Jeszcze kilka miesięcy temu za koks trzeba było zapłacić 1028 zł. Od lipca kosztuje 786 zł. Co ciekawe, cena hurtowa w oficjalnym cenniku opolskiej koksowni Zdzieszowice, skąd idą dostawy na Dolny Śląsk, od marca wynosi ok. 800 zł, czyli więcej niż w detalu. Jak to jest możliwe, skoro dochodzą jeszcze koszty transportu i marża sprzedawcy?
– Wobec naszych stałych odbiorców stosujemy wiele zachęt finansowych – wyjaśnia Beata Talar z koksowni Zdzieszowice. Nieoficjalnie wiadomo, że spółka niedawno wprowadziła dość duże upusty, bo drastycznie spadły zamówienia z hut stali, które są największym odbiorcą koksu.
To nie wszystko. Huty płacą znacznie mniej niż w 2004 roku, gdy Chińczycy wywołali rewolucję na światowym rynku, stając się z eksportera – importerem stali. Teraz średnia cena koksu wynosi około 220 dolarów, podczas gdy rok temu była dwukrotnie wyższa.
Ta sytuacja najbardziej cieszy oczywiście indywidualnych odbiorców. Czy możliwe są w tym roku dalsze obniżki? Raczej wątpliwe. Im bliżej sezonu zimowego, tym za opał będziemy płacić więcej.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
(JM)






























































