Medal 50-lecia Honorowego Krwiodawstwa wręczył prezesowi Sylwestrowi Rypińskiemu reprezentujący Mazowiecki Zarząd Okręgowy Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie prezes honorowy Jerzy Czubak. Doszło do tego podczas spotkania w Centrali ZUS w Warszawie.
Sylwester Rypiński zapewnił, że nadal będzie z wielką życzliwością wspierać krwiodawczą aktywność pracowników Zakładu. A inicjatyw na tym polu jest coraz więcej. Regularne akcje honorowego oddawania krwi organizują m.in. oddziały w Białymstoku, Bydgoszczy, Chorzowie, Krakowie, Opolu, Poznaniu, Wałbrzychu, a także w Warszawie (tu celuje I Oddział, swoją krwiodawczą kartę historii zapisała także Centrala).
Do przeprowadzenia akcji krwiodawstwa szykują się kolejne oddziały. - W grudniu ubiegłego roku nawiązaliśmy kontakt z Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Legnicy. Akcję zbiórki krwi chcemy na terenie naszego oddziału przeprowadzić w drugim kwartale 2009 roku - mówi Elżbieta Kurek, rzeczniczka prasowa Oddziału ZUS w Legnicy.
ReklamaZobacz także
O tym, jak krwiodawcze plany rozchodzą się z rzeczywistością przekonał się kilka miesięcy temu Kraków. - Liczba chętnych do oddania krwi przerosła nasze oczekiwania. Krew oddało jednego dnia 105 pracowników naszego Oddziału, a Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa musiało uruchomić dodatkowe stanowisko poboru krwi. W sumie oddano 35,5 litra krwi. Było to tak niezwykłe wydarzenie, ze relację z niego zamieściła Gazeta Krakowska, a o sprawie poinformowała także regionalna TVP - opowiada rzecznik Oddziału ZUS w Krakowie, Robert Kordaszewski.
Zbiórka krwi w oddziale to prawdziwe przedsięwzięcie: trzeba zorganizować odpowiednią salę, oddzielić punkt pobrań od miejsca rejestracji, zapewnić sprawny przepływ informacji. Marlena Nowicka, rzeczniczka Oddziału w Poznaniu wspomina ubiegłoroczną akcję z przejęciem. - Obserwowałam ten, trwający nieprzerwanie od ósmej rano do drugiej po południu," uporządkowany" ruch i harmider. Podczas gdy jedni wypełniali przy stolikach kwestionariusze, inni rejestrowali się, kolejni poddawali się badaniu krwi, przechodzili na rozmowę z lekarzem, ci pierwsi leżeli już na łóżkach i oddawali krew. I tak przez sześć godzin. W efekcie zebraliśmy przeszło 21 litrów tego życiodajnego płynu.
Są oddziały w Polsce, które wprawdzie nie zorganizowały dotąd zbiórki, ale mają wśród swoich pracowników aktywnych krwiodawców. Wśród nich jest pan Robert z Inspektoratu w Koninie. Jego opowieść nadaje się na scenariusz pięknej filmowej sceny o honorowych krwiodawcach z ZUS . - Kiedyś oddawałem krew w szpitalu w Gdańsku Oliwie. W pewnym momencie weszła pani doktor i po kolei sprawdzała woreczki z grupą krwi. Moja to "0" Rh-, dosyć rzadka grupa. No więc pani doktor popatrzyła na mój woreczek i po chwili z radością oznajmiła, że to będzie dla chorego dziecka w Gdyni Orłowie. Zanim jeszcze skończyłem oddawać, stał już przy mnie sanitariusz z podręczną lodówką i czekał, aby zabrać mój woreczek i popędzić do Gdyni. W takich momentach człowiek wie po co to robi - wspomina pan Robert. Nic dodać, nic ująć.





























































