Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek, że zamierza odwiedzić Wenezuelę, choć nie podał terminu ewentualnej wizyty. Powiedział też, że w praktyce uznał już tymczasową prezydentkę Wenezueli Delcy Rodriguez za prawowitego przywódcę kraju.


Trump twierdząco odpowiedział na pytanie dziennikarzy, czy odwiedzi Wenezuelę. Prezydent wypowiadał się przed odlotem do Fort Bragg, gdzie spotka się z komandosami, którzy uczestniczyli w ataku na ten kraj w styczniu.
Dopytywany o datę wizyty, odparł, że jeszcze nie zdecydował.
Trump gorąco chwalił jednak swoje relacje z następczynią Nicolasa Maduro, Delcy Rodriguez, oceniając stosunki z jej ekipą na 10 w w 10-stopniowej skali.
Pytany, czy uzna Rodriguez za prawowitą przywódczynię Wenezueli, odpowiedział, że „już to zrobił”.

- Prowadzimy z nimi interesy, wykonują świetną pracę. Delcy wykonuje bardzo, bardzo dobrą robotę, a nasze relacje są silne - zapewniał. - Ropa jest wydobywana i inne państwa płacą za nią dużo pieniędzy, my się tym zajmujemy, rafinujemy ją - dodał, zaznaczając, że „duża część” przychodów trafi do Wenezueli.
Jak dotąd USA formalnie nie uznawały ani rządów Nicolasa Maduro, ani jego byłej wiceprezydentki Delcy Rodriguez.
W piątek amerykański resort finansów wydał licencję wyłączającą z wenezuelskich sankcji pięć koncernów naftowych, pozwalając im na wznowienie działań w Wenezueli. Są to amerykański Chevron, który jako jedyny utrzymywał działalność w kraju, a także europejskie koncerny BP, Shell, Eni i Repsol.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ ap/



























































