REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Trwa pierwsze wspólne posiedzenie komisji spraw zagranicznych Rosji i Polski

2010-05-27 11:28
publikacja
2010-05-27 11:28
Dodaj Bankier.pl w Google
Współpraca gospodarcza Polski i Rosji jest jednym z tematów rozpoczętego już posiedzenia komisji spraw zagranicznych Sejmu oraz rosyjskiej Dumy. Do Warszawy przyjechał szef Komitetu do Spraw Międzynarodowych rosyjskiej Dumy Państwowej Konstantin Kosaczow, wraz z delegacją.

To pierwsze w historii wspólne posiedzenie parlamentarnych komisji spraw zagranicznych Rosji i Polski.

Wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz powiedział, że strona polska chce zmienić dotychczasowy model obrotów handlowych między Polską a Rosją, który opiera się na imporcie gazu z Rosji i eksporcie naszych płodów i maszyn rolniczych. Posłowie z sejmowej komisji spraw zagranicznych będą postulowali, by były możliwe inwestycje bezpośrednie i kapitałowe po obu stronach granicy.

Członkowie komisji spraw zagranicznych zamierzają uspokoić rosyjskich parlamentarzystów, że bateria rakiet Patriot nie zagraża bezpieczeństwu Rosji. Przewodniczący komisji Andrzej Halicki z PO powiedział, że szef rosyjskiego komitetu do spraw międzynarodowych zdaje sobie sprawę, że amerykański system nie jest wymierzony w Moskwę. Podkreślił, że w tej sprawie wiele wyjaśni dialog.

Polscy posłowie oraz rosyjscy deputowani będą dyskutowali również na temat bezpieczeństwa europejskiego, polityki Unii Europejskiej, a także Partnerstwa Wschodniego. Posłowie PO zamierzają zachęcić Rosję do współpracy w ramach tego programu, który zainicjowała Polska.

Polacy chcą także przekonywać Rosjan o pożytkach, jakie płyną z rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, które są mniej podatne na kryzys.
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~lm
Historia lubi się powtarzać?

19 października 1986 r. na terytorium RPA rozbił się Tu-134 z prokomunistycznym prezydentem Mozambiku na pokładzie (oprócz niego w samolocie znajdowały się 43 osoby, w tym kilkunastu ministrów i innych ważnych urzędników tego państwa). Podobnie jak w przypadku katastrofy pod Smoleńskiem, maszyna
Historia lubi się powtarzać?

19 października 1986 r. na terytorium RPA rozbił się Tu-134 z prokomunistycznym prezydentem Mozambiku na pokładzie (oprócz niego w samolocie znajdowały się 43 osoby, w tym kilkunastu ministrów i innych ważnych urzędników tego państwa). Podobnie jak w przypadku katastrofy pod Smoleńskiem, maszyna roztrzaskała się, odchyliwszy się wcześniej o 37 stopni od właściwego toru lotu, a piloci obniżali samolot, zachowując się tak, jakby nie mieli świadomości, na jakiej wysokości się znajdują. Zignorowali też – tak jak polska załoga – sygnał ostrzegawczy GWPS, który włączył się 32 sekundy przed upadkiem. Po katastrofie południowoafrykańska policja zabrała wszystkie czarne skrzynki, odmawiając poddania ich niezależnemu badaniu. Oficjalny raport przygotowany przez śledczych RPA do złudzenia przypominał ustalenia Rosjan ws. katastrofy pod Smoleńskiem. Jego tezy były następujące:

1) samolot prezydenta Mozambiku był w pełni sprawny,
2) wykluczono akt terroru lub sabotażu,
3) załoga nie przestrzegała procedur obowiązujących przy lądowaniu,
4) załoga zignorowała ostrzeżenia GWPS.

Rosjanie, którzy w katastrofie stracili wiernego sojusznika, gwałtownie oprotestowali raport komisji południowoafrykańskiej. Oskarżyli władze RPA o zamach polegający na... zakłóceniu sygnału satelitarnego samolotu. Wskazywały na to okoliczności wypadku, bardzo przypominające zresztą – jak już wspomnieliśmy – to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.

Po kilkunastu latach okazało się, że w tym akurat przypadku rację mieli komuniści. W styczniu 2003 r. Hans Louw, były agent służb specjalnych rasistowskiego reżimu RPA, przyznał, że samolot został strącony wskutek celowego zakłócenia sygnału satelitarnego przez południowoafrykańskich agentów. Dodał, że w wypadku niepowodzenia ataku maszyna miała zostać zestrzelona przez jedną z dwóch specjalnych ekip.

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki