W prawie wszystkich konkursach na kuratorów oświaty wygrały osoby, które wcześniej tymczasowo pełniły obowiązki na tych stanowiskach. Ktoś niezwiązany z władzą ma znikome szanse na ich objęcie - pisze w środę "Dziennik Gazeta Prawna".


Jak podaje "DGP", obecne kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej zastosowało taką samą praktykę wyznaczania kuratorów, jak wcześniej ekipa Zjednoczonej Prawicy. "Z takim jednak zastrzeżeniem, że wyłonieni teraz kuratorzy formalnie nie sympatyzują z obecną władzą i nie kandydowali do parlamentu z list partyjnych jak większość ich poprzedników" - zastrzega dziennik.
Według Antoniego Jeżowskiego z Instytutu Badań w Oświacie, byłego nauczyciela i samorządowca, minister powinien mieć swobodę w dobieraniu osób na to stanowisko i ponosić pełną odpowiedzialność za ich działanie. "Nie ma się co oszukiwać, kurator jest przedstawicielem resortu edukacji w terenie, więc musi realizować politykę zgodną z centralą" - powiedział "DGP".
"MEN zdaje sobie sprawę, że konkursy często są niepotrzebną formalnością. Dlatego w najbliższym czasie zamierza odstąpić od obowiązkowego ich przeprowadzania po każdej zakończonej kadencji dyrektora szkoły lub przedszkola" - poinformowała gazeta.
akar/ jra/
































































