Coraz więcej spółek decyduje się na ucieczkę z GPW i niewiele wskazuje na to, by trend ten miał się nagle odwrócić.


Przez trzy ostatnie lata rok w rok rosła liczba spółek, które wycofywane były z obrotu na głównym rynku warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. W 2017 roku licznik pokazał aż 20 "ucieczek", co było najwyższym wynikiem w historii GPW. W tym roku sytuacja jest jednak jeszcze gorsza. Mamy dopiero połowę września, tymczasem licznik wycofań sięga już 18 spółek. Do pobicia wyniku z 2017 roku brakuje niewiele, tym bardziej, że w KNF-ie czeka już wniosek dotyczący Pamapolu. Rekordowy wynik jest więc na wyciągnięcie ręki, a przecież pozostało jeszcze 3,5 miesiąca do końca roku.
Jednocześnie coraz słabiej wyglądają statystyki debiutów. W 2017 roku na głównym rynku pojawiło się ledwie 15 nowych spółek, co było najniższym wynikiem od dołka w 2009 roku (13) i drugim najsłabszym od 2003 (6). Teraz, choć mamy już wrzesień, nie osiągnięto nawet połowy słabego wyniku z 2017 roku. Od początku 2018 roku na giełdzie pojawiło się ledwie 7 nowych spółek, może się więc okazać, że bieżący rok będzie nie tylko gorszym od 2017, ale także i od wspomnianego kryzysowego dołka z 2009 roku.
Rosnąca fala wycofań i coraz mniejsza liczba chętnych do debiutu - połączenie tych trendów sprawia, że z GPW zaczęło ubywać spółek. Przez wiele lat wydawało się, że liczba spółek na giełdzie tylko rośnie. Po 2003 roku, przez dwanaście kolejnych lat, z roku na rok na giełdzie wciąż było coraz więcej spółek. Tendencją nie zachwiał nawet kryzys, zaś w szczycie hossy w 2007 roku netto na GPW przybyło aż 67 podmiotów. W dołku z 2009 roku, gdy na giełdzie panowały fatalne pokryzysowe nastroje, liczba debiutów i tak przewyższyła liczbę wycofań (o 5 sztuk).
To jednak przeszłość. W 2016 roku wzrostowa seria została przerwana, liczba debiutów zrównała się bowiem wówczas z wycofaniami. W kolejnym roku po raz pierwszy od 13 lat pojawił się tej kategorii minus, wycofań było bowiem o 5 więcej. Teraz, przy 7 debiutach i 18 wycofaniach, wskaźnik ten wynosi aż -11. W efekcie liczba spółek obecnie notowanych na głównym rynku GPW jest najniższa od marca 2015 roku.
Dlaczego liczba spółek na GPW spada?
Nie ma jednej przyczyny zmiany powyższego trendu. Wpływa na to wiele czynników zarówno giełdowych, jak i pozagiełdowych. Do pierwszych należy zaliczyć przede wszystkim koniunkturę, hossa bowiem historycznie zachęcała spółki do debiutów, mocne spadki indeksów zaś wpływały na spadek tego wskaźnika. Zależność ta jest całkiem logiczna, debiut podczas dobrej koniunktury może bowiem skutkować wyższą wyceną akcji. Tymczasem ostatnio spółkom - szczególnie małym, a więc tym robiącym "masę" - na GPW nie wiedzie się najlepiej. W ciągu ostatniego roku sWIG spadł o 23 proc., oficjalnie można więc mówić o bessie na tym indeksie.
Giełdowe spadki mają także inną konsekwencję. Tańsze akcje mogą zwiększać szansę na wykupienie ich przez głównego akcjonariusza, bądź innego dużego gracza. To przekłada się zaś na wzrost wycofań. To właśnie obserwujemy na GPW obecnie, wiele spółek ściąganych jest bowiem z giełdy poniżej ceny z debiutu.
Tutaj też należy upatrywać jednego z głównych czynników, który może odpowiadać za utrzymywanie się trendu exodusowego. Wystarczy spojrzeć choćby na wskaźniki dla WIG-u. Cena/Zysk wynosi 10,4 i jest najniższy od 2012 roku, cena/wartość księgowa spadł zaś w ubiegłym tygodniu poniżej symbolicznej 1. Oznacza to, że wartość księgowa spółek z WIG-u przewyższa ich wycenę. To pierwszy taki przypadek od 2013 roku, a warto wspomnieć, że w ubiegły roku wskaźnik ten momentami przekraczał nawet poziom 1,4. Na polskiej giełdzie jest więc obecnie względnie tanio.
Zobacz także
Otoczenie także nie sprzyja
Swoje robi także otoczenie. Przykładowo stopy procentowe w Polsce są obecnie na poziomie najniższym w historii i RPP póki co nie kwapi się z ich podnoszeniem. Łatwiejsza dostępność kredytu zmniejsza atrakcyjność giełdy, co wpływa zarówno na spadek skłonności do debiutu, jak i wzrost skłonności do uciekania z giełdy. Tym bardziej, że po stronie dawców kapitału także panuje większa susza niż przed laty. To przede wszystkim konsekwencja kastracji OFE, które stanowiły jeden z motorów napędowych GPW. Teraz dodatkowo swoje problemy mają TFI, o znalezienie dużych inwestorów może być więc nowym spółkom jeszcze trudniej. Być może coś w tej kwestii odmienią PPK, póki co jednak droga do nich daleka.
Przeczytaj także
Nie bez znaczenia są również nowe przepisy, które zmieniły zasady raportowania bieżącego. Wcześniej spółki miały jasną podkładkę pod to, co mają raportować, a co nie. Teraz muszą się bardziej zdać na intuicję, co może w przyszłości - w razie złej interpretacji - grozić karami. A te poszły w górę i w zamyśle mają mocniej uderzyć po kieszeniach osoby za spółki odpowiedzialne, a nie tylko spółki. To może zniechęcać do pozostania na GPW - co przyznają sami wycofujący spółki właściciele - a także do ewentualnego debiutu.
Co istotne wszystkie powyższe czynniki wciąż oddziałują negatywnie na GPW, co może sugerować, że negatywny trend w kwestii liczby spółek może się utrzymywać. A przecież w Ameryce trwa właśnie wielka hossa, która pompuje wyceny tamtejszych spółek i prędzej, czy później zapewne pęknie i zamieni się w kolejny - mniejszy, bądź większy - kryzys. Aż strach pomyśleć jak wówczas będą wyglądały statystyki debiutów i wycofań na naszej GPW.































































