Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewnił we wtorek w Abu Dhabi, że nie będzie pobierania opłat od statków przepływających przez cieśninę Ormuz. Jak zapewnił, USA ma w tej kwestii poparcie wszystkich państw regionu.


Rubio odniósł się do przyszłości cieśniny, podczas krótkiej rozmowy z dziennikarzami, po lądowaniu w Abu Dhabi, gdzie rozpoczął trzydniową wizytę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie i Bahrajnie. Pytany o to, czy USA i sojusznicy mogą zagwarantować swobodę żeglugi przez Ormuz, odparł, że „takie jest prawo”.
To jest międzynarodowy szlak wodny. Żaden kraj nie ma prawa pobierać myta lub opłat na międzynarodowym szlaku wodnym. Takie jest obowiązujące prawo międzynarodowe na szlakach na całym świecie, więc oczekuję, że tak będzie i tutaj - powiedział. - Nie sądzę, byśmy musieli kogokolwiek przekonywać w tej kwestii. Myślę, że wszystkie kraje w tym regionie zgodzą się z nami - dodał.
Szef dyplomacji USA zapowiedział, że podczas wizyty zamierza odbyć rozmowy z sojusznikami na temat wstępnego porozumienia z Iranem, w tym zwłaszcza na temat działalności wspieranych przez Iran bojówek, w Libanie, Jemenie, czy Iraku.
Słowa Rubio padają po tym, jak prezydent Donald Trump w ostatnich dniach sugerował, że w przypadku braku końcowego porozumienia z Iranem to USA mogą pobierać opłaty od statków, „przejąć” cieśninę, lub rekwirować 20 proc. przechodzącej przez nią ropy naftowej.
Przeczytaj także
Luki w porozumieniu z Iranem? Amerykańska administracja musi gęsto się tłumaczyć
Zapisy umowy USA-Iran mówią, że przez 60 dni negocjacji na temat ostatecznej wersji żegluga przez Ormuz będzie swobodna i nie będzie podlegała opłatom. Po tym okresie jednak tekst zdaje się sugerować możliwość takich opłat. Porozumienie mówi, że w przyszłości „Islamska Republika Iranu przeprowadzi dialog z Sułtanatem Omanu w celu określenia przyszłej administracji i usług morskich w cieśninie Ormuz, w porozumieniu z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej”, zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym.

Mimo to, urzędnicy amerykańscy konsekwentnie odrzucają taką możliwość. Wiceprezydent USA J.D. Vance wykluczył, by umożliwiały one przyszłe pobieranie opłat od statków i podkreślił, że w procesie rozmów na temat cieśniny będą uczestniczyć nie tylko Iran i Oman - państwa które według doniesień rozmawiały na temat poboru opłat - ale też inne państwa Zatoki Perskiej. Według Vance'a rozmowy te miałyby dotyczyć bezpieczeństwa żeglugi, a nie podatków.
Noblista: Trump skapitulował, cieśnina Ormuz będzie otwarta na warunkach Iranu
Prezydent USA Donald Trump skapitulował w sprawie cieśniny Ormuz, która zostanie otwarta na warunkach Iranu, a za żeglugę tym szlakiem trzeba będzie płacić myto. Republikanie mogą za to zapłacić podczas wyborów do Kongresu - zauważa we wtorek laureat ekonomicznego Nobla prof. Paul Krugman.
Trump musiał iść na ustępstwa w negocjacjach z Iranem, bowiem wyczerpały mu się w tym konflikcie takie opcje militarne, które nie pociągają za sobą zbrodni wojennych. Z drugiej strony jego kapitulacja ma ścisły związek z wyborami do Kongresu środka kadencji prezydenckiej, które odbędą się na cztery i pół miesiąca. Prezydent obawiał się, że podczas głosowania jego partia zapłaci wysoką cenę polityczną za wysoką cenę ropy, a zatem i benzyny - ocenia noblista.
Ale zastrzega, że nawet przy założeniu, że wojnę z Iranem w istocie uda się zakończyć, Trump raczej nie zdąży się „zrehabilitować w oczach amerykańskich wyborców” przed głosowaniem zaplanowanym na 3 listopada.
Zanim bowiem podaż ropy na światowe rynki wróci do normalnego poziomu, minie sporo czasu. Po pierwsze - wylicza Krugman - dlatego, że doszło do sporych zniszczeń infrastruktury petrochemicznej w Zatoce Perskiej. Odbudowa zajmie miesiące, jeśli nie lata.
Po drugie, tankowce, które omijały cieśninę, są teraz w różnych odległych miejscach, a ich przekierowanie potrwa tygodnie lub miesiące. Po trzecie statki muszą się liczyć z ryzykiem natrafienia na miny na szlakach morskich w pobliżu Zatoki.
Trzeba też wziąć pod uwagę dobrze udokumentowane zjawisko na rynkach ropy - gdy dochodzi do kryzysu podaży, ceny surowca „szybują jak rakieta”, ale gdy sytuacja się normuje, balansują w powietrzu „jak piórko”. A zatem cena benzyny pozostanie wysoka jeszcze przez kilka miesięcy. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę presję inflacyjną jaką to powoduje, „nadzieje Trumpa na szybkie zyski polityczne z kapitulacji” nie mają podstaw - ocenia autor.
Jest też dodatkowy, niezależny od wojny czynnik napędzający inflację - boom w sektorze sztucznej inteligencji sprawia, że powstają gigantyczne centra danych, co podbija szybko cenę energii. „A więc o ile konsumenci mogą mieć nadzieję na trochę ulgi przy tankowaniu benzyny, muszą się liczyć z uporczywymi podwyżkami (cen) innych dóbr” - wyjaśnia Krugman.
Można bezpiecznie założyć, że wyborcy nie będą w nastroju do celebrowania sukcesów Trumpa podczas wyborów do Kongresu, a skapitulowanie USA wobec Iranu uznają „w najlepszym przypadku za Pyrrusowe zwycięstwo” - konkluduje noblista.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kj/





















