Dolarowe notowania złota osiągnęły najwyższy poziom od lutego, a kurs srebra zbliżył się do tegorocznego maksimum sprzed przeszło trzech miesięcy. Według analityków to przejaw obaw inwestorów przed narastającą inflacją oraz korektą na rynku akcji.


W poniedziałek notowania nowojorskich kontraktów terminowych na złoto poszły w górę o 1,2%, osiągając poziom 1 866,65 USD za uncję trojańską. Po raz ostatni taki poziom widzieliśmy na początku lutego. Taki ruch zwiększa szansę na realizację formacji podwójnego dna, jakie rynek przetestował ma początku i pod koniec marca.
Jeszcze mocniej – bo o blisko 3% - wzrosły notowania srebra, wspinając się do 28,32 USD za uncję. Czyli do najwyższego poziomu od 23 lutego, zbliżając się w ten sposób do tegorocznego maksimum (30,28 USD/oz.) z przełomu stycznia i lutego.
- Mamy do czynienia z ucieczka do bezpieczeństwa z rynków akcji… oraz z oczekiwaniami, że doświadczymy silniejszego wzrostu inflacji w przyszłości. Rentowności obligacji skarbowych pozostaną tam, gdzie są, co zwiększy powodzenie złota wśród inwestorów – skomentował Jeffrey Sica z Circle Squared Alternative Investments cytowany przez agencję Reuters.
Przez ostatnie kilka miesięcy rosnące oczekiwania inflacyjne były kontrowane przez wzrost rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Ale ostatniemu uderzeniu inflacji już nie towarzyszył wzrost rentowności obligacji skarbowych, co obniżyło realną długoterminową stopę procentową w USA w pobliże poziomów z drugiej połowy 2020 roku.

Mamy więc do czynienia z otoczeniem inflacji wyraźnie przekraczającej 2-procentowy cel Rezerwy Federalnej, którą bank centralny USA zamierza tolerować uznając ją za „przejściową”. Jeśli jednak podwyższona inflacja CPI nie okaże się przejściowa i podniesie oczekiwania inflacyjne w gospodarce, to metale szlachetne pozostaną jedyną alternatywą dla wysoko wycenianych papierów skarbowych oraz równie wysoko wycenianych akcji.
A na to wszystko nakłada się zdecydowana poprawa sytuacji technicznej zarówno w złocie jak i srebrze, co może odwrócić przepływy spekulacyjnego kapitału, który przez ostatnie miesiące odpływał z rynku metali szlachetnych.
Krzysztof Kolany






















































