Od miesięcy pracujemy nad przejęciem osiedla przy ul. Sobieskiego 100. Wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę zdecydowałem, że długofalowo urządzimy tam mieszkania na potrzeby ukraińskich rodzin z dziećmi - napisał we wtorek w mediach społecznościowych prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.


"Decyzja o podjęciu działań wobec nieruchomości przy ul. Sobieskiego ma bezpośredni związek z napaścią Rosji na Ukrainę. Nie zgadzamy się z tym bestialskim aktem agresji. Czas skończyć z pobłażliwym traktowaniem Federacji Rosyjskiej, także w zakresie bezprawnie zajmowanych budynków" – powiedział prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
W Warszawie jest sześć takich nieruchomości: przy Belwederskiej 25, Bobrowieckiej 2B, Beethovena 3, Sobieskiego 100, Kieleckiej 45 i al. Szucha 8. Od 2012 roku Warszawa walczy o ich zwrot. Jak przekazał ratusz, na przestrzeni lat przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych i stołecznego ratusza podejmowali szereg prób wzajemnego uregulowania stanu prawnego nieruchomości na rzecz Federacji Rosyjskiej w Polsce i odpowiednio w Rosji na rzecz Polski.
Nieruchomość przy ul. Sobieskiego 100 zajmowana jest przez Federację Rosyjską od ponad 40 lat na mocy międzyrządowych porozumień, które zakładały wykorzystanie obiektu na cele dyplomatyczne. W wysokim modernistycznym wieżowcu mieszkali m.in ambasadorowie i pracownicy ambasady ZSRR. Po upadku komunizmu opustoszał i wymaga remontu. O budynku krąży wiele miejskich legend, a warszawiacy nazywają go "Szpiegowem".
"Polskie władze dysponują prawomocnym wyrokiem z 2016 r. nakazującym oddanie bezprawnie zajmowanej nieruchomości oraz spłatę ponad 7 mln zł należności wraz z odsetkami" - przekazał ratusz. "W ubiegłym tygodniu miasto złożyło wniosek do komornika sądowego o wszczęcie postępowania egzekucyjnego w sprawie budynku przy ul. Sobieskiego. To kończy długoletnie starania podejmowane przez prezydenta stolicy o dobrowolne wydanie nieruchomości przy ul. Sobieskiego" - dodał.

Docelowo, w przyszłości stolica chciałaby ulokować w ponad 100 mieszkaniach ukraińskie rodziny z dziećmi, które straciły swoje domy wskutek agresji Rosji w Ukrainie i będą chcieli zostać w Warszawie.
"To jednak jeszcze trochę potrwa. Trzeba jeszcze dopełnić formalności, które na pewno szybko się nie zakończą. Na pewno nie nastąpi to w najbliższych dniach" - powiedziała rzecznik ratusza Monika Beuth-Lutyk.(PAP)
Autorka: Marta Stańczyk
mas/ mark/
































































