REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Trump stawia sprawę jasno: Ukraina nie będzie w NATO. Co z NATO-wskimi żołnierzami w Ukrainie?

2025-08-19 14:48, akt.2025-08-19 15:54
publikacja
2025-08-19 14:48
aktualizacja
2025-08-19 15:54
Dodaj Bankier.pl w Google

Ukraina nie będzie częścią NATO - oświadczył we wtorek prezydent USA Donald Trump w telefonicznej rozmowie z telewizją Fox News. Nie wykluczył, że przywódca Rosji Władimir Putin nie chce zawrzeć porozumienia pokojowego w sprawie wojny w Ukrainie.

Trump stawia sprawę jasno: Ukraina nie będzie w NATO. Co z NATO-wskimi żołnierzami w Ukrainie?
Trump stawia sprawę jasno: Ukraina nie będzie w NATO. Co z NATO-wskimi żołnierzami w Ukrainie?
fot. AA/ABACA / /  Abaca Press

- Ukraina nie będzie w NATO. Ale są pewne kraje europejskie, które zajmą się tym; Francja, Niemcy, Wielka Brytania chcą mieć żołnierzy na miejscu. Szczerze mówiąc, nie sądzę, że to będzie problem - powiedział Trump. Zapewnił, że amerykańskich żołnierzy nie będzie na miejscu, na terytorium Ukrainy.

Myślę, że Putin jest tym zmęczony. Myślę, że wszyscy są tym zmęczeni. Ale kto wie? Dowiemy się o Putinie w ciągu kilku najbliższych tygodni. I zobaczymy, czym to wszystko się zakończy - dodał.

Wyraził też przekonanie, że Rosja "nie będzie problemem przez bardzo długi czas". Zaznaczył, że Ukraina otrzyma "pewnego rodzaju (gwarancje) bezpieczeństwa". - To nie może być NATO, bo to nie jest coś, co mogłoby się kiedykolwiek wydarzyć. Kto by na miejscu Rosji chciał, by jego przeciwnik był na twojej granicy? - dodał.

- Myśleliśmy, że Ukraina była pewnego rodzaju strefą buforową między Rosją i resztą Europy. I tak było. To była ogromna strefa buforowa. Wszystko działało dobrze, dopóki nie wtrącił się (prezydent Joe) Biden - ocenił Trump.

Nie wykluczył, że Putin nie chce zawrzeć porozumienia pokojowego. - Mam z przywódcą Rosji Władimirem Putinem dobre relacje, ale to się liczy, tylko jeśli się uda załatwić tę sprawę (Ukrainy - red.), w przeciwnym razie nie obchodzą mnie te relacje - podkreślił.

Wakacje na giełdzie

- Mam nadzieję, że prezydent Putin zachowa się dobrze. Jeśli nie, będzie ciężka sytuacja - dodał. Podkreślił, że ukraiński przywódca Wołodymyr Zełenski również musi wykazać się pewną "elastycznością".

- Ukraina odzyska swoje życie. Ludzie nie będą zabijani. Otrzymają dużo terytorium (...) Mówi się o Donbasie, ale Donbas, jak wiecie, w 79 procentach należy do Rosji i jest pod jej kontrolą - kontynuował prezydent USA.

Powiadomił, że podczas poniedziałkowego spotkania z liderami europejskimi w Białym Domu zadzwonił do Putina, jednak nie wykonał telefonu w ich obecności, ponieważ "byłoby to oznaką braku szacunku dla Putina". Zaznaczył, że jeśli dwustronne spotkanie - Putina i Zełenskiego - przebiegnie pomyślnie, odbędzie się w następnej kolejności szczyt trójstronny z jego udziałem. Zaznaczył, że to właśnie Putin i Zełenski mają podejmować decyzje.

W USA zmiana tonu w sprawie Ukrainy, ale konkrety nadal nieustalone

Poniedziałkowe spotkanie przywódców w Białym Domu przyniosło istotną zmianę tonu w sprawie Ukrainy i stworzyło obraz jedności transatlantyckiej w tej sprawie. Niewiadomą pozostają jednak kluczowe szczegóły, w tym kwestie terytorialne i gwarancje bezpieczeństwa, do których zobowiązały się USA.

Najbardziej widoczną zmianą w porównaniu do poprzedniej, lutowej wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu była atmosfera. Zełenski tym razem był dużo lepiej przygotowany: szeroko komentowana była chociażby zmiana bluzy na ciemną marynarkę, ponadto umiejętnie dobierał słowa i pochlebiał prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, wielokrotnie mu dziękując (według niektórych wyliczeń aż siedem razy w ciągu pierwszych 50 sekund spotkania). Poniedziałkową rozmowę określił jako „najlepszą, jaką do tej pory odbył” z Trumpem. Amerykański przywódca mówił zaś o Zełenskim z uznaniem.

Trump chwalił również towarzyszących Zełenskiemu europejskich przywódców, określając ich mianem przyjaciół i silnych liderów, którzy – podobnie jak on – pragną zakończenia wojny. Ze strony europejskiej padły podziękowania za inicjatywę pokojową oraz deklaracje wsparcia zarówno dla działań na rzecz zakończenia wojny, jak i późniejszego utrzymania pokoju. Politycy nie kwestionowali otwarcie propozycji Trumpa, choć prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Friedrich Merz zaznaczyli, że zawieszenie broni powinno poprzedzać zawarcie porozumienia pokojowego. Do niedawna takie było stanowisko również amerykańskiego prezydenta.

Trump wycofał się z niego po piątkowej rozmowie z przywódcą Rosji Władimirem Putinem na Alasce (teraz – podobnie jak Moskwa – popiera od razu porozumienie pokojowe), ale w poniedziałek obiecał udział USA w gwarancjach bezpieczeństwa w ramach ewentualnego porozumienia pokojowego i zapewnił, że Ukraina otrzyma „bardzo dużą pomoc”. Nie wyjaśnił, co to ma konkretnie znaczyć, ale powiedział, że to Europa będzie „na pierwszej linii obrony”, a USA odegrają rolę koordynatora. Zełenski z zadowoleniem przyjął gotowość USA do udziału w tym procesie, określając gwarancje bezpieczeństwa jako „kluczową kwestię i punkt wyjścia w stronę zakończenia wojny”. Zapowiedział, że zostaną one sformalizowane w ciągu najbliższych 10 dni.

Za amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa Ukraina będzie musiała jednak zapłacić. Zełenski ujawnił, że jednym z ich elementów jest zakup amerykańskiej broni o wartości 90 mld euro – obejmujący m.in. samoloty i systemy obrony przeciwlotniczej. Potwierdził tym samym wcześniejsze doniesienia brytyjskiego dziennika „Financial Times”, według którego Ukraina zaoferowała zakup amerykańskiego uzbrojenia wartego 100 mld dolarów, finansowanego ze środków krajów europejskich.

Poniedziałkowe rozmowy nie dotyczyły natomiast wysłania żołnierzy do Ukrainy w ramach koalicji chętnych, która miałaby gwarantować przestrzeganie przyszłych porozumień pokojowych. Obecny na rozmowach w Waszyngtonie sekretarz generalny NATO Mark Rutte poinformował, że temat ten będzie przedmiotem dalszych rozmów. Tymczasem tuż przed rozpoczęciem spotkania w Białym Domu - Rosja odrzuciła możliwość rozmieszczenia wojsk NATO w Ukrainie, uznając taki krok za „prowokacyjny” i „sprzeczny z wysiłkami Moskwy i Waszyngtonu”.

Kolejnym efektem spotkania było ustalenie, że następnym krokiem powinno być spotkanie Zełenskiego i Putina, a w dalszej kolejności rozmowy trójstronne, z udziałem Trumpa. Zełenski potwierdził swoją otwartość na takie rozmowy. Według kanclerza Niemiec podczas poniedziałkowej rozmowy telefonicznej z Trumpem Putin miał zadeklarować gotowość spotkania z Zełenskim „w ciągu najbliższych dwóch tygodni”, co stanowiłoby zmianę w dotychczasowym stanowisku Moskwy. Nie ma jednak pewności, czy do zmiany rzeczywiście doszło – doradca Putina Jurij Uszakow poinformował jedynie o zgodzie na podniesienie szczebla delegacji (w serii spotkań w Stambule Rosję reprezentowali politycy stosunkowo niskiego szczebla). Prezydent Finlandii Alexander Stubb wyraził wątpliwości, czy do spotkania dojdzie, bo - ja powiedział - „Putinowi rzadko można ufać”.

Otwarte pozostaje też pytanie o ewentualne zmiany terytorialne. Chociaż na spotkaniu wywieszona była mapa, pokazującą tereny zajęte przez Rosję, na rozmowach nie poruszono ewentualnego oddania Rosji Krymu lub Donbasu – co, według ustaleń Reutersa, postulowała strona rosyjska podczas szczytu na Alasce. Trump zaznaczył, że ostateczne decyzje w tej sprawie należą do Ukrainy i mają być przedmiotem jej dyskusji z Rosją.

Prezydent USA nie określił także w poniedziałek, czy obarczy konsekwencjami Rosję w przypadku niepowodzenia negocjacji, co zapowiadał jeszcze przed spotkaniem na Alasce. We wtorkowym wywiadzie dla telewizji Fox News stwierdził jednak, że niewykluczony jest scenariusz, w którym Moskwa nie godzi się na porozumienie, ostrzegając, że jego realizacja stworzyłaby „ciężką” sytuację dla Putina.

W Polsce szeroko komentowano nieobecność przedstawiciela władz Polski na spotkaniu w Białym Domu. Oprócz Trumpa i Zełenskiego wzięli w nim udział liderzy Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch i Finlandii, a także przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i szef NATO Rutte.

Choć przedstawiciele Polski brali udział we wcześniejszych spotkaniach – przed szczytem na Alasce i po nim – tym razem nie pojawił się ani prezydent Karol Nawrocki, ani premier Donald Tusk. Podczas poniedziałkowej uroczystości powołania doradców w Pałacu Prezydenckim Nawrocki powiedział, że w formacie „koalicji chętnych” Polskę od dłuższego czasu reprezentuje rząd i że to Zełenski zapraszał europejskich liderów, którzy mieli spotkać się w Waszyngtonie. Z kolei otoczenie premiera podkreślało, że to Nawrocki, jako sympatyk protrumpowskiego ruchu Make Europe Great Again, ma uprzywilejowane relacje z administracją USA i powinien był skorzystać z nadarzającej się okazji. Do sprawy odniosła się też była ambasadorka USA w Polsce Georgette Mosbacher, oceniając, że nieobecność polskich władz to „prawdopodobnie wina Polski bardziej niż kogokolwiek innego”.

Maria Wiśniewska (PAP)

mws/ akl/ mms/

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ mms/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
od_redakcji
Ocena wiarygodności oświadczenia Trumpa

Trump powiedział: „Macie moje zapewnienie, jestem prezydentem” – czyli, w klasycznym dla niego stylu, stawia na siłę własnego słowa, a nie na faktyczne procedury czy długoterminowe zobowiązania.

Realizm: faktycznie, Trump nie ma żadnego interesu, by wysyłać amerykańskich żołnierzy
Ocena wiarygodności oświadczenia Trumpa

Trump powiedział: „Macie moje zapewnienie, jestem prezydentem” – czyli, w klasycznym dla niego stylu, stawia na siłę własnego słowa, a nie na faktyczne procedury czy długoterminowe zobowiązania.

Realizm: faktycznie, Trump nie ma żadnego interesu, by wysyłać amerykańskich żołnierzy na Ukrainę. On od zawsze mówił, że wojny za granicą to koszt dla USA i że Europejczycy powinni płacić i walczyć za siebie.

Ale – to nie oznacza, że USA nie będzie obecne. „Brak amerykańskich żołnierzy” nie wyklucza obecności doradców, kontraktorów wojskowych, CIA, czy wsparcia wywiadowczego i logistycznego. To klasyczna luka w jego deklaracjach.

Polityczny kontekst: Trump lubi takie absolutne zapewnienia, bo brzmią mocno i prosto – ale praktyka rządzenia to kompromisy. Jeżeli sytuacja militarna wymusiłaby amerykańską obecność (np. ochrona konwojów humanitarnych czy baza logistyczna przy granicy), zapewnienie może zostać „reinterpretowane”.

Moja ocena: wiarygodność średnia. Trump rzeczywiście nie chce amerykańskich żołnierzy w Ukrainie (bo to zgodne z jego linią i z oczekiwaniami jego wyborców), ale jego słowa nie oznaczają „zero obecności USA”. Oznaczają raczej zero regularnych jednostek w oficjalnej roli bojowej. Reszta – doradcy, sprzęt, satelity, kontraktorzy – będzie obecna i tak.
polonu
może od razu Rosję wciągną do NATO .
bha
To może niech wyślą tam oczywiście za zgodą poszczególnych krajów świata siły ONZ!?.
od_redakcji
Narracja NATO i USA – formalnie Ukraina nie dostanie członkostwa w sojuszu, bo to byłby dla Rosji otwarty pretekst do eskalacji. Ale równolegle pojawia się pomysł, by umieszczać na jej terytorium „żołnierzy sojuszniczych”, niby nie pod flagą NATO, lecz jako wsparcie. To jest półśrodek – Ukraina ma być chroniona, ale nie do końca Narracja NATO i USA – formalnie Ukraina nie dostanie członkostwa w sojuszu, bo to byłby dla Rosji otwarty pretekst do eskalacji. Ale równolegle pojawia się pomysł, by umieszczać na jej terytorium „żołnierzy sojuszniczych”, niby nie pod flagą NATO, lecz jako wsparcie. To jest półśrodek – Ukraina ma być chroniona, ale nie do końca przyjęta do klubu. Trump z kolei mówi Amerykanom: „żadnych US boys na froncie” – a w tym samym czasie sojusz szuka furtki, by jednak mieć tam obecność.

Putin i jego „czujność” – Rosja doskonale rozumie te gry semantyczne. Kreml nie rozróżnia, czy żołnierz stoi w Kijowie pod flagą NATO czy pod flagą np. „koalicji odbudowy”. W Moskwie to i tak będzie traktowane jako ekspansja Zachodu na wschód. Trudno uwierzyć, że można „oszukać” Putina, tak – on gra w tę partię z zimną kalkulacją od początku.

Moim zdaniem to wszystko wygląda bardziej jak operacja polityczna niż realna droga do pokoju i bezpieczeństwa. Wojna zaczęła się właśnie o kwestię NATO i strefy wpływów, a dziś próbuje się sprzedać narrację, że „żołnierze NATO, ale nie NATO” to coś innego. To gra w słowa – ale realne ryzyko eskalacji pozostaje.
grzegorzkubik
Mówi to co Mentzen i Nawrocki. To jest naturalne podejście. Ukraina w NATO oznaczałaby polskie wojska w razie "W" na Ukrainie.
nierzad
Odebralo im rozum,rzadza nami wariaci
trolley
i do tego wyjątkowo bezczelni
od_redakcji
"Trump gwarantuje, że na Ukrainie nie będzie żadnych wojsk amerykańskich" ale Putina to nie interesuje , przecież z tego powodu rozpoczęła się ta jadka.
blind-oln
Wygląda na to, że Europa ma dać Ukrainie 100 mld dolarów, które Ukrainie przekaże USA w zamian za sprzęt.

USA w zamian za te 100 mld wspaniałomyślnie wskaże, które kraje europejskie mają wysłać swojego wojska by bronić Ukrainy.

USA dostanie 100 mld, nie zrobi nic i wszyscy będą im bić brawo. Zresztą, już biją. Dlaczego
Wygląda na to, że Europa ma dać Ukrainie 100 mld dolarów, które Ukrainie przekaże USA w zamian za sprzęt.

USA w zamian za te 100 mld wspaniałomyślnie wskaże, które kraje europejskie mają wysłać swojego wojska by bronić Ukrainy.

USA dostanie 100 mld, nie zrobi nic i wszyscy będą im bić brawo. Zresztą, już biją. Dlaczego Europa daje się tak dymać?
od_redakcji
Jak nie drzwiami to oknem ! Tak na pewno Putin się zgodzi. To narracja dla naiwnych.

Powiązane: Donald Trump

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki