Naznaczony pandemią kwartał przyniósł drastyczny spadek przychodów Ubera. Co symptomatyczne, dostawa jedzenia przyniosła spółce więcej niż przewóz osób.
W drugim kwartale 2020 r. przychody Ubera wyniosły 2,24 mld USD. To o 29 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na kwotę tę złożyły się wpływy z przewozu osób (790 mln USD) oraz dostaw w ramach Uber Eats (1,211 mld USD). To pierwsza tego typu zamiana w historii spółki.
Ogólna wartość zamówień klientów korzystających z przewozów Uberem (jako przychody spółka raportuje tylko swoją „część tortu”) spadła o 73 proc. w ujęciu rocznym. Dla porównania, w przypadku dostaw jedzenia Uber zaraportował wzrost o 113 proc.
Podobnie jak w poprzednich kwartałach i latach, również w drugim kwartale 2020 r. Uber „przepalał” pieniądze. Strata netto wyniosła 1,8 mld dolarów wobec 2,9 mld dolarów w pierwszym kwartale. Dla porównania, w całym 2019 r. Uber stracił 8,5 mld dolarów.
W przełożeniu na jedną akcję, strata Ubera wyniosła 1,02 USD. Analitycy z Wall Street oczekiwali tymczasem wyniku na poziomie -0,86 USD. Zgodne z oczekiwaniami były natomiast przychody.
Po wybuchu pandemii Uber podjął działania naprawcze, w ramach których zwolnił 3700 pracowników. To kolejna fala zwolnień po tym, jak pod koniec 2019 r. spółka zredukowała zatrudnienie o 1000 etatów.
W handlu posesyjnym akcje Ubera potaniały o 2,74 USD do poziomu 33,76 USD. To i tak cena wyraźnie niższa od 47 USD, które inwestorzy płacili za akcje Ubera w czasie jego giełdowego debiutu w maju 2019 r.
Michał Żuławiński
































































