REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Jak szkoły jazdy oszukują uczniów?

Łukasz Piechowiak2012-01-20 11:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2012-01-20 11:30
Sprawa jest bulwersująca, bo pokazuje jak w łatwy sposób naciągnąć kursantów na kilkaset dodatkowych złotych. Okazuje się, że jest to bajecznie proste i wiele szkół jazdy wykorzystuje źle skonstruowane przepisy do przeciągania kursu na prawo jazdy kat. B w nieskończoność.

Od 2006 roku każda szkoła jazdy ma obowiązek przeprowadzania egzaminu wewnętrznego składającego się z części teoretycznej oraz praktycznej. Z egzaminem teoretycznym kursant zwykle nie ma problemu – dla większości jest to formalność. Jednak na 30 godzinie kursu szkoły jazdy przeprowadzają praktyczny egzamin wewnętrzny. Jest on przeprowadzany bez świadków. Nie jest także monitorowany. Spora część kursantów ów egzamin oblewa. Wówczas instruktor stawia diagnozę – trzeba dokupić jazdy doszkalające.

Kursant nie ma wielkiego wyboru


Bez zdanego egzaminu wewnętrznego nie ma prawa pójść na egzamin państwowy przeprowadzany przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Oczywiście kursant, ma prawo zrezygnować z usług takiej szkoły i wybrać inną ofertę. Jednak nikt mu nie daje gwarancji, że w następnej szkole proceder ten się nie powtórzy. Koniec końców, jeżeli nie zdało się praktycznego egzaminu wewnętrznego i tak należy wykupić dodatkowe godziny doszkalające.

Nie jest to mały koszt. Średnio jedna godzina kosztuje 40 zł. Zwykle należy wykupić minimum 5. Po ich wyjeżdżeniu, kursant znów przystępuje do wewnętrznego egzaminu praktycznego i jeżeli znów obleje to po raz kolejny będzie musiał wykupić dodatkowe godziny. Dla wielu szkół jazdy jest to żyła złota.



Instruktor przeprowadzający praktyczny egzamin wewnętrzny musi wypełnić kartę przebiegu egzaminu. Sam egzamin w teorii nie może się różnić od tego przeprowadzanego przez WORD. Instruktor np. musi wypełniać kartę przebiegu egzaminu. Na tym dokumencie ewidencjonuje błędy popełnione przez kursanta,a co za tym idzie stwierdza, że czy kursant zdał lub nie. Powinien ją podpisać instruktor przeprowadzający egzamin, instruktor prowadzący i osoba egzaminowana.

W praktyce wiele szkół nie ewidencjonuje kart z wynikiem negatywnym, bo zwykle kursant o nie nie prosi tylko zgadza się na wykupienie dodatkowych godzin. W efekcie jego pierwszą kartą będzie ta z wynikiem pozytywnym. Tylko niekoniecznie po 30 godzinach kursu podstawowego, ale np. po 35 lub 40. Łatwo policzyć, że dodatkowe 10 godzin to wydatek rzędu od 350 do 500 zł.

Zdaje tylko co trzeci kursant


Paradoks polega na tym, że tylko średnio co trzeci kursant zdaje egzamin w WORD za pierwszym razem. Tymczasem jednocześnie każdy z nich ma zdany egzamin wewnętrzny w swojej szkole jazdy. Skąd taka rozbieżność? Gdyby szkoły rzeczywiście uczyły jeździć, a obowiązkowy egzamin wewnętrzny miałby jakiekolwiek przełożenie na umiejętności przyszłego kierowcy, wówczas statystyka w WORD byłaby dużo wyższa.



Wg Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców pokazuje, że w 2006 roku nastąpił 5% spadek zdawalności egzaminów w WORD. W 34 Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego zdawalność na prawo jazdy kat. B jest mniejsza niż 32%. Za główne powody słabej statystyki podaje się stres egzaminowanego. Jednak często dochodzą do tego także takie hasła jak nadgorliwość egzaminatorów oraz bezpośrednie powiązanie kondycji finansowej w WORD-ach z wpływami za egzaminy.

Praktyczny egzamin wewnętrzny wcale nie miał na celu lepiej przygotować kursanta na egzamin państwowy. Celem jego wprowadzenia był nadanie szkole prawa jazdy prawa decydowania o tym, czy kursant jest gotowy do udania się do WORD. Jeżeli ten po 30 godzinach obiektywnie nie miał szans na zdobycie prawa jazdy, to po porażce w WORD obniżałby statystykę szkoły jazdy. A to właśnie statystyka zdawalności jest jednym z głównych kryteriów wyboru szkoły przez kursanta. Właściciele szkół jazdy, czyli przedsiębiorcy po prostu dbali o swój interes.



Jednak okazało się, że nie ma to istotnego wpływu na zdawalność państwowego egzaminu. Stąd powstaje pytanie, dlaczego egzaminy wewnętrzne są obowiązkowe? Prywatna szkoła jazdy nie powinna być od tego, żeby wydawać zaświadczenia o przygotowaniu kursanta do egzaminu państwowego, tylko od nauczenia bezpiecznego prowadzenia samochodu.

Wygodne rozwiązanie dla szkół



Klient decydujący się na skorzystanie z usług takiej szkoły zwykle liczy na to, że 30 godzin nauki pozwoli mu skutecznie zdać egzamin w WORD. Tymczasem obowiązkowy sprawdzian wewnętrzny może przedłużać jego naukę w nieskończoność przy czym nie otrzymuje żadnej gwarancji, że zda egzamin państwowy.

Jest to bardzo wygodna sytuacja dla szkoły jazdy zwłaszcza, że klient nie może się ubiegać o zwrot pieniędzy za zapłacony kurs, który go nie nauczył jeździć, ale był obowiązkowym warunkiem przystąpienia do egzaminu państwowego. Nie może, bo nawet jeżeli można mieć do szkoły jazdy zastrzeżenia praktyczne to bardzo trudno jej udowodnić uchybienia formalne.

Trudne pytania



Trudno wytłumaczyć dlaczego państwo nakłada na kandydata na prawo jazdy konieczność udania się na kurs u prywatnego przedsiębiorcy. Dlaczego obywatel, który czuje, że umie jeździć nie może udać się na płatny egzamin państwowy skoro tylko tam weryfikacja jego umiejętności skutkuje wydaniem prawa jazdy? Część ekspertów wprost twierdzi, że wystarczyłyby badania od lekarza i psychologa i wizyta w WORD z pominięciem szkoły jazdy.

Tutaj pojawiają się pytania – a gdzie się nauczył jeździć? Czy posiada odpowiednie nawyki? Czy jest świadomy zagrożenia na drodze? Trudno udzielić odpowiedzi na te pytania w państwie socjalistycznym. O wiele łatwiej wprowadzić licencje na prowadzenie szkół jazdy i przerzucenie na nie odpowiedzialności za udzielenie odpowiedzi na postawione pytania.

Niestety obecnie wygląda to jak zmuszanie kogoś do uczestniczenia w teście prywatnego przedsiębiorcy, który uprawnia do udziału w państwowym egzaminie. Być może intencje ustawodawcy były słuszne – zwiększyć bezpieczeństwo na drogach. W praktyce jest to tylko kolejny sposób na wyciąganie pieniędzy od obywateli.


Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
 


Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (36)

dodaj komentarz
~Ma90
Do oburzonych wlascicieli autoszkol, czy nie powinno byc w interesie samego zdajacego by wykupic te dodatkowe godziny, jezeli ktos nie czuje sie na silach podchodzic do egzaminu panstwowego to sam przyjdzie dokupic godziny jazd i moze zda szybciej, a jesli nie to po prostu bedzie podchodzil po parenascie razy, wolna wola. Przymuszanie Do oburzonych wlascicieli autoszkol, czy nie powinno byc w interesie samego zdajacego by wykupic te dodatkowe godziny, jezeli ktos nie czuje sie na silach podchodzic do egzaminu panstwowego to sam przyjdzie dokupic godziny jazd i moze zda szybciej, a jesli nie to po prostu bedzie podchodzil po parenascie razy, wolna wola. Przymuszanie ludzi do czegokolwiek mija sie z celem i daje zielone swiatlo naciagaczom
~FundacjaSOS
Każdy kursant, który ma problem z przebiegiem szkolenia może szukać bezpłatnej pomocy w Biurze Rzecznika Praw Kursanta.
www.rzecznikprawkursanta.pl
~łomża
Paradoksem jest to, że 3/4 instrukotrów nie powinno nimi być. Nieumięjętność, nieznajomość przepisów stwarza czyste zagrożenie dla młodych kierowców.

Instruktorem może być osoba, która MA prawo jazdy od 3 lat, a nie posiada umiejętnośći jazdy, znajomość przepisów, dar przekazywania wiedzy., cierpliwość i kultorę osobistą.
Paradoksem jest to, że 3/4 instrukotrów nie powinno nimi być. Nieumięjętność, nieznajomość przepisów stwarza czyste zagrożenie dla młodych kierowców.

Instruktorem może być osoba, która MA prawo jazdy od 3 lat, a nie posiada umiejętnośći jazdy, znajomość przepisów, dar przekazywania wiedzy., cierpliwość i kultorę osobistą. Większość instruktorów, to osoby które chcą wyjezdzić z kursantem 30 godzin i wziąć za to kasę.

Jak kiedyś pytałem swego instruktora dlaczego tak, a nie inaczej, zawsze mnie zbywał. Dodam, ze był ode mnie kilka lat młodszy i nie był to dla mnie ani nauczyciel, ani żaden autorytet. A już przeraża mnie młoda instruktorka- kobieta- właściwie dziewczyna, która sama ledwo porusza się.

zdałem egzamin dawno temu, chyba za 5 czy 6 razem dopiero jak pojezdziłem dodtakowe godziny ze starszym instruktorem w innej szkole
~laki
Zgadzam się w 130 % z autorem tekstu
~Gabrysia
Miałam dokładnie taką samą sytuacje we Wrocławiu. Poszłam do "najlepszej" szkoly gdzie wsztystko bylo ok przez 30 godzin pozniej na godzine przed egzaminem wewnetrznym okazalo sie ze wg pana nie umiem parkowac. dokupilam 11 zalecanych godzin, sytuacja się powtorzyła, zamiast dokupywać kolejne 10 poszłam do innej szkoly.Miałam dokładnie taką samą sytuacje we Wrocławiu. Poszłam do "najlepszej" szkoly gdzie wsztystko bylo ok przez 30 godzin pozniej na godzine przed egzaminem wewnetrznym okazalo sie ze wg pana nie umiem parkowac. dokupilam 11 zalecanych godzin, sytuacja się powtorzyła, zamiast dokupywać kolejne 10 poszłam do innej szkoly. Tam okazalo się ze umiem parkowac ale niepewnie czuje sie za kierownica wiec trzeba dokupic godziny. Po kolejnych 10 godzinach (w sumie było ich 51) uslyszalam ze jeszcze 10, powiedzialam ze w takim razie rezygnuję. Przejezdziłam dwie wykupione wczesniej godziny i Pan stwierdził że wykonalam niesamowity postep i moge isc na egzamin. Zdalam od razu. Prawa jazdy kosztowały mnie w sumie ponad 4 000 zł i bardzo wiele frustracji.
~Bobas
Również przestrzegam, odradzam OSK Lambo... Strata pieniędzy, czasu i zdrowia.
~znawca
Skoro ktoś domniemywa, że można pójść na egzamin z umiejętności kierowania pojazdem w ruchu drogowym. To dlaczego też nie dać takiej możliwości wszystkim którzy muszą zdawać jakiekolwiek egzaminy. Po co studia medyczne nie wystarczą same egzaminy? Po co studia prawnicze nie wystarczą same egzaminy? Po co przygotowanie pedagogiczne Skoro ktoś domniemywa, że można pójść na egzamin z umiejętności kierowania pojazdem w ruchu drogowym. To dlaczego też nie dać takiej możliwości wszystkim którzy muszą zdawać jakiekolwiek egzaminy. Po co studia medyczne nie wystarczą same egzaminy? Po co studia prawnicze nie wystarczą same egzaminy? Po co przygotowanie pedagogiczne nie wystarczą same egzaminy?........ I tak dalej. Jady w ruchu drogowym nie da się nauczyć z książek. Ludzie ktoś kto jeździ bez choćby odrobiny praktyki stwarza bardzo realne zagrożenie.Nie chwalę obecnego stanu rzeczy, ale irracjonalnym jest pomysł zlikwidowania szkolenia. Szkolenie powinno istnieć należy tylko zmodyfikować jego proces, a w szczególności egzaminowanie. Bo to co szanowny pan redaktor pisz nie ma się ni jak do rzeczywistości. Moim zdaniem problemem jest nie dodatkowe szkolenie, a wręcz wystawianie zaświadczeń o przygotowaniu do egzaminu państwowego wszystkim bez względu na umiejętności. Na przyszłość proponuję trochę więcej lektury.
~Abril
Obecnie instruktorem na prawo jazdy kat. B można zostać posiadając jedynie prawo jazdy kat. B. W związku z tym zastanawiam się, czy jeździć nie nauczyłby lepiej tata, który też posiada prawo jazdy, zwykle dużo dłużej i z którym, jeśli jest taka konieczność, można wyjeździć i sto godzin. Porównywanie egzaminu na prawo jazdy z egzaminem Obecnie instruktorem na prawo jazdy kat. B można zostać posiadając jedynie prawo jazdy kat. B. W związku z tym zastanawiam się, czy jeździć nie nauczyłby lepiej tata, który też posiada prawo jazdy, zwykle dużo dłużej i z którym, jeśli jest taka konieczność, można wyjeździć i sto godzin. Porównywanie egzaminu na prawo jazdy z egzaminem lekarskim jest bezsensowne, ponieważ żeby być lekarzem trzeba mieć wiele różnych umiejętności i wiedzę, której nie da się nabyć w miesiąc czy dwa, natomiast żeby bezpiecznie jeździć należy się nauczyć po prostu jeździć, a opanowanie niezbędnej wiedzy zajmuje góra 2 tygodnie. W Wielkiej Brytanii żeby zdobyć prawo jazdy wystarczy iść na egzamin, który wygląda mniej więcej tak, że należy przejechać od punktu A do B w sposób bezpieczny. Pierwsze z brzegu statystyki wypadków drogowych wskazują, że to rozwiązanie nie powoduje zwiększenia niebezpieczeństwa na drogach, wręcz przeciwnie: http://www.eurorap.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=84%3Astatystyki-wypadkow-drogowych-w-europie&catid=47%3Adla-kierowcow&Itemid=86
~żal
znawca srawca jest to maszynka do robienia pieniedzy 2 razy placić za to samo tylko że za pierwszym razem owiele więcej jak za drugim państwowym egzaminem.to jest wolność zmuszanie do placenia bez mozliwości wyboru czegokolwiek?to jest dymanie tych biedakow co chca zrobić prawko ktore jeszcze rocznik 86 mial za 600 zl
~mała
JA zdaje ten egzamin juk kolejny raz i ciągłe mi mówią ze nie zdałam i muszę dokupić kolejne jazdy to ciągnie sie już prawie rok wydałam majątek na te jazdy i co dalej

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki