W listopadzie na Ukrainie spadała nie tylko temperatura. Rezerwy walutowe tego kraju są najniższe od lat.


Narodowy Bank Ukrainy poinformował dziś, że rezerwy walutowe kraju spadły do poziomu 9,97 mld dolarów. To o 21% mniej niż w październiku oraz najmniej od grudnia 2004 r.
Spadła także wartość złota będącego w posiadaniu Ukraińców – do 903,84 mln dolarów (9,1% rezerw). Oznacza to najniższy stan od października 2009 r. Przypomnijmy – niedawno NBU sprzedał 14,3 tony złota (35% rezerw), natomiast jego prezes stwierdziła, że "w skarbcach banku centralnego praktycznie nie ma złota – zostało nieco, ale to zaledwie 1% rezerw”.
Za zmniejszenie poziomu rezerw walutowych Ukrainy odpowiadają dwa czynniki. W listopadzie Naftogaz spłacił 1,45 mld dolarów gazowego długu wobec Rosji. Z kolei obsługa długu rządowego pochłonęła w tym czasie 897 mln dolarów. Jest niemal pewne, że w grudniu rezerwy ponownie spadną – przed zimą Ukraina planuje spłacić kolejną transzę zobowiązań wobec Gazpromu.
Topnienie ukraińskich rezerw dobrze widać, gdy zestawi się je z polskimi. Również dzisiaj NBP podał, że w listopadzie nasz kraj dysponował rezerwami w wysokości 100,39 mld dolarów. Oznacza to, że w porównaniu z Ukrainą, Polska ma dziesięciokrotnie większe rezerwy walutowe – według danych obejmujących okres od 2003 r. do dziś takiej przewagi Polska nie miała jeszcze nigdy. Nominalna różnica między oboma krajami również jest rekordowa i wynosi 90,42 mld dolarów.


Celem nowego ukraińskiego rządu jest uzyskanie dodatkowego finansowego wsparcia od Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej. Czasu jest coraz mniej – jak przypomina Timothy Ash reprezentujący Standard Bank, ukraińskie rezerwy wystarczą na sfinansowanie importu przez 1,5 miesiąca. Tymczasem krytyczny poziom przyjmowany przez MFW to 3 miesiące.
































































