Już w maju 2011 roku swój rynek pracy dla polskich pracowników otworzą Niemcy i Austria. Szacuje się, że z Polski wyjedzie wówczas nawet 500 tysięcy pracowników – zarówno robotników, jak i specjalistów.
Zachodnie rynki pracy są bardzo atrakcyjne dla Polaków. I robotnicy, i specjaliści mogą tam liczyć na kilkakrotnie wyższą pensję niż na takim samym stanowisku w Polsce. Czy zatem grozi nam odpływ wykształconych absolwentów lub doświadczonych pracowników?
– Niektóre prognozy mówią o emigracji 45-65 tysięcy osób w skali roku. Gdyby szacunki się sprawdziły, potencjał polskiej gospodarki w kolejnych latach skurczyłby się średnio o 0,4 punktu procentowego. Doświadczenia poprzednich lat uczą, że prognozy ilościowe odnoszące się do migracji są dalekie od późniejszych faktów. Obawy dotyczące „zalania” przez Polaków niemieckiego czy austriackiego rynku pracy wydają się jednak przesadzone – wyjaśnia Krzysztof Belczyk, socjolog, analityk rynku pracy w portalu rynekpracy.pl.
Już dzisiaj w Niemczech i Austrii legalnie pracuje wielu Polaków. Taką możliwość daje im częściowo otwarty rynek pracy w tych krajach, a wszystko dzięki podpisaniu dwustronnych umów. Z kolei od 2009 roku Polacy mają możliwość swobodnego podejmowania pracy sezonowej np. w rolnictwie. Jednak, jak podaje MPiPS, zainteresowanie tą formą zarobku za zachodnią granicą zmniejszyło się.
– Badania pokazują, że migranci sezonowi to najczęściej osoby powyżej 40. roku życia, bez wyższego wykształcenia, pochodzące z małych miast oraz ze wsi. Takie osoby często łączą pracę sezonową w Niemczech bądź Austrii ze stałym zatrudnieniem w Polsce. Dochody uzyskiwane za granicą są uzupełnieniem zarobków otrzymywanych w kraju – dodaje nasz ekspert.
Niemcy zapłacą za podjęcie u nich pracy
Dla polskich pracodawców złe wieści nadeszły w grudniu 2010 roku. Pojawiła się wtedy informacja, że minister gospodarki Niemiec Rainer Brüderle planuje wypłacać „powitalne” Polakom, którzy po 1 maja 2011 r. podejmą pracę w tym kraju. Jest to o tyle groźne, iż na niemieckim rynku pracy brakuje wielu specjalistów, którzy są także cenni na rynku krajowym.
Do pracy w Austrii lub w Niemczech szykują się również absolwenci borykający się ze znalezieniem zatrudnienia w Polsce. Jednak w tym wypadku można się spodziewać, że przybierze to formę krótkotrwałych, wahadłowych migracji. Nasz ekspert zwraca uwagę na jeszcze jeden element: – Pomimo wyższych zarobków, koszty życia w Niemczech są wyraźnie wyższe niż Polsce. Wzrost liczby osób dojeżdżających do pracy w Niemczech z terenów przygranicznych jest również mało prawdopodobny.
Czy zatem otwarcie granic rynku pracy Niemiec i Austrii wpłynie znacząco na polski rynek pracy? Zdaniem większości ekspertów obejdzie się bez większych turbulencji. Ci, którzy chcieli pracować na wymienionych rynkach, już dawno to uczynili. Pamiętajmy jednak, że 500 tysięcy polskich pracowników to nie jest mała liczba. Poza tym do Niemiec jest znacznie bliżej niż chociażby do wielkiej Brytanii, a i formalności będą mniejsze.
Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl
» Surowe kary za nielegalnych pracowników spoza UE
» Niemcy, Wielka Brytania, Włochy - tam jeździmy do pracy
» Copywriter SMS-ów, tester destynacji – to oni będą zatrudniani w 2011
































































