Ukraińskie siły porządkowe zlikwidowały ostatnią barykadę w centrum stolicy. W akcji, która rozpoczęła się wieczorem, brało udział 400 funkcjonariuszy. Nikogo nie zatrzymano.

Barykady na Placu Niepodległości (Majdanie) w Kijowie
Źródło: Flickr/Ivan Bandura
O pierwszej w nocy padła barykada w okolicach Rady Najwyższej. Siły porządkowe rozdzieliły protestujących na dwie grupy i tradycyjną metodą odsunęły tarczami z zajmowanych pozycji. Według oponentów władz, milicja działała agresywnie i biła ludzi.
Około godz. 2 w nocy z poniedziałku na wtorek jednostki specjalne ukraińskiej milicji odepchnęły demonstrantów zgromadzonych przy barierkach blokujących wylot ul. Bankowej w Kijowie, która prowadzi do siedziby prezydenta Wiktora Janukowycza.
Milicja otoczyła miasteczko, znajdujące się na ulicy Luterańskiej, poza Majdanem, i ok. godz. 3.30 czasu miejscowego (2.30 czasu polskiego) kordon milicjantów zaczął napierać na manifestantów stojących przed jedną z barykad.

Po zajściach w okolicy Bankowej wzmocniono barykadę chroniącą wejście na Majdan od ulicy Instytuckiej. Za barykadą zebrało się ok. 200 demonstrantów, którzy ustawili się w zwartej grupie.
| » Ukraińskie władze zwijają Euromajdan |
Około 4 miejscowego czasu, funkcjonariusze rozbili ostatnie barykady, które znajdowały się w pobliżu Administracji Prezydenta. Na jednej z nich manifestantów odsuwano tarczami. Według internetowej telewizji Obywatelskiej, 10 osób ucierpiało. Wśród poszkodowanych jest co najmniej dwóch milicjantów. Jeden z nich zatruł się gazem, użytym przez prowokatorów, którzy znaleźli się wśród protestujących. Druga barykada poddała się sama. Opozycjoniści wycofali się, ponieważ nie mieliby szans w ewentualnym starciu z oddziałami specjalnymi Berkut.

Milicja zabezpiecza drogi prowadzące na plac Majdan
Źródło: Flickr/Ivan Bandura
W siedzibie kijowskiego magistratu kilka godzin wcześniej wyłączono prąd. Po odcięciu elektryczności znaczna część demonstrantów opuściła budynek i zgromadziła się przed wejściem.
Protesty będą kontynuowane
Przewodniczący opozycyjnej Swobody Ołeh Tiahnybok powiedział, że on i inni opozycjoniści nie zrezygnują z blokowania dzielnicy rządowej, a nawet ją rozszerzą. Sami manifestanci nie wykluczają, że będą po prostu chodzić po przejściach dla pieszych.
Tymczasem dziś prezydent Wiktor Janukowycz ma spotkać się z trzema swoimi poprzednikami na tym stanowisku. Mają oni rozmawiać na temat sposobów rozwiązania sytuacji w kraju. Kolejnym etapem ma być dołączenie do rozmów opozycji. Jednak po nocnej akcji i po wczorajszym przeszukaniu siedziby partii Julii Tymoszenko Ojczyzna, nie wiadomo, czy oponenci władz zgodzą się na negocjacje.

Protestujący Ukraińcy na Placu Niepodległości
Źródło: Flickr/Ivan Bandura
W nocy szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton, która dziś przyjeżdża do Kijowa, wydała oświadczenie, w którym zaapelowała do ukraińskich władz o powstrzymanie się od użycia siły. Podkreśliła, że z zaniepokojeniem śledziła informacje, iż siły porządkowe przeszukały biuro partii Ojczyzna Julii Tymoszenko. Jej zdaniem, takie działania mogą doprowadzić do zerwania planowanych na dziś rozmów opozycji i władzy.
PAP/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/jj






























































