Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ma w poniedziałek przeanalizować szereg opcji mających na celu opanowanie cen ropy, które wzrosły do ponad 100 dolarów za baryłkę w wyniku wojny z Iranem - informuje agencja Reuters, powołując się na źródła.


Jak wskazuje Reuters, wysiłki te odzwierciedlają obawy Białego Domu, że gwałtowny wzrost cen ropy naftowej zaszkodzi amerykańskim przedsiębiorstwom i konsumentom przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi, w których Republikanie mają nadzieję utrzymać kontrolę nad Kongresem.
Źródła podają, że amerykańscy urzędnicy w Waszyngtonie omawiają z partnerami z G7 możliwość wspólnego uwolnienia ropy naftowej ze strategicznych rezerw jako jeden z kilku środków obecnie rozważanych.
Inne opcje obejmują ograniczenie eksportu z USA, interwencję na rynkach kontraktów terminowych na ropę, zniesienie niektórych podatków federalnych oraz zniesienie wymogów wynikających z amerykańskiej ustawy Jones Act, zgodnie z którą paliwo krajowe może być transportowane wyłącznie statkami pływającymi pod banderą USA, poinformowały agencję Reuters źródła.
Analitycy i przedstawiciele branży twierdzą jednak, że Biały Dom dysponuje niewielką liczbą skutecznych narzędzi, które pozwoliłyby szybko ograniczyć wzrost cen ropy, chyba że władze zdołają przywrócić przepływ tankowców przez Cieśninę Ormuz, wąską drogę wodną między Iranem a Omanem, którą transportowana jest około jedna piąta światowych dostaw ropy.
"Problem polega na tym, że dostępne opcje są albo marginalne, albo symboliczne, albo głęboko nierozsądne" – powiedział jeden z informatorów agencji Reuters, zaangażowanych w działania Białego Domu.
Globalne ceny ropy naftowej osiągnęły poziom niespotykany od połowy 2022 r., osiągając na krótko 119 dolarów za baryłkę, a ceny benzyny i innych paliw gwałtownie wzrosły w wyniku rozpoczęcia 28 lutego nalotów amerykańskich i izraelskich na Iran.
Jak wskazuje Reuters, w ubiegłym tygodniu Biały Dom zwrócił się do agencji federalnych o przygotowanie propozycji, które mogłyby pomóc złagodzić presję na ceny ropy i benzyny.
Szok naftowy stał się faktem. Czeka nas powtórka scenariusza sprzed 4 lat
Cena ropy naftowej skacze po kilkanaście procent dziennie i w poniedziałek przekroczyła poziom stu dolarów za baryłkę. Równie mocno drożeją też gotowe paliwa. To stawia świat w sytuacji nawet gorszej niż ta sprzed 4 lat, gdy Rosja napadła na Ukrainę.
Trump: Tankowce powinny przepływać przez Ormuz, nie ma się czego bać
Prezydent USA Donald Trump wezwał w wywiadzie dla Fox News kapitanów tankowców, by swobodnie przepływali przez cieśninę Ormuz i „pokazali trochę odwagi”. Trump zapewnił, że „nie ma się czego bać”. „Te statki powinny przepływać przez cieśninę Ormuz i pokazać trochę odwagi, nie ma się czego bać” - powiedział Trump w wywiadzie radiowym dla Fox News. „Nie mają marynarki wojennej, zatopiliśmy wszystkie ich statki” – zaznaczył.
Nieformalna blokada cieśniny, przez którą przepływają tankowce transportujące ropę naftową z państw Zatoki Perskiej, jest głównym powodem gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej. W niedzielę minister energii Chris Wright zapowiadał, że ruch przez cieśninę powinien wrócić do normy wkrótce, zaznaczając, że to kwestia „tygodni, a nie miesięcy”. Zaznaczył zarazem, że jeden duży tankowiec przepłynął przez niebezpieczne wody bez szwanku.
Iran dotąd zaatakował około 10 statków przepływających przez cieśninę, a w poniedziałek szef MSZ Abbas Aragczi ostrzegł załogi tankowców, by były „bardzo ostrożne”.
Donald Trump zagroził atakami na irańskie elektrownie w razie blokady cieśniny Ormuz
Prezydent USA Donald Trump zagroził w poniedziałek, że może wkrótce zaatakować irańskie elektrownie, jeśli Iran będzie atakować statki przepływające przez cieśninę Ormuz. Zapewnił też, że wojna „wkrótce się skończy, ale jeszcze nie w tym tygodniu”.
Trump zapewnił podczas konferencji prasowej w Miami, że amerykańskie wojsko osiąga w Iranie „nieprawdopodobne sukcesy” i eliminuje m.in. 90 proc. zdolności rakietowych Iranu. Zagroził jednak, że jest gotowy na dalej idące działania, sugerując uderzenia na elektrownie w Iranie.
- Dotychczas trafiliśmy w ponad 5 tys. celów, w tym niektóre z najważniejszych; część z nich zostawiliśmy na później; na wypadek, gdybyśmy musieli to zrobić. Jeśli w nie uderzymy, ich odbudowa zajmie wiele lat, ponieważ są związane z produkcją energii elektrycznej i wieloma innymi rzeczami - mówił Trump.
Zapewnił, że USA wraz z Izraelem „nie zamierzają tego robić, jeśli nie będzie to konieczne”.
- To są obiekty, które bardzo łatwo uderzyć, ale ich uderzenie może mieć katastrofalne skutki - dodał Trump.
Prezydent USA ponownie zagroził też działaniami mającymi na celu doprowadzenie do obniżenia cen ropy i odblokowanie cieśniny Ormuz.
- Nie pozwolę, by reżim terrorystyczny wziął świat na zakładnika i próbował zablokować globalne dostawy ropy. Jeśli Iran zrobi cokolwiek, by to zrobić, zostanie uderzony znacznie, znacznie mocniej. Zlikwiduję te cele, które były łatwe i o których wspomniałem - groził Trump.
Podkreślił, że ich likwidacja nastąpi „tak szybko, że nigdy nie będą w stanie się podnieść”.
- Jeśli chcą grać w tę grę, lepiej, żeby w nią nie grali - podkreślił.
Deklarował ponownie, że „kiedy przyjdzie czas”, amerykańskie okręty będą eskortować tankowce przez cieśninę Ormuz oraz zapowiedział dalsze znoszenie sankcji, by obniżyć ceny surowca.
Prezydent USA kilkakrotnie podkreślał, że wojna wkrótce się zakończy, lecz pytany o to, czy zakończy się w tym tygodniu, odpowiedział „nie, ale wkrótce”.
- Reszta będzie zależeć od mojej decyzji, wraz z ludźmi z mojej administracji - stwierdził Trump.
Pytany o to, kiedy uzna, że „wystarczająco wygrał” w Iranie, odpowiedział, że wtedy, kiedy Iran zdecyduje, że nie będzie starał się odbudować swojego programu nuklearnego zaraz po zakończeniu walk. Pytany o rozbieżność między swoimi wypowiedziami bliskiego końca wojny, a zapowiedzią Pentagonu, że „dopiero się zaczęła”, Trump odparł, że obie wypowiedzi są prawdziwe.
- Dopiero zaczynamy - budować nowy kraj - powiedział. - Wiecie, mógłbym (...) w tej chwili nazwać to wielkim sukcesem i wyjść, albo moglibyśmy pójść dalej - i pójdziemy dalej - zapowiedział.
Trump przyznał, że był zawiedziony wyborem Mudżtaby Chameneia na nowego przywódcę Iranu, choć nie chciał określić, czy będzie dążył do zabicia go. Powiedział też, że chciałby, by nowym przywódcą był ktoś z wewnątrz reżimu, wskazując na przykład Wenezueli.
Kiedy został zapytany o to, czy taki układ nie stanowiłby zdrady irańskiej opozycji, której obiecał pomóc, prezydent odparł, że „chciałby (im pomóc), jeśli będą się dobrze zachowywać”.
- Chciałbym im pomóc, ale muszą być w systemie, który pozwala im na pomoc, a teraz są w systemie, który pozwala tylko na porażki - oświadczył Trump.
Ponadto prezydent USA po raz kolejny stwierdził - podkreślając, że opiera się na faktach i własnym przeczuciu - że gdyby USA nie zaatakowały pierwsze, Iran zrobiłby to wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych. Stwierdził też, że Iran „zamierzał przejąć kontrolę nad całym Bliskim Wschodem”.
Wojska Izraela i USA rozpoczęły wojnę przeciw Iranowi 28 lutego. Według Teheranu zginęło w niej jak dotąd ponad 1,2 tys. obywateli Iranu. W wyniku irańskich ataków odwetowych śmierć poniosło 28 obywateli Izraela oraz siedmiu amerykańskich żołnierzy.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ piu/





























































