Węgierska gospodarka otrzymuje cios za ciosem. Rekordowo słabe dane z przemysłu, mocno taniejący forint i zbliżająca się wielka recesja zmusiły do działania bank centralny. Sytuacji nie uspokajają także kontrowersje wokół polityki Viktora Orbana.
Już ponad 364 forinty za jedno euro muszą płacić Węgrzy. Oznacza to, że węgierska waluta jest wobec europejskiej najsłabsza w historii. Dla porównania, na początku 2020 r. euro kosztowało 330 forintów, co oznacza, że kurs EUR/HUF wzrósł o 10 proc.
Za sporą część osłabienia forinta odpowiadają te same czynniki, które dołują polskiego złotego (EUR/PLN +8,1 proc.) czy czeską koronę (EUR/CZK +8,1 proc.). Do tego dochodzą jednak kwestie wewnętrzne, co sprawia, że waluta Węgier traci także wobec sąsiadów z regionu.
Słabość forinta szczególnie widoczna była wczoraj, kiedy za euro płacono 369 forintów, co przełożyło się na 1,239 zł za 100 forintów (również historyczny rekord). Sytuację nieco zmieniła dopiero interwencja Narodowego Banku Węgier, który zaoferował bankom komercyjnym przyjmowanie depozytów na jeden tydzień po stopie 0,9 proc. To oferta wyraźnie wyższa od standardowej, ponieważ stopa depozytowa na Węgrzech od 4 lat wynosi -0,05 proc.
W komentarzach dla agencji Reutera, węgierscy analitycy nazywali ten ruch „ukrytym podniesieniem stóp procentowych”, której celem było powstrzymanie zbyt szybkiego osłabiania się waluty.

Warto przypomnieć, że Węgry jako jedyny kraj naszego regionu (oraz jedyny kraj spoza grupy rynków rozwiniętych) zdecydował się na ujemną stopę procentową. Również sam poziom stopy referencyjnej (0,9 proc.) był najniższy wśród państw Europy Środkowej posiadających własną walutę.
Przemysł kuleje
Forint reaguje także na słabe dane z przemysłu. Opublikowany wczoraj indeks PMI dla sektora wytwórczego spadł w marcu do zaledwie 29,1 pkt. wobec 50,3 pkt. w lutym. To największy miesięczny spadek oraz najniższy poziom w historii badania – w czasie kryzysu 2008-2009 r. PMI spadł jedynie do 40 pkt.
- Od tamtej pory węgierska gospodarka jeszcze bardziej zintegrowała się z globalnymi łańcuchami wartości, co oznacza, że ich zachwianie silniej uderzy w węgierski przemysł. W ciągu ostatnich 10 lat doszło także do integracji dużego przemysłu z podmiotami krajowymi, tzn. małymi i średnimi firmami. To z kolei oznacza, że szok będzie dużo głębszy niż dekadę temu – napisali w komentarzu do danych z przemysłu analitycy ING.
Z kolei analitycy firmy badawczej GKI spodziewają się, że choć w pierwszym kwartale PKB Węgier może jeszcze wzrosnąć o 2-3 proc., to w drugim kwartale należy oczekiwać spadku aż o 20 proc. Powodem tak głębokiego kryzysu będzie m.in. całkowite wyłączenie branży motoryzacyjnej, która jest filarem węgierskiej gospodarki
Polityka nie pomaga
Węgierskiej walucie nie pomagają także wydarzenia na scenie politycznej, które szeroko opisywane są przez zachodnie media finansowe (np. „Financial Times”).
Przyjęta w poniedziałek ustawa przedłuża stan zagrożenia wprowadzony przez rząd Viktora Orbana 11 marca. Ustawa stanowi też, że rząd będzie mógł w czasie stanu zagrożenia „zawieszać stosowanie niektórych ustaw, odstępować od zapisów ustaw i podejmować inne nadzwyczajne kroki w celu zagwarantowania życia i zdrowia obywateli, bezpieczeństwa prawnego i stabilności gospodarki narodowej”.
Szerokie zwiększenie uprawnień premiera budzi obawy w Europie – zajęcie się sprawą zapowiedziała Komisja Europejska, a oświadczenie dotyczące „stosowania nadzwyczajnych środków w państwach członkowskich” (bez wymieniania Węgier z nazwy) wydały wspólnie Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Belgia, Dania, Finlandia, Luksemburg, Grecja, Irlandia, Portugalia, Holandia i Szwecja. Działania premiera Viktora Orbana skrytykował także Donald Tusk.
- Obecnie priorytetem jest walka z pandemią, ale wkrótce nadejdzie czas, że będziecie musieli przemyśleć stanowisko w sprawie wykluczenia węgierskiego Fideszu z Europejskiej Partii Ludowej – napisał szef EPL Donald Tusk w liście do członków ugrupowania.
Michał Żuławiński






























































