Europejski przemysł znajduje się w recesji – pisałem o tym wielokrotnie. Produkcja spada, jest też znacznie słabsza niż aktywność przemysłowa w Chinach czy USA. Za ten spadek częściowo odpowiadają efekty cykliczne. Ale w Unii Europejskiej coraz częściej dostrzega się, że europejski sektor motoryzacyjny – filar gospodarki – ma duże problemy z dostosowaniem do ery samochodów elektrycznych.
W czwartkowym wywiadzie dla „Financial Times” kanclerz Niemiec Angela Merkel otwarcie zaapelowała o prowadzenie aktywnej polityki przemysłowej, która doprowadzi do wzmocnienia pozycji Europy na światowym rynku aut EV, a szczególnie w segmencie produkcji akumulatorów i ogniw. Choć nie każdy zgadza się, czy taka aktywna polityka przemysłowa ma sens. Europę czeka bardzo gorąca debata na ten temat.
Problem jest o tyle istotny, że rozpowszechnienie samochodów elektrycznych to będzie jedna z największych transformacji biznesowych współczesności. Dotknie ona serca europejskiej gospodarki, czyli motoryzacji. Może być to dotyk nieprzyjemny dla niektórych krajów (co ciekawe, Polska raczej nie znajduje się w grupie najbardziej narażonej). Temat zaczyna osiągać wymiar makroekonomiczny.
Wyzwania z tym związane są trzy
Po pierwsze, przejście motoryzacji na elektryczność zmienia w niekorzystny dla UE sposób źródła przewagi technologicznej – dotychczas była nią zdolność produkcji silników spalinowych, teraz będzie to zdolność produkcji akumulatorów. Europa jest mocna w tej pierwszej dziedzinie, a słaba w tej drugiej. Pokazuję to na wykresie, na którym widać eksport silników i akumulatorów litowo-jonowych*. W tej pierwszej dziedzinie kraje UE zajmują połowę listy top-10, w tej drugiej dziedzinie tylko trzy miejsca i to bardziej odległe. Same Chiny eksportują 8 razy więcej akumulatorów niż Niemcy. O tym mówiła Angela Merkel.
Po drugie, produkcja samochodów elektrycznych wymaga mniej siły roboczej, co może stanowić wyzwanie dla rynku pracy. Dziennik „Handelsblatt” napisał w poniedziałek, że przejście na produkcję elektryków może obniżyć zatrudnienie w niemieckiej motoryzacji o ok. 400 tys. osób. Teoretycznie nie jest to wielka zmiana, ok. 1 proc. siły roboczej. Ale znacznie polityczne i społeczne motoryzacji jest znacznie większe niż wynikałoby to z takich prostych przeliczeń.
Po trzecie, w samochodach na znaczeniu będzie zyskiwało oprogramowanie, a pod tym względem Europa znacznie ustępuje Stanom Zjednoczonym. Jeżeli o atrakcyjności auta będą decydowały aplikacje i system operacyjny, to Dolina Krzemowa szybko prześcignie Bawarię. Baterie z Azji i oprogramowanie z Ameryki mogą wstrząsnąć europejskim sektorem.
Pytanie, które dziś zadają sobie europejscy decydenci, to czy rządy krajów UE i sama UE powinny mocno zaangażować się we wspieranie europejskich producentów, czyli tzw. aktywną politykę przemysłową? Nie chodzi o samo finansowanie badań, ale o wsparcie podatkowe, poluzowanie reguł antymonopolowych, aktywną politykę zamówień publicznych nakierowaną na konkretne cele przemysłowe. Teoretyczni taki kierunek wydaje się pożądany. Ale w praktyce będzie to bardzo trudne, bo będzie trzeba naruszyć wiele reguł konkurencji, dotychczas uznawanych za filary jednolitego rynku. Jeżeli rządy zaczną wspierać konkretne firmy, wówczas otworzy się worek z przeróżnymi pomysłami na to, kto potrzebuje wsparcia.
Europa stoi więc przed trudnymi wyzwaniami. Ale warto pamiętać, że w dziedzinie tradycyjnych samochodów w XX wieku kraje europejskie też były naśladowcami a nie liderami zmiany technologicznej (przynajmniej jako producenci pojazdów na masową skalę, bo sam silnik pierwsi wymyślili Niemcy). I naśladowanie wyszło im bardzo dobrze. Teraz powinno być podobnie, nie ma powodu, by nadmiernie obawiać się o zdolność technologiczną Europy do konkurowania. Największe mogą być jak zwykle wyzwania polityczne.
*Akumulatory litowo-jonowe wykorzystywane są nie tylko w motoryzacji, ale w danych o handlu zagranicznym nie ma rozróżnienia na przeznaczenie akumulatorów. Nie ma natomiast wątpliwości, że w tej dziedzinie Europa generalnie ustępuje Azji.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.




























































