REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tydzień w Biznesie: Ministerstwo utrudni bezrobotnym znalezienie pracy

2012-01-27 13:00
publikacja
2012-01-27 13:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Jedną z aktywnych form przeciwdziałania bezrobociu jest wsparcie w ramach bezzwrotnej dotacji udzielanej bezrobotnym na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Dotacja może wynieść nawet 20 tys. zł.

Zdaniem Pracodawców RP jest to sprawdzony i skuteczny sposób na walkę z bezrobociem, który niestety z powodu zmniejszonej puli środków odprowadzanych na Fundusz Pracy może spowodować zahamowanie przedsiębiorczości Polaków.

Inną opcją jest sprzedaż wierzytelności. Na rynku istnieje wiele podmiotów, które zajmują się skupem długów nierzetelnych kontrahentów. Niestety decydując się na umowę przelewu wierzytelności (cesji) trzeba liczyć się z tym, że firma otrzyma dużo niższą kwotę niż ta na którą opiewa należność.

Prof. Orłowski o ACTA: Trzeba wypracować kompromis

Lepiej dać wędkę niż rybę - głosi stare przysłowie. Prawda jest to znana od dawna, ale niestety rząd nie planuje jej wdrażać na większą skalę. W budżecie na 2012 rok zarezerwowano 360 706 tys. zł jednorazowych środków na podjęcie działalności gospodarczej przez bezrobotnych. Jest to o 30 mln zł więcej niż w 2011 roku. Jednocześnie na zasiłki dla bezrobotnych przewidziano 2,5 mld zł, przy czym przyjęto, że średniorocznie zostanie wypłaconych 320 tys. zasiłków, a jego przeciętna wysokość wyniesie 668 zł.

Fundusz Pracy finansowany jest w 93% ze składek pracodawców stanowiących 2,45% wynagrodzenia od każdego zatrudnionego na podstawie umowy o pracę pracownika. Zdaniem ekspertów składka ta w przyjętej wysokości jest całkowicie pozbawiona sensu. Przede wszystkim rząd wydaje tylko część środków zasilających Fundusz Pracy, a niewydane pieniądze w zasadzie służą do maskowania deficytu. Więcej na ten temat w artykule Przedsiębiorcy muszą się pogodzić z podatkiem od zatrudnienia.

SOPA i PIPA w USA a w Europie ACTA


Stop Online Piracy Act i Protect IP Act, czyli SOPA i PIPA to dwa amerykańskie akty prawne, które na zawsze mogą zmienić oblicze internetu. Niestety, zdaniem większości internautów, na gorsze i to nie tylko w USA, ale na całym świecie.

SOPA to ustawa, która w teorii pozwalałaby Departamentowi Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych i właścicielom praw autorskich na uzyskiwanie nakazów sądowych przeciwko właścicielom stron internetowych oskarżonym o łamanie lub pozwalanie na łamanie praw autorskich.

Zdaniem tych polityków SOPA i PIPA to ustawy chroniące prawa autorskie i własność intelektualną, które są notorycznie łamane w internecie, co pozbawia twórców należnych im dochodów. Blokowanie witryn ma na celu zmuszenie ich do respektowania praw autorskich.

Z drugiej strony padają kontrargumenty przeciwników SOPA i PIPA. Porównują je wręcz do chińskiej cenzury internetu, gdzie rząd blokuje obywatelom dostęp do treści, które uznał za nielegalne. Przeciwnicy obu tych ustaw skupiają się na obronie wolności słowa w internecie. Podają, że gdyby SOPA weszła w życie, wówczas rząd USA mógłby blokować strony informujące o nieprawidłowościach w administracji, a to stanowi zagrożenie dla wolności i demokracji.

W Europie ACTA może stanowić zagrożenie nie tylko dla zwykłych Internautów, ale i dla przedsiębiorców. Ogranicza ono wolność słowa i innowacyjność małych firm.

Kontrowersyjne porozumienie ACTA dotyczy między innymi jak najbardziej słusznego zwalczania obrotu towarami oznaczonymi podrobionym znakiem towarowym. Zawiera szereg przepisów dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw w postępowaniu cywilnym, karnym, a także przy kontroli granicznej. Odrębnie uregulowano dochodzenie i egzekwowanie tych praw w środowisku cyfrowym. Więcej na ten temat w artykule Łukasz Piechowiaka SOPA i PIPA - para największych wrogów wolności internetu oraz ACTA szkodliwe dla małych firm autorstwa Monik Kowalczyk z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Jak szkoły nauki jazdy naciągają uczniów?


Sprawa jest bulwersująca, bo pokazuje jak w łatwy sposób naciągnąć kursantów na kilkaset dodatkowych złotych. Okazuje się, że jest to bajecznie proste i wiele szkół jazdy wykorzystuje źle skonstruowane przepisy do przeciągania kursu na prawo jazdy kat. B w nieskończoność.

Od 2006 roku każda szkoła jazdy ma obowiązek przeprowadzania egzaminu wewnętrznego składającego się z części teoretycznej oraz praktycznej. Z egzaminem teoretycznym kursant zwykle nie ma problemu – dla większości jest to formalność. Jednak na 30 godzinie kursu szkoły jazdy przeprowadzają praktyczny egzamin wewnętrzny. Jest on przeprowadzany bez świadków. Nie jest także monitorowany. Spora część kursantów ów egzamin oblewa. Wówczas egzaminator stawia diagnozę – trzeba dokupić jazdy doszkalające.

firmaBez zdanego egzaminu wewnętrznego nie ma prawa pójść na egzamin państwowy przeprowadzany przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Oczywiście kursant, ma prawo zrezygnować z usług takiej szkoły i wybrać inną ofertę. Jednak nikt mu nie daje gwarancji, że w następnej szkole proceder ten się nie powtórzy. Koniec końców, jeżeli nie zdało się praktycznego egzaminu wewnętrznego i tak należy wykupić dodatkowe godziny doszkalające.

Nie jest to mały koszt. Średnio jedna godzina kosztuje 40 zł. Zwykle należy wykupić minimum 5. Po ich wyjeżdżeniu, kursant znów przystępuje do wewnętrznego egzaminu praktycznego i jeżeli znów obleje to po raz kolejny będzie musiał wykupić dodatkowe godziny. Dla wielu szkół jazdy jest to żyła złota. Więcej na ten temat w artykule Jak szkoły jazdy oszukują uczniów?

Zachęcamy Państwa do obejrzenia innych nagrań w kanale firmowym w Bankier.tv oraz do korzystania z dostępnych w portalu Bankier.pl narzędzi firmowych. Pytania lub wątpliwości proszę wysyłać na adres l.piechowiak@bankier.pl lub b.sielicka@bankier.pl.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl

 
Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~kom.cyt.
Najgorsze, że na wszystko co się działo kilkadziesiąt lat temu plują ludzie, którzy zawdzięczają bardzo dużo tamtym czasom. Dostali wykształcenie, prace, zarobki. Może nie najwyższe były pensje, ale były. Dzisiaj hale wielu zakł.straszą, lub są upadłe i sprzedane ,ludzie na klęczkach szukają pracy. Zgadzają się na każde wykorzystanie Najgorsze, że na wszystko co się działo kilkadziesiąt lat temu plują ludzie, którzy zawdzięczają bardzo dużo tamtym czasom. Dostali wykształcenie, prace, zarobki. Może nie najwyższe były pensje, ale były. Dzisiaj hale wielu zakł.straszą, lub są upadłe i sprzedane ,ludzie na klęczkach szukają pracy. Zgadzają się na każde wykorzystanie byleby tylko dostać posadę. Ludzie z wyższym wykształceniem pracują za grosze na tasmach produkcyjnych. Jest w modzie plucie po wszystkim co było za "komuny" . Ale od kogo dostaliście za darmo wykształcenie, pracę, mieszkania. Darmowe wczasy i prawie darmowe podręczniki do szkół. To nie to co dzisiaj gdy komplet podręczników do klasy kosztuje 300 złotych. Można spytać jak to było kiedyś za tej wrednej komun, że był tak bardzo duży przyrost naturalny? A teraz w tym kapitalistycznym dobrobycie mamy nadumieralność mężczyzn, ujemny przyrost naturalny?Gdzie jesteście Ci, którzychcieliście takiego kapitalizmu w Polsce ? Gdzie są teraz Ci, którzy spali na styropianie ? Ile emeryci macie dzisiaj na kontach, a ile mają wasi idole z lat dziewiędziesiątych ? Powiecie, że za komuny nie było nic na półkach. To niech dzisiaj tak strajkują jak w latach osiemdziesiątych , to nawet groszku i octu na pólkach nie będzie. Nie gloryfikuje komuny. Nie jestem zwolennikiem komuny, ale pokazuję jak nowa władza zrujnowała to co zbudowali nasi ojcowie.
~mła
Podobnie jak z dotacjami unijnymi dla bezrobotnych: Pan X interesuje się fotografią, ale nie stać go na sprzęt, jest bezrobotny, pisze biznesplan, dostaje dotację, "prowadzi" DG przez rok, po roku DG zamyka, bo nie sprzedał żadnej usługi, a sprzęt za 20 tys. jest jego. Hurra!!!
~gość-stały
dla mnie od dawna wiadomo że w Rządzie i w Sejmie jest ponad połowa wspólników róznych firm i zakładów ! więc jak się coś może zmienić skoro rządzą w tym kraju ci co powinni dawać zatrudnienie na godziwych warunkach i rejestracji.
A tak to ONI się bogacą a pospolity szarak będzie kiedyś szukał renty, albo emerytury !?..
nic
dla mnie od dawna wiadomo że w Rządzie i w Sejmie jest ponad połowa wspólników róznych firm i zakładów ! więc jak się coś może zmienić skoro rządzą w tym kraju ci co powinni dawać zatrudnienie na godziwych warunkach i rejestracji.
A tak to ONI się bogacą a pospolity szarak będzie kiedyś szukał renty, albo emerytury !?..
nic dodać nic ująć !.. Bye ! Bye !

Powiązane: Prawo autorskie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki