REKLAMA

Chiny z potężną nadwyżką. Eksport zasuwa

Maciej Kalwasiński2020-11-10 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-11-10 06:00
fot. CHINA DAILY / Reuters

Wrześniowy gwałtowny skok importu za Mur okazał się krótkotrwały, natomiast eksport pozostaje w okolicach historycznych maksimów. W efekcie Chiny znów mają potężną nadwyżkę handlową. Wbrew pozorom to jednak nie sprzedaż towarów za granicę jest głównym źródłem gospodarczego sukcesu Państwa Środka - nie tylko w ostatnich miesiącach, ale i dekadach.

Chiny jako pierwsza duża gospodarka zaczęły wracać do życia po zduszeniu epidemii koronawirusa. Wbrew pokładanym przez niektórych nadziejom za Murem nie widać jednak na razie wyraźnych i trwałych oznak wzrostu popytu na zagraniczne towary, który mógłby wesprzeć pogrążone w pandemicznym kryzysie gospodarki.

Tak było choćby ponad dekadę temu, gdy uruchomiony przez Pekin potężny pakiet stymulacyjny doprowadził do silnego wzrostu importu i w konsekwencji - drastycznej redukcji ogromnej nadwyżki na rachunku bieżącym. Pół roku temu ostrzegałem, że taka sytuacja raczej się nie powtórzy - Chiny są dziś w zupełnie innym miejscu i podobny stymulus nie ma sensu, szczególnie że przyspieszyłby destabilizację finansową Państwa Środka.

Widać to w comiesięcznych danych o handlu zagranicznym. Co prawda we wrześniu import zdecydowanie wzrósł i przekroczył 200 mld dol., bijąc dotychczasowy rekord, jednak już miesiąc później wyraźnie spadł, do niemal 179 mld dol. Mimo to wciąż okazał się wyższy niż rok wcześniej, ale tylko o niespełna 5 proc. wobec 13-proc. wzrostu we wrześniu i oczekiwań analityków rzędu blisko 10 proc.

Podobnie jak miesiąc wcześniej, choć na mniejszą skalę, i tym razem można mówić o "sztucznym" zawyżaniu importu przez zakupy chipów i ropy. W pierwszym przypadku sięgnął 31 mld dol. (o 6 mld dol. mniej niż we wrześniu), co jest jednym z najwyższych wyników w historii. Chińczycy zapewne "zbroili się" w chipy, antycypując potencjalne kolejne ograniczenia nakładane przez władze USA na firmy technologiczne zza Muru. Z kolei wydatki na "czarne złoto" przekroczyły 13 mld dol. (o 3 mld dol. mniej niż we wrześniu), co jak zauważa Reuters, częściowo wynika z rozładowywania "korka", w którym u wybrzeży Państwa Środka od miesięcy stały tankowce.

Znakomicie wciąż radzi sobie za to maszyna eksportowa. W październiku sprzedaż towarów za granicę była o niecałe 3 mld dol. niższa niż w rekordowym wrześniu, ale aż o 11,4 proc. wyższa niż rok wcześniej i sięgnęła 237 mld dol. Tempo wzrostu eksportu okazało się najszybsze od marca 2019 r. W efekcie nadwyżka handlowa Chin zwiększyła się do ponad 58 mld dol.

/ Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu celnego

Od kwietnia eksport zmniejszył się w ujęciu rocznym tylko raz (w maju), podczas gdy import - aż 4 razy. Mimo wojny handlowej, rosnących kosztów produkcji czy coraz głośniej wyrażanych opinii o zbyt dużym uzależnieniu globalnych łańcuchów dostaw od zakładów w ChRL, Chiny utrzymują rolę "fabryki świata".

Eksport z Państwa Środka wspiera pandemia - w efekcie której utrzymuje się wysoki popyt na elektronikę czy szeroko pojęty sprzęt medyczny i masę innych dóbr produkowanych głównie za Murem - oraz działania władz w obliczu kryzysu.

Pekin postawił na możliwie jak najszybsze uruchomienie produkcji po zamrożeniu działalności pod koniec stycznia i w lutym oraz wsparcie biznesu poprzez wakacje kredytowe, dodatkowe pożyczki z banków czy korzystne regulacje. Tymczasem rządy innych krajów postanowiły wesprzeć również budżety domowe obywateli, dzięki czemu wielu z nich może sobie nadal pozwolić na zakupy zagranicznych towarów, szczególnie gdy ograniczony jest dostęp do krajowych usług.

W tym kontekście eksport z Państwa Środka jest korzystny dla konsumentów na całym świecie, którzy pomimo ograniczeń produkcji w wielu zakątkach globu czy zakłóceń w łańcuchach dostaw, dzięki produkcji za Murem nadal mogą zaopatrywać się w pożądane produkty.

Pytanie, jak długo potrwa taka sytuacja. Obywatele krajów walczących z pandemią coraz silniej odczuwają ubytki w portfelach i mogą w najbliższych miesiącach rzadziej sięgać po towary z Chin, szczególnie jeśli już po prostu je kupili i nie potrzebują kolejnych. Ponadto, rosnąca dysproporcja w handlu z Państwem Środka dolewa oliwy do geopolitycznego ognia i prowadzi do nasilenia nastrojów protekcjonistycznych i antychińskich.

Z tego zagrożenia zdają sobie władze w Pekinie, dlatego w ostatnich miesiącach na agendzie pojawiła się koncepcja "podwójnego obiegu", w dużym skrócie sprowadzająca się do wzmocnienia roli rynku wewnętrznego (konsumpcji) i samowystarczalności w rozwoju gospodarczym, co oczywiście realizowano na długo przed ukuciem tego hasła.

Nadzieje na zdecydowany wzrost sprzedaży produktów zagranicznych za Mur w ramach "nowego" paradygmatu rozwiał sam Xi Jinping, deklarując podczas III China International Import Expo w Szanghaju, że w ciągu dekady import zapewne przekroczy 22 bln dol. Nie jest to zbyt ambitny cel, zważywszy na fakt, że już teraz wynosi blisko 2,1 bln dol. rocznie, czyli przy utrzymaniu obecnego poziomu sięgnąłby ponad 20 bln dol. w 10 lat.

Mit: gospodarka Chin oparta na eksporcie

Przy okazji danych o niemal rekordowym eksporcie i potężnej nadwyżce warto się rozprawić z jednym z najgłębiej zakorzenionych mitów dotyczących chińskiej gospodarki. Na świecie pokutuje przekonanie, że Państwo Środka swój sukces gospodarczy zawdzięcza przede wszystkim sprzedaży za granicę i to właśnie eksport najmocniej napędza wzrost PKB. Takie tezy pojawiają się nierzadko obok "niespotykanego w historii tempa wzrostu gospodarczego", a nawet "największej gospodarki świata". Wszystkie wprowadzają w błąd.

Chiny wcale nie mają wysokiego udziału eksportu w PKB. W szczytowym momencie - w 2006 r. - wynosił on raptem 36 proc., czyli mniej niż choćby w Polsce czy Niemczech, nie wspominając o Czechach. W tamtym roku ponad 100 krajów odnotowało wyższą relację eksportu do PKB - wynika z danych Banku Światowego. W 2019 r. w przypadku Państwa Środka wskaźnik spadł do 18,4 proc., wyższy był w przynajmniej 150 krajach.

Kraj za Murem regularnie chwali się ogromnymi nadwyżkami handlowymi, nie mają one jednak znaczącego wpływu na wzrost PKB. Najwyższą dodatnią kontrybucję eksportu netto zanotowano w 2006 r. - wniósł on wówczas 1,8 p.proc. z 12,7 proc. wzrostu PKB. W II i III kwartale bieżącego roku handel zagraniczny dołożył 0,5 p.proc. i 0,6 p.proc.

/ Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego

Jednak jak słusznie zauważają analitycy EY, kontrybucja eksportu netto do wzrostu PKB nie najlepiej oddaje rzeczywistą rolę handlu zagranicznego w dobie globalnych łańcuchów dostaw. Kluczowy jest popyt finalny na wytworzoną w kraju wartość dodaną, czyli to, kto de facto kupuje to, co w danym państwie jest produkowane - podmioty w kraju czy za granicą.

"Eksport może w znacznym stopniu bazować na importowanych komponentach i de facto tylko niewielka część wartości produktu sprzedawanego za granicę może powstawać w kraju. Ponadto wyeksportowany półprodukt może wrócić do Polski w formie bardziej przetworzonego zaimportowanego dobra. W rezultacie, znaczenie popytu zewnętrznego dla wzrostu krajowej gospodarki przybliża nie sama wartość eksportu, lecz ta część krajowej wartości dodanej, która jest finalnie nabywana przez podmioty zagraniczne" - tłumaczą eksperci.

Według wyliczeń EY na podstawie międzynarodowych tablic przepływów międzygałęziowych, w latach 1995-2014 ponad połowa wzrostu gospodarczego w Polsce była generowana przez wzrost zagranicznego popytu finalnego na wartość dodaną wytwarzaną w kraju. Z szacunków Bankier.pl bazujących na statystykach handlu wartością dodaną publikowanych OECD wynika, że podobny poziom w tym okresie odnotowała Słowacja, a w przypadku Czech było to nawet więcej - ok. 2/3. Tymczasem Chiny zawdzięczają popytowi zagranicznemu jedynie ok. 1/5 wzrostu gospodarczego w latach 1995-2014. W okresie 2000-2008, gdy trwał eksportowy boom, było to raptem ok. 30 proc.

Powyższe wyliczenia mają kilka wad. Przede wszystkim odnoszą eksport czy nadwyżkę handlową do PKB, czyli wskaźnika, który jest regularnie zafałszowywany - czy to ordynarnie w statystycznych tabelkach, czy poprzez nieproduktywne wydatki finansowane poprzez zwiększanie zadłużenia. Wzrost PKB wynosi tyle, ile ma wynosić zgodnie z wolą partii. Faktyczna rola eksportu może być zatem większa, gdyż PKB jest mniejsze, przynajmniej w niektórych okresach. Sprzedaż za granicę ma też z pewnością większy udział w "zdrowym" wzroście gospodarczym, czyli mającym ekonomiczne podstawy, a nie wynikającym po prostu z partyjnego planu. Ponadto, w okresie silnego spowolnienia przydatne jest każde wsparcie wzrostu. Tym niemniej gospodarka Państwa Środka jest po prostu zbyt duża, by eksport odgrywał w niej dominującą rolę, był ważniejszy od inwestycji czy konsumpcji wewnętrznej.

Dużo ważniejszym źródłem sukcesu gospodarczego Chin jest szeroko rozumiany import - technologii i wiedzy (zakup określonych produktów i licencji bądź szpiegostwo przemysłowe oraz przyjmowanie bezpośrednich inwestycji zagranicznych i przejęcia za granicą, edukacja na najlepszych zagranicznych uczelniach czy zatrudnianie obcokrajowców), surowców (energetycznych, metali), żywności i dolarów (m.in. na skutek sprzedaży produktów za granicę). Eksport jest skutkiem wprzężenia Chin w globalne łańcuchy dostaw oraz jedną z metod pozwalających pozyskać środki niezbędne, by kupować za granicą (dlatego tak ważna jest internacjonalizacja juana) i wspierać stabilność finansową Państwa Środka. Dość powiedzieć, że strategicznym celem Pekinu jest samowystarczalność, czyli ograniczenie zależności od importu, a nie maksymalizacja eksportu.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (52)

dodaj komentarz
lukas-emigrant-od-ponad-10lat
Wkykrzywiona trochę analiza, nie ze względu na brak danych ale trudność w ich odczytaniu i odróżnieniu od skutecznych wpływów Chin na perspektywę ich postrzegania.
Jako, że kraj bardzo ważny pod względem informacyjnym a może nawet trzeci pod kontem wpływu na gospodarkę światową to polecam autorowi zapoznać się
Wkykrzywiona trochę analiza, nie ze względu na brak danych ale trudność w ich odczytaniu i odróżnieniu od skutecznych wpływów Chin na perspektywę ich postrzegania.
Jako, że kraj bardzo ważny pod względem informacyjnym a może nawet trzeci pod kontem wpływu na gospodarkę światową to polecam autorowi zapoznać się z wyskusją dwóch światowej sławy ekonomistów: https://www.youtube.com/watch?v=LKjA_yPyaYM
mirek6504
Najgorsza rzecz to polski polityczny idiotyzm ??? Kraje uprzemysłowione otwierają siedziby i przenoszą fabryki do Chin a Polski istabiliszment szukają w usa kontraktów i pieniędzy w kraju gdzie dlug siega kosmosu a spłaty sięgają nawet to 100 lat jak można płynąć pod nurt rzeki tego nie rozumiem ?
macierz
Bo dzisiejsze Chiny to nie tylko elektronika, ale też coraz większy przemysł motoryzacyjny.
Chińska strategia dotycząca samochodów elektrycznych zaczyna mieć charakter globalny, a Stany Zjednoczone pozostają w tyle
Pekin - W przyszłości napędzanej pojazdami elektrycznymi Chiny mają szansę dominować, jeśli Stany
Bo dzisiejsze Chiny to nie tylko elektronika, ale też coraz większy przemysł motoryzacyjny.
Chińska strategia dotycząca samochodów elektrycznych zaczyna mieć charakter globalny, a Stany Zjednoczone pozostają w tyle
Pekin - W przyszłości napędzanej pojazdami elektrycznymi Chiny mają szansę dominować, jeśli Stany Zjednoczone nie dokonają transformacji swojego przemysłu samochodowego w nadchodzących latach.

Podczas gdy Tesla z siedzibą w Kalifornii przyciągnęła popularność samochodami elektrycznymi, krajowa polityka w Pekinie zachęciła do wprowadzenia kilku rywali w Chinach, największym na świecie rynku motoryzacyjnym. Już we wrześniu sprzedaż samochodów elektrycznych i innych nowych pojazdów energetycznych w Chinach osiągnęła rekordowy poziom . Nawet Tesla uruchomił tam fabrykę w zeszłym roku i planuje sprzedawać samochody wyprodukowane w Chinach do Europy.

Do zasilania tego wszystkiego służą baterie elektryczne - z których dwie chińskie firmy, Contemporary Amperex Technology (CATL) i BYD , stanowią około jednej trzeciej światowego rynku, według UBS. Wszystkich sześciu głównych producentów baterii zidentyfikowanych przez UBS to Azjaci.

jas2
"Chiny z potężną nadwyżką. Eksport zasuwa"

Język z protestów się udziela. Następnym razem będzie: "Eksport za******la"
demeryt_69
To forum śmieszy, tumani, przestrasza :)
meryt
demeryt_69 "To forum śmieszy"

Jesteś w komentarzach pod artykułami :)
traderfr
Pod każdym artykułem klepiesz byle klepać.
demeryt_69 odpowiada traderfr
Meryt wkleja jedynie pod co drugim wpisem - przypadek?
meryt odpowiada demeryt_69
demeryt_69 "Meryt wkleja jedynie pod co drugim wpisem - przypadek?"

Przypadek, że takie wpisy propagandowe wymagają sprostowań?
pozhoga
Mądre te Chińczyki:
- wyhodowali wirusa i puścili w świat;
- przypadkowo w roku wyborów w USA (u nas też omal nie wywróciło wyników wyborów do góry nogami);
- wiedząc o tym, że jako dyktatura sobie z tym poradzą zamykając co i kogo trzeba, a potem umiejętnie stymulując biznes, a nie konsumentów;
- wiedząc
Mądre te Chińczyki:
- wyhodowali wirusa i puścili w świat;
- przypadkowo w roku wyborów w USA (u nas też omal nie wywróciło wyników wyborów do góry nogami);
- wiedząc o tym, że jako dyktatura sobie z tym poradzą zamykając co i kogo trzeba, a potem umiejętnie stymulując biznes, a nie konsumentów;
- wiedząc o tym, że przegniły od socjalizmu i zniewieścienia Zachód sobie nie poradzi zamykając dywanowo na oślep, a potem nieumiejętnie wspierając konsumentów, zamiast nie tylko biznes.
Mądry naród...

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki