Spółki okołomedyczne i producenci gier nakręcają modę na NewConnect. Wzrost zainteresowania małą giełdą widać zarówno po zachowaniu NCIndeksu, jak i statystykach obrotów.
O gwałtownym skoku obrotów na rynku NewConnect informowaliśmy już w zeszłym tygodniu, teraz Giełda Papierów Wartościowych opublikowała jednak szczegółowy raport, który pozwala głębiej wejrzeć w statystyki i m.in. zidentyfikować spółki z małej giełdy, które cieszyły się największą popularnością wśród inwestorów.
Przypomnijmy, w kwietniu suma obrotów na NewConnect przekroczyła psychologiczną granicę 1 mld zł (1,09 mld zł). Rok do roku to wzrost aż o 1176 proc. Warto dodać, że po pierwszych czterech miesiącach 2020 roku suma obrotów na małej giełdzie wynosi 2,4 mld zł. W ostatniej dekadzie rynek nie osiągnął takiego poziomu obrotów w całym roku, a co dopiero po czterech miesiącach. Mowa zatem o prawdziwym boomie na NewConnect, który nie ma sobie równych w historii małej giełdy.
Liderem kwietniowych obrotów okazała się Biomaxima, gdzie obroty sięgnęły aż 240 mln zł (22,1 proc. wyniku rynku). Co warte podkreślenia średnie dzienne obroty na samej Biomaximie (12 mln zł) były w kwietniu większe, niż cały rynek notował w kolejnych latach ostatniej dekady (max. 7,4 mln zł w 2011 roku).

Boom przeżywała jednak nie tylko ona. 90,6 mln zł obrotu wykręcono na MedCampie, 85,3 mln zł na InnoGene, 73,2 mln zł na CreepyJarze, 51,5 mln zł zaś na Hempie. W sumie sumę 10 mln zł obrotu w kwietniu przekroczyło 20 spółek z małej giełdy - dla porównania jeszcze w styczniu podobną statystyką mogło się pochwalić ledwie 9 firm, zaś w kwietniu 2019 roku tylko jedna. 1 mln zł miesięcznego obrotu przekroczyły w kwietniu 2020 roku zaś 63 spółki z NewConnect, podczas gdy przed rokiem były to ledwie 22 podmioty. Zmiana jest więc znacząca i nie dotyczy tylko wąskiego grona kilku spółek. Nawet mimo obecnie tak ogromnego udziału w obrotach samej tylko wspomnianej już Biomaximy.
Na rynku wciąż pozostaje długi ogon spółek, które mają problem z tym, żeby choćby otworzyć notowania danego dnia. Czołówka NewConnectu w kwietniu przyzwoicie jednak wypadała nawet na tle GPW. Poziom 10 mln zł obrotu przekroczyło w ubiegłym miesiącu na głównym rynku 86 spółek. Wspomniana 20 z NewConnect, której ta sztuka również się udała, obrotami spokojnie pasowałaby zatem do szerokiej czołówki dużej giełdy. Cały NCIndex z kolei w kwietniu mógł się pochwalić wyższymi obrotami niż choćby sWIG80.
Hossa trwa w najlepsze
Warto dodać, że gwałtowny wzrost zainteresowania rynkiem NewConnect przełożył się na notowania spółek. NCIndex jest w tym roku na plusie aż 48 proc., podczas gdy WIG w tym samym okresie zanotował spadek o 21 proc. Aż 7 z 10 spółek posiadających największy udział w indeksie zanotowało w bieżącym roku trzycyfrowe wzrosty, a więc co najmniej podwoiło wycenę.
To m.in. efekt mody na branże dominujące na NewConnect - spółki okołomedyczne rosną głównie w związku z koronawirusem, a pandemia napędza też modę na gry. Przed koronawirusem triumfy święciła zaś napędzana programem "Mój prąd" i zielonymi subsydiami fotowoltaika.
Z drugiej strony gwałtowne wzrosty spowodowały, iż akcje znacznej liczby spółek z rynku NewConnect są bardzo rozgrzane i w wielu przypadkach wyceny zawierają bardzo optymistyczne prognozy dotyczące skokowego wzrostu zysków. Najlepiej świadczy o tym stosunek ceny do zysku (C/Z) dla spółek NCIndeksu. Wynosi on aż 30,6, podczas gdy dla WIG-u wskaźnik ten kształtuje się na poziomie 9,8. Oznacza to zatem, że za każdą obecną złotówkę zysku płaci się w średnio na NewConnecie przeszło trzykrotnie więcej, niż na głównym rynku GPW. To po części efekt tego, że na NC notowane są spółki na wcześniejszym etapie rozwoju (dopiero mają przynosić duże zyski), ale też i wysokich wycen niektórych podmiotów.
NewConnect w pewnym sensie sam się obecnie napędza. Mocne wzrosty przyciągnęły inwestorów, którzy kupują akcje. Te drożeją, co poprawia stopy zwrotu i przyciąga następnych inwestorów. Taki mechanizm jest charakterystyczny dla bańki spekulacyjnej. Oczywiście nie oznacza to, że na rynku NewConnect nie ma dobrych spółek. Są, należy mieć jednak świadomość, że po ostatnim rajdzie wyceny głównych bohaterów NCIndeksu są bardzo rozgrzane. Dodatkowo niektóre firmy mają za sobą dość bujną przeszłość, o czym można przeczytać choćby w artykule "Giełdowa gorączka na koronawirusowych spółkach".
Nie można także zapominać, że ostatni skok płynności na NewConnect to efekt hossy, gdy zaś czar pryśnie znów może okazać się, że rynek jest płytki i np. ciężko sprzedać większy pakiet akcji. Hossa ma wprawdzie to do siebie, że potrafi trwać nawet mimo faktu rozgrzania wycen, warto jednak inwestując na NewConnect (ale także i na GPW), mieć w głowie plan na wypadek realizacji czarnego scenariusza.
Adam Torchała





























































