Resort zdrowia uwzględnił protesty biznesu i zrezygnował z planu zaostrzenia regulacji dotyczących rynku suplementów diety. Jego wartość przekracza już 8 mld zł., a w najbliższych latach ma rosnąć o co najmniej 5 proc. rocznie - informuje „Rzeczpospolita” w piątkowym wydaniu.


„Odrzucenie przez Ministerstwo Zdrowia najbardziej kontrowersyjnych propozycji GIS (Głównego Inspektoratu Sanitarnego) w nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności to zwycięstwo zdrowego rozsądku i konstytucyjnych zasad państwa prawa” – mówi gazecie Joanna Uchańska, wiceprezeska Krajowej Rady Suplementów i Odżywek (KRSiO) i radczyni prawna.
Skomentowała w ten sposób niedawną decyzję resortu zdrowia, który w wyniku konsultacji społecznych zrezygnował z kilku zmian mogących mocno uderzyć w tę branżę. W tym z zapisu przewidującego wyłączenie stosowania przepisów Kodeksu Postępowania Administracyjnego (KPA) w postępowaniach wyjaśniających dotyczących suplementów diety. To zaś – jak argumentował biznes – odebrałoby firmom możliwość odwołania się od arbitralnych decyzji GIS.
Ministerstwo Zdrowia zrezygnowało też z planów drastycznej podwyżki maksymalnej kary (z 30 do 100-krotności przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej, czyli obecnie do prawie 900 tys. zł) za naruszenia, w tym za niezgodne z przepisami znakowanie obejmujące prezentację, reklamę i promocję tych produktów.
Suplementów nie trzeba rejestrować – przedsiębiorca, który wprowadza albo zamierza wprowadzić suplement diety na rynek musi tylko powiadomić o tym GIS - przypomina gazeta.

Z danych rynkowych wynika, że Polacy sięgają po suplementy diety niemal tak samo regularnie, jak po produkty spożywcze. Ubiegłoroczne badanie firmy PMR Market Experts pokazało, że kupuje je 75 proc. Polaków, czyli ponad 23 mln osób - wskazuje „Rzeczpospolita”. (PAP)
lm/ zm/



























































