Ukraińskie wojska nieprawidłowo zaplanowały odwrót z Awdijiwki, zdobytej przez rosyjskie siły 17 lutego; utrata kontroli nad kilkoma wsiami na zachód od miasta świadczy o tym, że Ukraińcy nie byli w stanie powstrzymać dalszego natarcia Rosjan - ocenia w poniedziałek amerykańska stacja CNN.


Wycofanie się ukraińskich wojsk ze wsi Łastoczkyne, Siewerne i Stepowe nie jest istotne ze względu na znaczenie samych tych miejscowości, poważnie zniszczonych i zamieszkanych przez co najwyżej kilkadziesiąt osób. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że Ukraińcy nie byli w stanie powstrzymać impetu rosyjskiego natarcia po utracie Awdijiwki, co nie jest dobrą prognozą na kolejne tygodnie. Potwierdzili to sami ukraińscy żołnierze z donbaskiego odcinka frontu - czytamy na portalu amerykańskiej telewizji.
Jak podkreślono, o coraz słabszym morale i błędach ukraińskiego dowództwa świadczy fakt, że od 29 lutego nowy naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał Ołeksandr Syrski dwukrotnie skrytykował podległych mu oficerów za niewłaściwe działania pod Awdijiwką.
W sobotę Syrski zdecydował się nawet odwołać niektórych dowódców, którzy "nie byli świadomi sytuacji" na froncie i dopuścili się błędów "bezpośrednio zagrażających życiu i zdrowiu" żołnierzy - zaznacza CNN.
17 lutego wojsko ukraińskie wycofało się z Awdijiwki, gdzie od miesięcy dochodziło do jednych z najbardziej intensywnych walk na froncie i nieustannych szturmów Rosjan. Awdijiwka, postrzegana jako brama do pobliskiego Doniecka, największego miasta przejętego przez wspieranych przez Rosję separatystów jeszcze w 2014 roku i od tego czasu okupowanego, została niemal całkowicie zniszczona.

Brytyjski resort obrony: Tereny na zachód od Awdijiwki celem rosyjskiej ofensywy
Tereny na zachód od Awdijiwki pozostają kluczowym celem rosyjskiej ofensywy we wschodniej Ukrainie, a od czasu zajęcia tego miasta w dniu 17 lutego siły rosyjskie posunęły się naprzód ok. 6 km od jego centrum - przekazało w czwartek brytyjskie ministerstwo obrony.
W codziennej aktualizacji wywiadowczej poinformowano, że Rosja niemal na pewno przejęła kontrolę nad kilkoma wsiami na tym obszarze: Łastoczkyne, Stepowe i Siewerne. Jak wyjaśniono, te taktyczne zdobycze służą przede wszystkim konsolidacji rosyjskich pozycji wokół Awdijiwki.
"Rosja dąży także do wytworzenia impetu na tej osi, aby wykorzystać fakt, że jest tam mniej stałych, dobrze chronionych pozycji oraz obszarów miejskich, z których siły ukraińskie mogą prowadzić obronę" - napisano.
Wojskowy z Estonii: Zdobycie Awdijiwki okazało się pyrrusowym zwycięstwem Rosji
"Rosyjskie straty pod Awdijiwką były tak wielkie, że nawet radykalna prawica w Rosji nie chce nazwać tego zwycięstwem" - zwrócił uwagę wojskowy w wywiadzie udzielonym telewizji ERR.
Jedną z osób, które podniosły w Rosji ten temat był Andriej Morozow, bloger i zwolennik prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Napisał on na swoim profilu na Telegramie - obserwowanym przez 120 tys. osób - że Rosja straciła w walkach o ukraińskie miasto 16 tys. żołnierzy. Wpis został skrytykowany przez rosyjskie władze, a po odmówieniu jego usunięcia bloger miał popełnić samobójstwo.
"To pyrrusowe zwycięstwo Rosji. Liczba ofiar jest tak wysoka, że skłoniła rosyjskich przedstawicieli skrajnej prawicy do zabrania głosu i pytania, czy można to w ogóle nazwać zwycięstwem" - zauważył podpułkownik Vali.
Wojskowy powiedział, że Ukraińcy skupiają się obecnie na mobilnych operacjach obronnych. "Mamy nadzieję, że pomimo bardzo złej sytuacji w zakresie amunicji Ukraińcy będą teraz mogli przejść do defensywy i utrzymać linię obrony. W tej chwili wydaje się, że ich operacja mobilnej obrony jest bardzo skuteczna" - zaznaczył estoński oficer.
"Kiedy Ukraińcy postanowili wycofać się z Awdijiwki, Rosjanie natychmiast ruszyli naprzód. Próbowali zaminować drogi odwrotu Ukraińców, ale udało im się ominąć przeszkody. Później sami Rosjanie wbiegli na własne pola minowe. Jest dużo zamieszania" - przypomniał Vali.
Gen. Polko: Ukraina potrzebuje 2-4 lat na wypchnięcie Rosji ze swojego terytorium
W dalszym ciągu sytuacja Ukrainy i NATO naprawdę jest dobra; Ukraina ma szansę wyprzeć rosyjskiego agresora z własnego terytorium, ale to nie czas liczony w miesiącach, tylko - patrząc realnie - to dwa, trzy, a może i cztery lata - powiedział w Studiu PAP b. dowódca GROM gen. Roman Polko.
Gen. Polko, pytany w poniedziałek o przebieg wojny - do której doszło w następstwie pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. - odpowiedział, że w jego ocenie "w dalszym ciągu sytuacja Ukrainy i NATO naprawdę jest dobra".
"Mamy dwukrotne zwiększenie długości wspólnej granicy Rosji z NATO, zderusyfikowaną Ukrainę, która pozyskuje wsparcie Zachodu. Ukraina ma szansę wyprzeć agresora z własnego terytorium, ale to nie jest czas liczony w miesiącach, tylko patrząc realnie to dwa, trzy, a może nawet i cztery lata" - ocenił.
Odnosząc się do zdobycia przez Rosję Awdijiwki (obw. doniecki), były dowódca GROM ocenił, że takie wydarzenia mocno wpływają na morale, które "ma się do sił fizycznych jak trzy do jednego" - zauważył, cytując słowa Napoleona Bonaparte.
"Rzeczywiście teraz te szanse jakby się zrównały. Rosjanie kupują poparcie żołnierzy, tam też jest silne morale (...). Drugi czynnik to informacja i wojna informacyjna. Mam wrażenie, że rosyjskie trolle informacyjne świętują sukcesy, bo, niestety, powielane jest wiele takich fejk newsów mówiących o braku solidarności Zachodu. Dotyczy to również tych sporów na linii konfliktu zbożowego między Polską i Ukrainą" - ocenił.
Gen. Polko zaznaczył, że trzecim elementem, który warto wziąć pod uwagę w tym konflikcie, są działania dyplomatyczne Rosji, która "rozgrywa Amerykę Łacińską i Afrykę". Jego zdaniem "okazuje się, że Zachód nie potrafi skonsolidować członków chociażby organizacji międzynarodowych, ONZ, do takiego jednolitego frontu".
Wśród problemów, z którymi boryka się Ukraina, były dowódca GROM wymienił braki kadrowe, spadek morale oraz zmiany na najwyższych szczeblach, w tym dymisję naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerija Załużnego, który "cieszył się ogromną charyzmą i uznaniem wśród żołnierzy".
"Odnośnie Rosji, to widzimy, że to armia tak naprawdę z minionej epoki, epoki feudalnej. (Władimir) Putin w dalszym ciągu traktuje żołnierzy jako mięso armatnie i, mam nadzieję, że to jednak przyniesie końcowy efekt, że to jednak ta ludzka tkanka żywa będzie po stronie ukraińskiej wygrywała inteligencją, odpornością, ochroną własnych sił. A po stronie rosyjskiej wykruszą się ci, którzy jadą na wojnę z chęci zarobku" - powiedział.
Autor: Adrian Kowarzyk
Z Tallina Jakub Bawołek
szm/ ap/ bjn/ ap/
arch.





















