Orlen realizował outsourcing wizowy przy sprowadzaniu pracowników na potrzeby swojej inwestycji, Olefiny III - powiedział we wtorek podczas posiedzenia komisji śledczej ds. afery wizowej jej wiceprzewodniczący Marek Sowa (KO). Dodał, że było to - jego zdaniem - wypaczenie pośrednictwa wizowego.


Komisja śledcza ds. afery wizowej przesłuchała we wtorek byłego ambasadora RP w Indiach Adama Burakowskiego.
Świadek zapytany, czy słyszał, że firma VFS Global, z którą ambasada Polski w Indiach zawarła w 2019 r. umowę o pośrednictwo wizowe, sprzedawała miejsca w kolejkach do złożenia wniosków wizowych, odparł, że takie plotki do niego docierały, jednak nie zostały potwierdzone. Dodał, że konsulowie sprawdzali punkty obsługujące wnioski wizowe.
Pytany o pobierane przez te punkty opłaty za salę VIP przy obsłudze wniosku, wyjaśnił, że taka opłata była dla chętnych i była na tyle niska, że nie mogła się - jego zdaniem - wiązać z ewentualnymi łapówkami za przyspieszenie procedury.
Burakowski przyznał, że "filmowcy" z Indii, to była raczej partykularna sprawa. "Sprawa w Mumbaju zakończyła się tak, że konsulowie zahamowali proceder. To była jakaś sytuacja nadzwyczajna. Edgar Kobos nie był częścią tego systemu, tylko wykorzystał pewne rzeczy, które w tym systemie istniały. Sam czekam z ciekawością na wyniki śledztwa prokuratury" - powiedział.

Świadek został też poproszony o odniesienie się do informacji z jesieni 2023 r., że ówczesny szef MSZ Zbigniew Rau wypowiedział umowy outsourcingu wizowego polskich placówek na całym świecie z VFS Global. Umowy w rzeczywistości nie zostały wypowiedziane. Jak zwrócił uwagę szef komisji, Michał Szczerba, "w czasie gdy Zbigniew Rau ogłaszał wypowiedzenie umów, były procedowane dwie nowe umowy w odniesieniu do wydziału konsularnego w New Delhi i konsulatu w Mumbaju".
Burakowski wyjaśnił, że proces podpisywania tych umów rozpoczął się w ostatnim tygodniu jego pobytu w New Delhi. "Wiem, że ten proces się rozpoczął, więc domyślam się, że musiał się zakończyć" - dodał.
Poseł Sowa zapytał, czy w sprawie inwestycji Grupy Azoty - Polimery Police i inwestycji Orlenu - Olefiny III były prowadzone rozmowy w zakresie procesu wizowego. Burakowski odparł, że nie przypomina sobie tego. Dodał, że zajmuje się tym konsulat i departament konsularny MSZ.
Nie tylko mieszkania, ale i boisko do krykieta. Miasteczko Orlenu dla pracowników ze Wschodu
Przy kompleksie Olefin III pod Płockiem powstało drugie miasto - będą w nim mieszkać pracownicy z Azji i Bliskiego Wschodu, którzy zostaną zatrudnieni przy inwestycji Orlenu. Na stałe umieszczono w nim także posterunek policji i zespół pogotowia ratunkowego.
Sowa poinformował, że z informacji, którymi dysponuje komisja ws. inwestycji Orlenu, Olefiny III, konsul w Mumbaju wystąpił o wycofanie wniosków przedstawionych w marcu 2023 r. przez dyrektora Marcina Kopra z Orlenu. "Dyrektor wskazał pięć osób. Swoisty outsourcing przy sprowadzaniu pracowników na potrzeby inwestycji Olefiny III zrealizował Orlen. To wypaczenie procesu outsourcingowego. (...) Osoby wskazane przez dyrektora z Orlenu zostały negatywnie ocenione przez konsulów. Konsulowie wnosili, by z tymi osobami została zerwana współpraca w zakresie przedstawienia wniosków wizowych dla pracowników Olefin III" - stwierdził Sowa.
Andrzej Śliwka (PiS), który był wiceministrem aktywów państwowych w rządzie Zjednoczonej Prawicy, przekonywał, że są to nieprawdziwe informacje.
"Mam dla pana niespodziankę w punkcie czwartym" - odpowiedział mu Szczerba. Chodzi o wystąpienie o nowe wnioski dowodowe i powołanie nowych świadków przez komisję. W ubiegłym tygodniu na korytarzu sejmowym wywiązał się spór pomiędzy Szczerbą a byłym wiceszefem MSZ Pawłem Jabłońskim. Szczerba powiedział Jabłońskiemu, że "jest na krótkiej liście" osób, które zostaną wezwane przed komisję. Sugerował, że chodzi o "orlenowskie miasteczko Olefin III".
We wtorek, w przerwie obrad komisji, Szczera poinformował dziennikarzy, że komisja powoła jednego z czołowych polityków PiS, którego rola w aferze jest bardzo zbliżona do działań byłego wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka.
Szczerba przekazał też dziennikarzom, że do tej pory jedyny koszt, jaki Kancelaria Sejmu poniosła w związku z zaproszeniem świadka na przesłuchanie przez komisję, to 4 tys. zł za przelot Burakowskiego z Johannesburga do Warszawy na posiedzenie komisji. Burakowski jest obecnie ambasadorem Polski w RPA.
O koszt biletu pytał na posiedzeniu Piotr Kaleta (PiS). Szczerba uznał jednak, że pytanie nie dotyczy prac komisji.
"Ta komisja kosztuje bardzo dużo i będzie jeszcze więcej kosztowała, po to, by zrobić cyrk polityczny" - ocenił Kaleta.
Komisja śledcza ds. afery wizowej bada nadużycia, zaniedbania i zaniechania w zakresie legalizacji pobytu cudzoziemców na terytorium Polski, a także ma ustalić liczbę i tożsamość osób, które nielegalnie przekroczyły granicę RP, lub wobec których zalegalizowano pobyt w wyniku nadużyć. Komisja ma też ocenić umowy pośrednictwa wizowego. Chodzi o okres od 12 listopada 2019 r. do 20 listopada 2023 r.
kmz/ mrr/



























































