Ratownicy z juraskiej grupy GOPR wraz z psami do późnej nocy przeczesywali teren. Jeden z rannych przekazał im bowiem informację że pod gruzami może być jeszcze jedna osoba. W drodze do szpitala powiedział lekarzom, że złomu poszukiwały "cztery osoby, a być może pięć". Nie umiał podać dokładnej liczby, gdyż był pijany.
Przeszukano większość gruzowiska, ale nikogo nie odnaleziono. Teren był również badany kamerą termowizyjną, która nic nie wykryła. Przedstawiciele miejscowej straży pożarnej relacjonowal, i że akcja była bardzo trudna. Na miejsce nie można było dotrzeć z ciężkim sprzętem i strażacy odgruzowywali teren ręcznie.
Źródło:IAR






























































