Unia Europejska chce współfinansowania zasiłków dla bezrobotnych. Kraje o wysokiej stopie bezrobocia połowę środków na świadczenia dla osób bez pracy miałyby otrzymywać z unijnego budżetu. Jest to pomysł Laszlo Andora, komisarza UE ds. socjalnych. Ten sam urzędnik przeforsował w UE obowiązek zapewnienia miejsc pracy młodym do 4 miesięcy po ukończeniu nauki.
![]() |
| Laszlo Andor; copyright: PHOTO © European Union 2013 |
Mechanizm jest z gruntu zły, bo w pewnym sensie zachęcałby niektóre kraje, gdzie stopa bezrobocia znajduje się w trendzie rosnącym do powstrzymywania się od działań, których celem byłoby obniżenie odsetka osób bez pracy. Jeśli np. we Francji stopa bezrobocia wynosi 11%, a limit uruchamiający środki na dofinansowanie zasiłków wynosiłby 11,5%, to korzystnym rozwiązaniem dla tego kraju byłoby zwiększenie liczby osób bez pracy. Wówczas Francja mogłaby liczyć na transfer dodatkowych środków z unijnej kasy za „nicnierobienie”.
Celem wprowadzenia tego funduszu jest dywersyfikacja ryzyka związanego ze zwiększeniem wydatków budżetowych w niektórych państwach na transfery socjalne. W sytuacjach kryzysowych niektóre kraje z wysoką stopą bezrobocia zmuszone są utrzymywać miliony ludzi na zasiłkach i jednocześnie łożyć na walkę z bezrobociem. Dla wielu jest to niemożliwe do wykonania, stąd pomysł, aby transferować środki na cele socjalne w taki sposób, by mobilizować też inne państwa UE do aktywniejszej walki z bezrobociem w regionach najbardziej nim dotkniętych.
Ślepa uliczka
Im bardziej UE będzie skupiać się na redystrybucji transferów socjalnych, tym dłużej będziemy mieli kłopoty z kryzysem zadłużenia. W interesie państw z wysoką stopą bezrobocia powinno być wprowadzanie takich reform systemowych i strukturalnych, które sprawią, że ludzie będą mogli z łatwością znaleźć satysfakcjonującą ich pracę. Zapewnienie ich, że nawet jeżeli ich ojczyzny nie będzie stać na zasiłki, to pomogą im inni, nie jest rozwiązaniem stymulującym rynek pracy, tylko konserwującym obecnie źle funkcjonujący system.
Państwa z wysoką stopą bezrobocia, czyli Węgry (16,9%), Hiszpania (26,2%) i Grecja (27,9%) mają podwójny problem. Każdy, kto ma prawo do zasiłku, zgodnie z przepisami musi go otrzymać. Z drugiej strony koszty są tak olbrzymie, że uniemożliwia to cięcie wydatków sztywnych. Jedynym rozwiązaniem jest obniżenie zasiłków, ale to w demokratycznym państwie z wysoką stopą bezrobocia prowadzi do szybkiej zmiany rządu. To w pewnym sensie usprawiedliwia wprowadzenie programów pomocowych, które dadzą czas na przeprowadzenie reform, ale nie mogą one mieć permanentnego charakteru. Niestety, to właśnie takie rozwiązanie jest proponowane.
Praca dla każdego
Rok temu ten sam komisarz zaproponował, by państwa członkowskie UE miały obowiązek zapewnienia zatrudnienia młodym do 4 miesięcy po ukończeniu przez nich nauki. Ten pomysł też wywołał wiele kontrowersji, ale nie wzbudzał podobnego sprzeciwu. Mechanizm jednak jest ten sam, bo miejsca pracy nie rosną na drzewach. Zapewnienie etatu w tym wypadku tożsame jest z koniecznością stworzenia pustego stanowiska pracy. W znakomitym stopniu polega na dofinansowywaniu bezproduktywnych prac, co śmiało można uznać za podwójny koszt – młody traci czas, a państwo pieniądze.
Równocześnie prowadzi to do zwiększenia obciążeń podatkowych i składkowych zawartych w wynagrodzeniach. Do prowadzi do rozwoju szarej strefy oraz stanowi jedną z głównych barier legalnego zatrudnienia. Dodatkowo przedsiębiorcy, którzy decydują się na nielegalne zatrudnienie stanowią nielegalną konkurencję dla tych biznesmenów, którzy jeszcze nie dojrzeli do tej decyzji. Innymi słowy transfery socjalne tworzą więcej barier, niż usuwają.
Łukasz PiechowiakBankier.pl



































































