REKLAMA

USA vs Chiny. Kto jest ważniejszym partnerem gospodarczym dla reszty świata?

Maciej Kalwasiński2021-07-19 16:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-07-19 16:00
USA vs Chiny. Kto jest ważniejszym partnerem gospodarczym dla reszty świata?
USA vs Chiny. Kto jest ważniejszym partnerem gospodarczym dla reszty świata?
fot. rawf8 / / Shutterstock

Chiny mogą być większym partnerem handlowym dla większości państw świata niż Stany Zjednoczone, ale to wcale nie oznacza, że są ważniejszym partnerem gospodarczym.

W weekend emocje w social mediach rozgrzała mapa stworzona przez "The Economist", ilustrująca podział świata na kraje handlujące mocniej z Chinami i USA w roku 2000 i 2020 r. W ciągu tych 20 latach sytuacja diametralnie się zmieniła - na początku okresu 3 na 4 państwa notowały większą wymianę ze Stanami Zjednoczonymi, a w ubiegłym roku - proporcja była już odwrotna.

Wnioski nasuwają się same - USA już przegrały, teraz to Państwo Środka jest główną globalną potęgą i dyktuje warunki niemal na całym świecie - od Ameryki Południowej przez Afrykę i Europę Środkową aż po Azję i Australię. Wszak "business is business", a o dobre relacje z głównym kontrahentem trzeba należycie zadbać.

Podobna dyskusja przetoczyła się przez media przy okazji danych o unijnym handlu opublikowanych w lutym. Eurostat poinformował wówczas, że Stany Zjednoczone utraciły miano największego zewnętrznego partnera handlowego Unii Europejskiej. Amerykanów zdetronizowali oczywiście Chińczycy.

Tyle że zarówno z tymi danymi, jak i z ich interpretacją istnieje pewien problem. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, że na mapie zarysowano podział USA vs Chiny. Gdyby rozszerzyć analizę, wyglądałaby ona tak:

Jeśli nie widzisz poniższej mapy, kliknij w link

W przypadku największej liczby państw głównym partnerem w handlu towarami jest Unia Europejska, czyli blok handlowy, realizujący wspólną politykę handlową (UE a nie państwa członkowskie ustala wspólne stawki celne, zawiera umowy handlowe etc.).

Ale takie zestawienie i tak pomija kluczową kwestię. Żyjemy w świecie globalnych łańcuchów dostaw, gdzie produkcja jest wieloetapowa, rozsiana nierzadko po kilku kontynentach, a powyższe dane nie uwzględniają wytworzonej w danym miejscu wartości dodanej. Gdy działająca w Chinach firma sprowadza z Korei i Japonii komponenty A i B za łącznie 10 dolarów, a następnie sprzedaje Amerykanom wytworzony z nich produkt C za 11 dolarów, to eksport z Państwa Środka do USA zwiększa się o 11 dolarów, mimo że Chińczycy "dołożyli od siebie" tylko dolara wartości. Prosta wielkość eksportu nie oddaje zatem do końca "wagi" państwa w globalnej produkcji czy poziomu relacji dwustronnych. Nie wspominając o roli dolara jako głównej waluty w płatnościach międzynarodowych.

Kluczowe jest także nie tylko to, "ile", ale "co" się sprowadza z danego kraju i jak łatwo można taki towar zastąpić w razie problemów. Ponadto gros przepływów kontrolują korporacje transnarodowe, funkcjonujące na wielu rynkach. Np. w Chinach firmy z kapitałem zagranicznym odpowiadają za niespełna 40 proc. międzynarodowego handlu towarami.

Do tego wymiana handlowa między krajami nie ogranicza się wyłącznie do towarów. W ostatnich latach szczególnie szybko rośnie znaczenie handlu usługami. Chiny dominują w wymianie towarowej, ale już w usługach pozostają daleko za USA. Widać to choćby w przypadku Unii Europejskiej. Sumując wartość wymiany towarów i usług, Stany Zjednoczone pozostały w 2020 r. zdecydowanie największym partnerem handlowym UE, "pokonując" Państwo Środka 936 mld dol. do 522 mld dol.

A to tylko jeden wątek pokazujący jak wąskie jest powyższe porównanie. Relacje gospodarcze między krajami nie ograniczają się wyłącznie do handlu czy to towarami, czy usługami. Do innych form kooperacji należą m.in. inwestycje (przejęcia, budowa fabryk, zakupy obligacji, kredyty bankowe etc.), obecność obcokrajowców na miejscowym rynku pracy i studentów na uczelniach, wielkość sprzedaży zagranicznych firm na krajowym rynku, przepływ danych, współpraca w dziedzinie badań i rozwoju itd. Te wymiary są trudniejsze do zmierzenia i zestawienia w skali świata, ale to nie oznacza, że warto je pomijać w analizie poziomu zależności między państwami. Istotne dla relacji międzynarodowych są naturalnie również kwestie dalece wykraczające poza gospodarkę, jak militaria czy kultura.

Wbrew pozorom eksport i nadwyżka handlowa nie odegrały tak wielkiej roli w rozwoju gospodarczym Chin, jak wielu im przypisuje, a od kilku lat Pekin regularnie podkreśla, że zależy mu na zwiększeniu konsumpcji wewnętrznej a nie sprzedaży za granicę.

Ale powyższe makroekonomiczne porównanie pomija jeszcze jedną istotną kwestię: relacje gospodarcze utrzymują nie tyle kraje, co firmy i ludzie. Amerykański eksport jest nie tyle "eksportem USA", co "eksportem z USA". Główne korzyści czerpią z niego ci, którzy się nim parają, a nie państwo, i świadczy nie tyle o sile państwa, co miejscowych podmiotów gospodarczych.

Politycy oczywiście ingerują w procesy rynkowe, starając się wykorzystać firmy czy obywateli w swoich celach. Ale w tym wypadku kluczowe znaczenie ma nie tyle siła gospodarcza (ilustrowana w domyśle np. przez przywołaną wyżej skalę eksportu i importu), lecz możliwości i zdecydowanie dygnitarzy. Dlatego Pekin często prezentuje się jako gracz dużo silniejszy niż Waszyngton - ma i egzekwuje po prostu większą władzę nad miejscowym biznesem. A ten musi w pierwszej kolejności służyć realizacji celów wyznaczanych przez Zhongnanhai, a nie maksymalizacji własnych zysków (naturalnie w raju podatkowym). W efekcie, aby robić biznes z Chińczykami, nie można się narazić tamtejszym władzom, np. mówiąc o prześladowaniach Ujgurów czy nazywając Tajwan krajem. Amerykańskie władze są bardziej powściągliwe w sięganiu po protekcjonistyczne narzędzia, ale gdy chcą, to też potrafią mocno uderzyć w wybrany cel, czego naczelnym przykładem jest w ostatnim czasie casus Huawei.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Advertisement

Komentarze (46)

dodaj komentarz
omeleq
https://www.vanderer.pl/tematy/handel-rynkowy.html

Trochę zapominamy o tym, że liczy się bilans handlowy czyli też i marże, poziom życia itp. Sama produkcja jest fajna jeżeli za tym idzie odpowiednia płatność. To że chińczyk narobi betonu milion ton, a wartość tego betonu będzie tyle co stworzenie update do
https://www.vanderer.pl/tematy/handel-rynkowy.html

Trochę zapominamy o tym, że liczy się bilans handlowy czyli też i marże, poziom życia itp. Sama produkcja jest fajna jeżeli za tym idzie odpowiednia płatność. To że chińczyk narobi betonu milion ton, a wartość tego betonu będzie tyle co stworzenie update do jakiegoś procesora amerykanina to wiosny nie czyni. Chodzi tylko o przepływy gotówkowe, a nie realne towary.
piotr76
Tylko jeszcze taka kwestia, w kontaktach z chińskimi firmami widać ich przedsiębiorczość, zorientowanie na klienta, technologicznie też są na coraz wyższym poziomie. Amerykańskie korporacje zaczynają swoim zarządzaniem przypominać niewydolne peerelowskie kombinaty z totalnie przerośniętą Tylko jeszcze taka kwestia, w kontaktach z chińskimi firmami widać ich przedsiębiorczość, zorientowanie na klienta, technologicznie też są na coraz wyższym poziomie. Amerykańskie korporacje zaczynają swoim zarządzaniem przypominać niewydolne peerelowskie kombinaty z totalnie przerośniętą administracją.
sel
A gdy firmy z Japonii Korei czy USA, Europy, kupiły komponenty za 14$ w Chinach i dołożyły 1$ to jest ich eksport ? czy Chin?
kwiecien2021
takie ogólne info dla tych co uważają że ataki na Azjatów nadal będą bezkarne: https://twitter.com/AsianDawn4/status/1417379957815201798
innowierca
Jednym z waznych aspektow ktory sprawia ze Chinczycy ida do przodu moze byc ich fizjonomia. Czy w rzadzie Chin moga ukryc sie obywatele zagraniczni?? Czy ministrami, wiceministrami, czy tam parlamentarzystami moga byc obywatele Rosji, Izraela czy USA czy Niemiec. Chinczycy moga sie tluc pomiedzy soba jezeli chodzi o kariere, ale Jednym z waznych aspektow ktory sprawia ze Chinczycy ida do przodu moze byc ich fizjonomia. Czy w rzadzie Chin moga ukryc sie obywatele zagraniczni?? Czy ministrami, wiceministrami, czy tam parlamentarzystami moga byc obywatele Rosji, Izraela czy USA czy Niemiec. Chinczycy moga sie tluc pomiedzy soba jezeli chodzi o kariere, ale raczej nie beda opozniac wprowadzania zadnych ustaw i przepisow dobrych dla kraju, ktorych nie zyczy sobie jakis kraj zachodni, ktory wplywa na forme ustaw z zewnatrz, lub na to co przejdzie a co nie jak to ma miejsce chocby w Polsce.
Tam w rzadzie na waznym stanowisku nie ukryje sie obcokrajowca po zmianie nazwiska.Nie mozna nimi sterowac i ich ukierunkowywac dla swoich celow.
Po co sie ludzie kloca na forum. Czesc byc moze rzeczywiscie troluje lub pracuje dla
innych krajow ale w Chinach to nawet USA ma problem zeby ustawic na forach odpowiednia ilosc troli bo trzeba pisac jak Chinczyk. Jest trudno ich zewnetrznie oslabiac i manipulowac.W Polsce duzy procent politykow zachod obsadza a nie Polacy.
lipsk
W Chinach każdy obywatel tego kraju wie że jakby tylko został agentem innego kraju nie wspominając już o politykach działających na rzecz innych państw co w Polsce robi się w sposób jawny to skończył by z pętelką na szyi momentalnie. I to bez względu na poglądy polityczne. Dlatego Chiny będą potęgą i to na bardzo W Chinach każdy obywatel tego kraju wie że jakby tylko został agentem innego kraju nie wspominając już o politykach działających na rzecz innych państw co w Polsce robi się w sposób jawny to skończył by z pętelką na szyi momentalnie. I to bez względu na poglądy polityczne. Dlatego Chiny będą potęgą i to na bardzo długo. A usa i ue to już spadające gwiazdy .
sel
Tak mogą , miliony Chińczyków mieszka np. w USA i mają tam nawet swoje dzielnice w dużych miastach...
innowierca odpowiada sel
Dokladnie. Maja tam swoje dzielnice I zyja w nich "po chinsku" Nikt nie twierdzi ze wcale nie maja swoich troli ale nie sa w stanie manipulowac opinia publiczny.W Polsce natomiast jest to mozliwe gdyz zachod posiada krajowe media.
kwiecien2021
w sumie to dobrze że Maciej Kalwasiński ma potrzebę pisania o Chinach .... zawsze jest okazja wyedukować naród w temacie: yt LESZEK SLAZYK .
Tak na marginesie b. źle to wygląda.
przedsiebiorca30
Odpowiem tylko ajwaj bo reszta udaje, że coś wie, ale nie bardzo wie o czym mówi. Osoba pod nickiem ajwaj przynajmniej nie udaje, dla kogo robi i po co :) Kolego, piszesz pierdoły, ale podziwiam twój upór, pewnie nie robisz tego za darmo, ale powiedz mi ile byś wziął jakbym Cię wynajął do pisania takich laurek dotyczących Odpowiem tylko ajwaj bo reszta udaje, że coś wie, ale nie bardzo wie o czym mówi. Osoba pod nickiem ajwaj przynajmniej nie udaje, dla kogo robi i po co :) Kolego, piszesz pierdoły, ale podziwiam twój upór, pewnie nie robisz tego za darmo, ale powiedz mi ile byś wziął jakbym Cię wynajął do pisania takich laurek dotyczących dowolnego innego tematu?

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki