Wybory 2019 – rekordowa liczba Polaków głosujących za granicą

W niedzielnych wyborach do Sejmu i Senatu Polacy głosują także poza granicami. W tym roku liczba głosujących w wielu krajach jest rekordowa.

(fot. Filip Błażejowski / FORUM)

W niedzielnych wyborach do Sejmu i Senatu głosuje na terenie Portugalii, w dwóch obwodowych komisjach wyborczych, rekordowa liczba Polaków. Wielu z nich to turyści.

 Przedstawiciele obwodowej komisji wyborczej w Lizbonie szacują, że do godz. 14 czasu warszawskiego w budynku polskiej ambasady zagłosowało blisko czterokrotnie więcej osób niż w wyborach parlamentarnych w 2015 r.

"Jeszcze przed otwarciem lokalu wyborczego przed bramą naszej placówki kłębił się tłum osób, które przyszły oddać głos. Pomimo tego, że mamy tu dziś niespotykaną wcześniej liczbę wyborców, niedzielne głosowanie przebiega sprawnie" - powiedziała PAP Iwona Sadłowska z obwodowej komisji wyborczej w Lizbonie.

Sadłowska dodała, że do końca głosowania spodziewa się wysokiej liczby polskich wyborców. "Po obiedzie głosujących powinno być jeszcze więcej" - zaznaczyła, wskazując, że w związku z tym, że wielu turystów przybędzie z zaświadczeniami o dopuszczeniu do głosowania, liczba wyborców w Lizbonie może znacznie przekroczyć 1 700 osób.

Liczni w kolejce przed obwodową komisją wyborczą turyści podkreślają, że zaskoczyła ich konieczność długiego oczekiwania. Trzydziestoletni Tomasz z Warszawy powiedział PAP, że na oddanie głosu w niedzielnych wyborach czekał blisko godzinę.

"Nigdy w życiu podczas udziału w wyborach nie czekałem tak długo. Nie wiem, jak dziś wygląda sytuacja w moim macierzystym okręgu wyborczym, ale przypuszczam, że może być podobnie jak tutaj" - powiedział polski turysta.

W niedzielę po raz pierwszy głosują także polscy rezydenci w Porto, a także liczne grono turystów. Z szacunków przedstawicieli obwodowej komisji wyborczej w tym mieście wynika, że zarejestrowało się tam ponad 800 osób.

Kolejki w Berlinie

Polacy mieszkający w Berlinie stoją w długich kolejkach przed lokalami wyborczymi, żeby oddać głos. Na wejście do komisji wyborczej w ambasadzie RP czeka się około godziny. Narzekania jednak nie słychać.

"Głosowanie w wyborach do Sejmu i Senatu RP przebiega bardzo spokojnie. Nie było żadnych incydentów. Ale zainteresowanie wyborami jest ogromne. W związku z tym musimy dołożyć wszelkich starań, żeby wszyscy czekający ludzie czuli się dobrze. Na szczęście pogoda sprzyja" - mówi w rozmowie z dziennikarzami attache prasowy polskiej ambasady w stolicy Niemiec Dariusz Pawłoś. W Berlinie jest w niedzielę słonecznie i temperatura dochodzi do 24 stopni.

"Roznosimy wodę. Była potrzebna jedna interwencja lekarska. Pewna pani chciała koniecznie zagłosować, ale niestety lekarze jej nie pozwolili. Można z tego wnioskować, że motywacja, by wziąć udział w wyborach, jest duża. Cieszymy się z tego ogromnie. Ludzie średnio czekają około godziny w kolejce" - relacjonuje Pawłoś, który jeszcze przed wyborami apelował, by przychodzić na głosowanie jak najwcześniej.

Rzeczywiście, ok. godz. 8 w komisji wyborczej w Instytucie Polskim naprzeciwko berlińskiej katedry panował spory ruch, ale kolejek jeszcze nie było.

Tysiące głosujących w Belgii

W liczącej nieco ponad 11 mln mieszkańców Belgii tysiące Polaków w niedzielę poszło do urn w Brukseli i innych belgijskich miastach, by oddać głos w wyborach parlamentarnych do Sejmu i Senatu. Po południu przed lokalami wyborczymi tworzyły się kolejki.

W niedzielę w Brukseli jest słonecznie, więc pogoda sprzyja, by odwiedzić jeden z kilku rozsianych po mieście lokali wyborczych. Podobnie jest w innych dużych miastach, Antwerpii i Gandawie.

Przed czterema laty w stolicy Belgii było sześć punktów do głosowania: pięć w Brukseli i jeden w Antwerpii. W tym roku w Brukseli są cztery lokale wyborcze, a poza tym w Antwerpii, Gandawie oraz Leuven. Zostały otwarte o godz. 7, a ostatnie głosy będzie można oddać przed godziną 21.

Mimo to przed lokalami wyborczymi wczesnym popołudniem wyborcy musieli czekać w kolejkach. Przewodniczący komisji wyborczej w lokalu w brukselskiej dzielnicy Saint Gilles powiedział PAP, że Polacy przychodzą oddać głos już od wczesnych godzin porannych. „Rano nie było kolejek, ale co chwilę ktoś wchodził do środka. Kolejki pojawiły się koło południa, ale pracujemy sprawnie, żeby wyborcy nie musieli długo oczekiwać na swoją kolej” - wskazał. W lokalu – jak powiedział – zarejestrowanych jest 1,5 tys. wyborców.

„Odnoszę wrażenie, że ludzie są dziś naprawdę zmobilizowani. Dla każdego głosowanie jest obywatelskim obowiązkiem, a na emigracji do tego dochodzi często jeszcze tęsknota za ojczyzną, więc ludzie jeszcze bardziej czują się zobowiązani, aby tu dziś być” – powiedział.

Do udziału w wyborach zachęca ambasador Polski w Królestwie Belgii Artur Orzechowski.

„W tym roku spodziewaliśmy się większej liczby osób, które będą chciały głosować, i z tego powodu została podjęta decyzja o otwarciu nowych punktów do głosowania w Belgii. To też sprawia, że Polakom w Belgii i Polonii powinno być łatwiej dotrzeć do jednego z lokali wyborczych. Spodziewamy się rekordu, jeśli chodzi o frekwencję wyborczą. Zarejestrowało się ponad 12 tys. osób, a to pokazuje, że te wybory są ważne dla Polaków w Belgii i Polonii” – powiedział PAP w niedzielę.

Orzechowski dodał, że dowodem na zainteresowanie są też liczne telefony, jakie ambasada odebrała w ostatnich dniach z pytaniem, jak zarejestrować się przez internet i gdzie głosować. „Szacujemy, że 95 proc. telefonów do ambasady w ciągu ostatnich 2 tygodni było z pytaniami w sprawie wyborów” – wskazał. „Ci, którzy jeszcze nie zagłosowali, mają szansę to zrobić do godz. 21. Zachęcamy do tego” – podsumował Orzechowski.

Jak poinformował PAP konsul generalny RP w Belgii Jacek Grabowski, liczba zarejestrowanych wyborców - 12 tys. - to dwa razy więcej niż w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Z danych Państwowej Komisji Wyborczej wynika, że w 2015 r. w Belgii uprawnionych do głosowania było 8 tys. 37 osób. To o 34 proc. mniej niż zarejestrowało się w tym roku.

Kolejki w Sztokholmie

W stolicy Szwecji ok. 5 tys. Polaków zgłosiło chęć udziału w wyborach, ale wielu głosujących przychodziło także z zaświadczeniami wydanymi w Polsce. Wśród nich turyści z polskiego promu Polferries, którzy zamiast zwiedzać Sztokholm woleli spełnić swój obywatelski obowiązek. W organizacji kolejek, zakręcających się wokół budynków, pomagali harcerze z polonijnego hufca.

W Szwecji Polacy mogą głosować także w Goeteborgu, gdzie do wyborów zapisało się ok. 800 osób. W tym roku nie zorganizowano komisji w Malmoe. Mieszkańcy południowej Szwecji mogą za to zagłosować w pobliskiej Kopenhadze, gdzie mieści się polska ambasada. Tam także ustawiła się w niedzielę długa kolejka oczekujących.

Duże zainteresowanie wyborami w Wielkiej Brytanii

Rekordowe zainteresowanie przebywających w Wielkiej Brytanii Polaków niedzielnymi wyborami do Sejmu i Senatu widać po długich kolejkach przed lokalami wyborczymi. Jak informuje ambasada RP, wybory przebiegają na razie bez zakłóceń.

Przed lokalem do głosowania utworzonym przy parafii pod wezwaniem NMP Matki Kościoła na Ealingu - w najbardziej "polskiej" dzielnicy Londynu - są nawet dwie kolejki, jedna dla osób z nazwiskami zaczynającymi się na litery od A do O, druga - od O do Ż. W każdej rano stało po kilkadziesiąt osób i ciągle przychodziły kolejne. Aby oddać głos, trzeba było odstać 30-45 minut.

"Pierwszy raz widzę coś takiego, normalnie jestem w szoku. Zwykle podczas głosowania kolejka nie wychodzi z budynku, a dziś ludzie stoją na ulicy" - mówi PAP pan Eugeniusz, który w Londynie mieszka od 1987 r.

Zainteresowanie wyborami jest tak duże, że co chwilę na zewnętrz wychodzi któryś z członków komisji, by dopilnowywać, żeby kolejka nie utrudniała ruchu na ulicy. "Nasz obwód jest największy nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale największy ze wszystkich obwodów zagranicznych" - mówi PAP Jarosław Malesa, przewodniczący komisji w obwodzie 268. Jak informuje, w jego komisji jest 13 stanowisk wydających karty do głosowania. "Myślę, że po zakończeniu kolejnych mszy kolejka jeszcze będzie się wydłużać" - mówi.

W tym obwodzie zarejestrowało się prawie 5900 osób, natomiast w całej Wielkiej Brytanii 97 859 osób, co jest rekordowym wynikiem w historii polskich wyborów parlamentarnych, a także wzrostem o ponad 50 proc. w stosunku do liczby zarejestrowanych w wyborach przed czterema laty.

Takich kolejek nie było natomiast przed południem w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w dzielnicy Hammersmith. Wyborcy byli obsługiwani albo na bieżąco, albo musieli poczekać parę minut w kilkunastoosobowej kolejce. "U nas spodziewamy się, że najwięcej osób będzie w porze lunchu, ale mamy wystarczającą liczbę stanowisk i nie powinno być długiego czekania" - zapewnia przewodnicząca komisji Matylda Zielińska.

Jak dowiedziała się PAP w ambasadzie RP, do wczesnych godzin popołudniowych nie było żadnych sygnałów, by w którymkolwiek z 54 obwodów do głosowania na terenie Zjednoczonego Królestwa doszło do jakichś zakłóceń.

Tłumy wyborców w Rzymie

Tłumy wyborców przybywają od rana do ambasady RP w Rzymie, by oddać głos w wyborach parlamentarnych. Przed placówką ustawiła się kolejka długości kilkuset metrów.

"Staliśmy w kolejce trzy godziny" - powiedzieli PAP Polacy, wychodząc z ambasady w rzymskiej dzielnicy Parioli. W długiej kolejce ustawiają się osoby mieszkające na stałe we Włoszech, przedstawiciele duchowieństwa z Rzymu i Watykanu, uczestnicy pielgrzymek i wycieczek przebywający w Wiecznym Mieście.

W bardzo długiej kolejce stanął papieski jałmużnik kardynał Konrad Krajewski.

"Takich tłumów nigdy tu nie widziałam, a głosuję tu od 30 lat" - podkreśliła w rozmowie z PAP prezes Związku Polaków we Włoszech Urszula Stefańska-Andreini.

Na wybory w polskiej ambasadzie zapisała się rekordowa liczba ok. 3 tys. 200 wyborców. Kilkaset osób przybyło z zaświadczeniami z Polski.

Okolic ambasady RP w związku z ogromnym tłumem wyborców pilnuje włoska policja.

Głosujemy też na Ukrainie

Ok. 40 proc. wyniosła na godz. 14 frekwencja w polskich wyborach do parlamentu w obwodowej komisji wyborczej nr 254 w stolicy Ukrainy, Kijowie - poinformował w niedzielę PAP przewodniczący komisji Dariusz Górczyński. Głosowanie na Ukrainie odbywa się w konsulatach.

„Do godz. 14 czasu lokalnego (13 w Polsce) frekwencja wyniosła około 40 procent. Lista wyborców w Kijowie liczy ponad 400 osób” - powiedział.

Według Górczyńskiego w głosowaniu uczestniczą zarówno obywatele Polski, którzy mieszkają i pracują na Ukrainie, jak i turyści, którzy przyjechali do Kijowa na weekend.

„Atmosfera jest bardzo dobra. Żadnych problemów nie odnotowujemy, głosowanie przebiega sprawnie” - podkreślił przewodniczący.

Tłumy chętnych do głosowania pojawiły się w niedzielę przed konsulatem Polski we Lwowie. „Poszedłem do konsulatu o 10 rano. Czas oczekiwania na wejście do komisji wyborczej wynosił wtedy około godziny. Było bardzo dużo autokarów z turystami z Polski” - powiedział PAP mieszkający we Lwowie redaktor naczelny ukazującego się tam polskiego dwutygodnika „Kurier Galicyjski” Mirosław Rowicki.

Lokale wyborcze na Ukrainie otwarte zostały o godz. 7, a zamknięte zostaną o godz. 21 czasu lokalnego (godz. 6-20 czasu polskiego). Obywatele polscy mogli głosować w konsulatach w: Kijowie, Lwowie, Łucku, Winnicy, Odessie i Charkowie.

W Hiszpanii spodziewanych jest kilka tysięcy Polaków

W Hiszpanii zarejestrowało się blisko 9 tys. Polaków, którzy zamierzają głosować w wyborach do Sejmu i Senatu. W niedzielę głosowanie odbywa się w dziewięciu obwodowych komisjach wyborczych.

Poza komisją w Barcelonie, gdzie do godzin popołudniowych ustawiały się kolejki, w innych znajdujących się na terenie Hiszpanii lokalach głosowanie przebiega spokojnie.

Ambasador RP w Hiszpanii Marzenna Adamczyk powiedziała PAP, że dotychczas nie zanotowano żadnych incydentów.

"Wybory w Hiszpanii odbywają się bez większych zakłóceń. Wszystkie punkty wyborcze zostały otwarte planowo. W sumie na wybory zapisało się blisko 9 000 osób" - poinformowała Adamczyk.

Ambasador wskazała, że w porównaniu z wyborami z 2015 r. na terenie Hiszpanii głosuje w niedzielę kilka razy więcej Polaków. Głos mogą oddać w dziewięciu obwodowych komisjach wyborczych. Trzy z nich są w Madrycie, a pozostałe w: Barcelonie, Walencji, Maladze, Gran Canarii, Teneryfie i na Majorce.

"W Madrycie i Maladze czekamy na kilka autokarów z polskimi turystami" - dodała ambasador Adamczyk.

Marcin Zatyka, Daniel Zyśk, Bartłomiej Niedziński, Sylwia Wysocka, Jarosław Junko, Marcin Zatyka

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 1 bankmice

Za granicą tłumy, bo została w tym roku zlikwidowana możliwość głosowania korespondencyjnie. Co dla niektórych oznaczało całkiem istotne koszty dotarcia do innego miasta położonego nawet kilkaset km od miejsca zamieszkania.

! Odpowiedz
12 6 rtomaszewski

i gdzie jest ta miażdżyca przewaga

do rana nie bedzie samodzielnej wiekszosci a mialo byc tak pieknie bo przeciez mi sie nalezy tok myslenia wyborcy pisu

! Odpowiedz
8 10 prs

~ great mongoł

"Nasza"?
Twoja?
Czyja?
Polska, Polakow?
Czy masz na mysli zydokomune po 89tym?

Co innego szanowanie dokumentu jakotakiego a co innego gdy ustawa zasadnicza w moim kraju nie zostala w pelni napisana przez samych zainteresowanych.

! Odpowiedz
0 1 jes

A pis to niby nie żydokomuna? Dowcipny jesteś. Służby ciąg dalszy, tylko może inny odłam.

! Odpowiedz
22 11 rtomaszewski

napewno to bedzie szok dla rzadzacych
i to nie bedzie mile

brawo my na zachodzie

! Odpowiedz
34 33 prs

Podejrzewam miazdzaca przewage PISu..
Moze nawet uda sie zmienic konstytucje, poskreslac niektore kretynskie, postkomunistyczne zapisy.

! Odpowiedz
21 24 greatmongo

Moze uszanuj nasza konstytucje i nie komentuj do 21?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,5% X 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 084,56 zł IX 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil