Tam mieszkam: Wielka Brytania, Leeds

Młoda, obiecująca polska wokalistka, szerszej publiczności znana jako Kari. Właśnie wtedy, gdy zaczynało być o niej coraz głośniej i coraz więcej osób interesowało się jej muzyką, przeniosła się na Wyspy. Czytelnikom #TamMieszkam opowiada, dlaczego przeprowadzka to jedna z jej najlepszych decyzji.

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: Historia zatacza koło. Blisko 2 lata temu późnym wieczorem siedziałam w poczekalni Polskiego Radia Czwórki, oczekując na audycję poświęconą projektowi #TamMieszkam. Mijałyśmy się, bo dokładnie za ścianą przygotowywaliście się do koncertu w ramach "Ministerstwa Dźwięku". Nie sądzę, żeby którakolwiek z nas mogła wtedy chociaż przypuszczać, że za jakiś czas Kari Amirian będzie gościem Bankier.pl jako... emigrantka.

Karolina Amirian (Kari): Dla mnie samej to wielka niespodzianka! A tu proszę - już prawie od dwóch lat UK staje się moim drugim domem. 

Kari Amirian, polska wokalistka mieszkająca w brytyjskim Leeds, fot. Kasia Bobula
Kari Amirian, polska wokalistka mieszkająca w brytyjskim Leeds, fot. Kasia Bobula (fot. Kasia Bobula / )



Są tacy, którzy spodziewaliby się odnaleźć Panią nie na Wyspach, ale w Skandynawii. Media piszą: "śpiewa jak Szwedka". Ta Północ, która tak za Panią chodzi, nigdy nie była poważnym scenariuszem?

Nie była scenariuszem przez ani chwilę. Kocham Skandynawię, uwielbiam twórczość stamtąd, ale nigdy nie planowałam tam zamieszkać.

Jeśli młoda, doceniana i zdobywająca coraz większą popularność artystka nagle zmienia kraj zamieszkania, to - jak rozumiem - od czegoś ucieka i coś jej tu, na miejscu nie odpowiada?

Nie do końca. Kocham swój kraj i miejsce, z którego pochodzę. Tęsknię za Warszawą, moimi przyjaciółmi, ulubionymi miejscami, rozmową po polsku w osiedlowym warzywniaku. (śmiech)

Przeczytaj równieżTam mieszkam: Londyn

Moje serce zawsze będzie w Polsce, natomiast decyzja o emigracji była spowodowana nowymi możliwościami rozwoju, zainteresowaniem moją muzyką przez BBC, nowym zespołem – stwierdziłam, że spróbuję.

Dlaczego uznała Pani, że właśnie Wielka Brytania może dać to, czego oczekuje Pani teraz od życia?

Dwa lata temu nawiązałam współpracę z brytyjskimi muzykami. Wtedy wszyscy poczuliśmy, że powinnam zostać i trochę poddać się tym okolicznościom.

Dziś czuję, że to była jedna z lepszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Odnalazłam tu wiele nowych inspiracji i drugi dom.

Jest Pani z tych, którzy precyzyjnie planują zmianę miejsca zamieszkania czy z tych, którzy preferują żywioł i szybkie odcięcie się od tego, co było?

W moim przypadku wszystko zadziało się bardzo spontanicznie. Rzeczy zaczęły się dziać, więc musiałam szybko podjąć decyzję.  

Jak wyglądały te przenosiny - z czym ruszała Pani do nowego otoczenia, co było już gotowe i tylko czekało na Pani przyjazd?

Zdecydowanie najbardziej obawiałam się, czy nawiążę relacje i nowe przyjaźnie. Uwielbiam przebywać z ludźmi i bliskie prawdziwe relacje są dla mnie bardzo istotne. Dzięki Bogu - odnalazłam tu wielu niezwykłych przyjaciół, którzy stali się ważną częścią mojego codziennego życia. Relacje to fundament. Zwłaszcza kiedy jesteś w obcym kraju.

Czy Anglia okazała się surowa dla muzyka, producenta, artysty?

Tutaj próba zaistnienia jest zdecydowanie milion razy trudniejszym zadaniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę ogromną liczbę świetnych artystów i konkurencję, jaka za tym w konsekwencji idzie.

Leeds, Wielka Brytania
Leeds, Wielka Brytania (fot. istock / Thinkstock)

Ja natomiast staram się skupiać tylko na muzyce, bez patrzenia na boki. Wyznaję zasadę, że jeśli twórczość jest dobra, to sama w odpowiednim momencie zostanie zauważona. Trzeba tu natomiast cierpliwości i ciężkiej pracy.  

Krąży na ten temat wiele stereotypów. Czy w Polsce, Pani zdaniem, da się żyć z grania muzyki - i to muzyki, w której nie idzie się na kompromisy, muzyki spoza mainstreamu?

Uważam, że to spore wyzwanie. Nie jest łatwo, ale zdecydowanie warto próbować. Dobrze jest się poświęcić jednej rzeczy do końca.

Kibicuje Pani rozwojowi takich serwisów, jak Deezer czy Spotify?

Tak, oczywiście. Uważam, że to dobrze, jeśli muzyka dociera do większej liczby słuchaczy. Takie serwisy temu bardzo sprzyjają.

Co mówią dziś o Polakach na Wyspach?

W moim otoczeniu mówi się, że Polacy są bardzo pracowici i gościnni, ale też spóźnialscy! A moje angielskie koleżanki twierdzą, że polscy mężczyźni to niezwykli dżentelmeni w porównaniu do ich kolegów.

Jeszcze w grudniu 2012 roku mówiła Pani w jednym z wywiadów, że nie ma czasu zastanowić się nad koncertami zagranicznymi. Czas zacząć stawiać pytania odwrotne: co z pobytami w Polsce? No i co z powrotem na stałe.

Póki co, postanowiłam, że zostanę w Wielkiej Brytanii. Czuję, że odnajduję tu siebie i że bycie tu pomaga mi patrzeć na rzeczy ze zdrowej perspektywy. Było mi to bardzo potrzebne w ostatnim czasie. Za czym na co dzień tęskni Kari na emigracji? Tęsknię za przyjaciółmi! I polskim jedzeniem oczywiście! (śmiech)

Rozmawiała Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 4 ~jukej

leeds ehh miasto opanowane przez ciemnych.Brzydkie i brudne.polecam kogos kto jest dluzej niz dwa lata,na zrobienie wywiadu.

! Odpowiedz
0 3 ~luk

Po moim kilkumiesiecznym pobycie tam przychodzi mi namysl: poindustrialne miasto ktore nie zdazylo sie zalapac na rozkwit branzy uslugowej. Polecam na jeden weekend, czuc troche ze to Anglie B i nie ma wiele do zwiedzania. Za to ludzie bardzo mili, to nie Londyn gdzie nikt nie ma czasu dla drugiego czlowieka, sa w wiekszosci otwarci, szczerzy, maja swoj fajny akcent Yorkshire.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 2 ~pytka

To moje byłe miasto. Chciałbym tam kiedyś znów pojechać. Polska jest ochydna.

! Odpowiedz
2 2 ~pyrka

Hey zamek w leeds to nie to leeds.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne