działu zagranicznego Martin Ehl. Powyborcze przemówienie Kaczyńskiego odczytuje jako próbę budowy bezwzględnej większości, aby "zgodnie z węgierskim wzorem" zmienić konstytucję i koncepcję rządzenia państwem.
Według dziennikarza Jarosław Kaczyński ma jednak o wiele słabszą pozycję polityczną i społeczną w porównaniu z premierem Węgier Viktorem Orbanem, dlatego komentarze niektórych mediów o zagrożonej w Polsce demokracji uważa za przesadne.
Dziennik "Mlada fronta Dnes" w swym powyborczym komentarzu podkreśla, że Czechy muszą pozostać przyjacielem Polski także po triumfie Kaczyńskiego.
Według gazety Polska po wyborach wygranych przez PiS "będzie inna, o wiele bardziej złożona", niż ta, "którą poważnie traktowała Europa Zachodnia i która ma dziś przewodniczącego Rady Europejskiej, a kilka lat wcześniej miała szefa Parlamentu Europejskiego".
"Będziemy być może musieli zwracać uwagę swym polskim kolegom na rzeczy, które przywrócą (...) polską demokrację. Być może staniemy się krajem, gdzie pokonana w niedzielę liberalna i prozachodnia Polska będzie szukać inspiracji i nadziei" - pisze na łamach dziennika komentator Lubosz Palata.
Unijna i belgijska prasa: Polska może być mniej konstruktywna w UE
Powrót do władzy PiS przyniesie więcej zmian w polityce krajowej niż w zagranicznej - pisze na swojej stronie wydawany w Brukseli tygodnik "Politico". Belgijski "Le Soir" ostrzega, że Polska może być pod nowymi rządami mniej konstruktywnym partnerem w UE.
"Niedzielne wybory parlamentarne w Polsce wywracają do góry nogami jedną z najbardziej stabilnych scen politycznych w Europie" - wybija w powyborczym komentarzu "Politico". Tygodnik ocenia, że wyborcy mieli dość PO, mimo że Polska pod rządami tego ugrupowania rozwijała się najszybciej w UE, Warszawa zbudowała dobre relacje z sąsiadami i wypracowała silną pozycję w Brukseli.
W ocenie "Politico" zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości zostało zbudowane na zaskakującym majowym sukcesie w wyborach prezydenckich. PiS zostało określone jako partia bardziej prawicowa w sprawach społecznych i bardziej lewicowa w kwestiach gospodarczych niż PO.
Autor komentarza wskazuje, że formacja, która wygrała wybory, zmodernizowała się od okresu swoich ostatnich burzliwych rządów w latach 2005-2007, zwracając się do młodych wyborców wielkich miast, czyli ku elektoratowi wykraczającemu poza tradycyjny konserwatywno-religijny.
"Politico" studzi emocje tych, którzy mogliby się spodziewać rewolucji w polityce zagranicznej; wskazuje na podobieństwa w tej sprawie odchodzącego i prawdopodobnego nowego rządu. Tygodnik przypomina, że gabinet pod przywództwem Ewy Kopacz nie był chętny do przyjmowania uchodźców w Polsce i walczył w sprawie redukcji emisji gazów cieplarnianych broniąc przy tym węgla jako podstawowego surowca energetycznego. Zwraca też uwagę na ważną dla Polski rolę NATO, a także nieufność Warszawy do Rosji.
"Nowa ekipa ma mniej więcej takie samo stanowisko w każdej z tych kwestii, choć PiS może być mniej uprzejmy w uzyskiwaniu ustępstw na swoją korzyść" - przewiduje autor artykułu.
Jako jedną z zasadniczych różnic z PO wskazano chęć budowy przez PiS silniejszych więzi z resztą krajów Europy Środkowej, której - według "Politico" - Polska pod nowymi rządami chce być liderem.
Tygodnik przypomina, że za 19 miesięcy wygasa 2,5-letnia kadencja Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej (do podjęcia decyzji o ewentualnym przedłużeniu mandatu potrzeba jednomyślności, czyli zgody rządu PiS). Opisując wzajemną niechęć miedzy byłym liderem PO a szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim, autor zwraca uwagę, że ten drugi będzie musiał zdecydować, czy lepiej trzymać wroga na wysokim stanowisku w odległej Brukseli, czy upokorzyć go odrzucając jego kandydaturę na kolejną kadencję.
Pisząc o sprawach krajowych "Politico" wskazuje, że jest prawie pewne, że PiS pójdzie w ślady poprzednich ekip i wymieni na swoich ludzi kierujących takimi instytucjami, jak NBP, KRRiTV, UOKiK, czy spółki Skarbu Państwa. Tygodnik spodziewa się też, że partia Jarosława Kaczyńskiego będzie chciała ożywić śledztwo w katastrofie smoleńskiej.
Belgijski "Le Soir" ocenia, że główną przyczyną wyborczej klęski PO jest wyjazd Donalda Tuska Do Brukseli. Dziwiąc się, jak ugrupowanie, które przeprowadziło kraj przez największy światowy kryzys od 1929 r., wzmocniło rolę Polski w UE i poprawiło standardy życia Polaków, mogło przegrać, gazeta odpowiada: Donald Tusk został przewodniczącym Rady Europejskiej, a jego ugrupowanie zapłaciło cenę za arogancję i afery z ostatnich lat.
Autor korespondencji z Warszawy przewiduje, że Polska po dojściu do władzy PiS może być mniej konstruktywnym partnerem w UE niż była do tej pory. Opisując zwycięskie ugrupowanie wskazuje, że PiS to konserwatywno-katolicka, jeśli nie nacjonalistyczna formacja mająca swój żelazny elektorat na wsi i w małych miastach.
"Le Soir" pisze o zwycięstwie wizji państwa silnego, może nawet autorytarnego, "które żywi się brakiem ufności wobec tego, co pochodzi z zagranicy".
Zwycięstwo PiS może oznaczać problemy w relacjach z Unią Europejską - tak o wynikach wyborów w Polsce pisze "EUObserver". Zdaniem brukselskiego portalu, istnieje kilka potencjalnych źródeł napięć między Brukselą a Warszawą.
Podejście do kwestii dyscypliny budżetowej, problemu migracji, relacji z Rosją czy polityki klimatycznej - to, według EUObservera, pola możliwych tarć w relacjach Polski z Unią Europejską. Komentując przyczyny zwycięstwa PiS, brukselski portal pisze o coraz wyraźniejszym poczuciu wśród Polaków, że rządy PO - choć przypadły na okres wzrostu gospodarczego - służyły jedynie elitom i biznesowi. EUObserver dodaje w swoim artykule, że Prawo i Sprawiedliwość podczas kampanii wyborczej obiecało m.in. obniżenie wieku emerytalnego i obniżkę podatków dla małych firm.
"Sydney Morning Herald"o możliwych decyzjach gospodarczych PiS
To potencjalnie największe zwycięstwo jednej partii od końca komunizmu w 1989 roku. Tak o polskich wyborach parlamentarnych pisze australijski dziennik "Sydney Morning Herald".
To zwycięstwo może oznaczać zwrot ku społecznemu konserwatyzmowi i lewicującej gospodarce - pisze Sydney Morning Herald. Gazeta dużą część komentarza poświęca przyszłym decyzjom gospodarczym PiS. Dziennik przypomina, że opodatkowane mogą zostać banki i supermarkety. Ponieważ zwycięska partia będzie mogła nominować większość członków Rady Polityki Pieniężnej, de facto może przejąć kontrolę nad stopami procentowymi. Sydney Morning Herald cytuje wpływowego ekonomistę PiS-u, Zbigniewa Kuźmiuka, którego zdaniem rząd będzie dążył do utrzymywania deficytu sektora finansów publicznych w ramach wymaganego przez Unię Europejską poziomu trzech procent PKB.
Arabskie media o wyborach w Polsce
Arabskie media niewiele miejsca poświęcają wyborom w Polsce. Nazwisko lidera zwycięskiej partii Jarosława Kaczyńskiego pojawia się w kontekście słów o sukcesie konserwatystów i eurosceptyków.
"Polacy wynieśli do władzy eurosceptycznych konserwatystów, którzy oparli kampanię na populistycznych obietnicach i obawach przed napływem uchodźców" - pisze dziennik "Gulf Today". Gazeta powtarza opinie głosujących Polaków, którzy byli rozczarowani rządami liberalnej Platformy Obywatelskiej. "Za dużo skandali, za mało sukcesów, to dla odmiany zagłosujemy na PiS" - cytuje słowa jednego z warszawskich wyborców najpopularniejsza gazeta w regionie.
Telewizja Al-Dżazira rozpoczyna poranne programy informacyjne od problemów uchodźców w Europie. W tym kontekście opisuje też w swoich serwisach internetowych polskie wybory. Przypomina słowa Jarosława Kaczyńskiego o chorobach przenoszonych przez uchodźców i podkreśla, że niechęć zwycięskiej partii wobec przyjmowania imigrantów podziela 60 procent Polaków.
PAP/IAR



























































