Tam mieszkam: Australia

redaktor naczelna Bankier.pl

W Australii nie jest popularne budowanie nowych domów, ale przerabianie starych. O kraju, w którym życie skupia się blisko oceanu rozmawiamy z Kasią Thies. Niegdyś podróżowała po świecie jako modelka, a od sześciu lat mieszka na stałe w australijskim Brisbane.

Malwina Wrotniak, Bankier.pl: W Australii nie zatrzymujemy się po drodze, ten kraj wybiera się na cel podróży. Co się musi stać, żeby droga ze śląskiego Jaworzna zaprowadziła aż w tamten rejon?

Kasia Thies: W 2000 roku opuściłam Polskę i podróżowałam po świecie przez parę lat, aż w 2004 r. dotarłam do Australii. Przyjechałam tutaj na roczną biznes-wizę, ale po upływie tego roku postanowiłam za wszelką cenę zostać, ponieważ zakochałam się w przyrodzie tego kraju, zwyczajach i ludziach, a szczególnie w jednym z nich, moim obecnym mężu.

Jak mieszka się w Australii?

Wygodnie i swobodnie.

A jak się mieszka dosłownie - co stanowi okoliczną zabudowę?

Ja i mąż mieszkamy w domku jednorodzinnym. Jest to tak zwany Queenslander - drewniany, jednopiętrowy, zbudowany na palach dom z wielką werandą.

Podobny do budynków w okolicy?

Domki jednorodzinne są najbardziej popularnym typem budownictwa mieszkaniowego w Australii i dominują nad apartamentowcami. Także styl architektoniczny jest charakterystyczny i raczej niespotykany w Polsce. Queenslander, jak sama

jak się żyje w australii

Kasia i Dane Thies

nazwa wskazuje, jest najbardziej charakterystycznym rodzajem domu dla stanu Queensland.

W Brisbane istnieją ograniczenia co do wysokości budynków poza centrum. Powoli rząd stara się wprowadzić zmiany i pozwolić na budowę wyższych budynków poza centrum (to już jest widoczne w niektórych dzielnicach, zwłaszcza tych bezpośrednio sąsiadujących z centrum). Na ogół te zmiany spotykają się z wielkim sprzeciwem obywateli miast.

Style architektoniczne od lat są bowiem inspirowane przez przyrodę. Domy mają być przestronne, jasne, otwarte na zewnątrz. Jak dzika natura kraju, tak styl domów jest prosty i surowy.

Taki dom najczęściej posiada się na własność?

Posiadanie własnego domu z ogródkiem i najlepiej basenem jest podstawowym marzeniem każdego Australijczyka. To marzenie jest ugruntowane w kulturze tego kraju.

jak się żyje w australii

Budynek typu "Queenslander" - Brisbane, Australia, fot. K. Thies

Oczywiście, często z powodów finansowych ludzie wynajmują domy, ale każdy dąży do upragnionego celu - tego, by wreszcie być dumnym właścicielem swojego własnego kąta.

Biorąc pod uwagę realia, czy o ten własny kąt trudno?

W Australii faktycznie taki problem istnieje. Ceny domów wzrosły ogromnie w ostatnich kilku latach. Na przykład w naszej dzielnicy średnia wartość domu podwoiła się od 2005 r. Rząd i banki starają się zachęcić młodych ludzi do kupna, kreując specjalne bonusy dla nowych kupców i dostarczając pomoc w otrzymaniu pożyczki. Często ludzie zapożyczają się na kilkadziesiąt lat.

Zatem podobnie, jak i w Polsce. Tyle tylko, że rynek nieruchomości trochę inny.

Australia jest raczej młodym krajem w porównaniu do Polski. Wszystkie większe miasta rodziły się w XIX wieku i to tylko dlatego, że pierwsi Europejscy osadnicy przybyli tutaj w 1788 roku. Byli to więźniowie zsyłani przez angielski rząd, po tym jak ich więzienia stały się przepełnione. Po odbyciu kary, odzyskiwali wolność i kontynuowali życie w Australii. Także do połowy XIX wieku istniały już zaczątki australijskich miast.

Na próżno szukać w nich jednak historycznej zabudowy, typowej dla kontynentalnej Europy.

W australijskim krajobrazie brakuje starych, tchnących historią budynków. Rynku i starego miasta podobnego do tego w Krakowie czy Wrocławiu raczej nie ma. Ale są centra miast (mówi się na nie CBD - Central Business District) - złożone z wielkich drapaczy chmur, a w nich prawie wszystkie wielkie firmy i ważniejsze sklepy.

jak się żyje w australii

W Australii nie jest popularne budowanie nowych domów, ale przerabianie tych starych. W ostatnich kilku latach zaczęło przybywać bloków mieszkaniowych. Na zdj. Brisbane, Australia, fot. D. Thies

Ja czasami tęsknie za murowanym polskim domem - trwałym i przytulnym, w porównaniu z tym australijskim, którego każda większa wichura wydaje się poruszać i którego najważniejsza funkcja sprowadza się do spania, gdyż całe życie rozgrywa się na zewnątrz.

Dziękuję za rozmowę.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~skippy

W Australii ludzie są przyjaźni, każdy ze sobą jest na "ty". Na: "mate" (kolego) zwracasz się do: swojego kierownika, dyrektora, księdza, premiera rządu, do... każdego, wszyscy są tam równi. I nie ważne że to jest dyrektor, zwykły pracownik może miec większe uznanie w pracy niż jakiś dyrektor, który w każdej chwili może byc zmieniony ponownie a on nie. A przy tym sam byłem świadkiem, że potrafi tak "zjechac" swojego przełożonego gdy ten nie wywiazuje się należycie ze swojego stanowiska menadżerskiego, że aż miło. A ten tylko może mu "skoczyc", nawet nie jest w stanie go zwolnic, bo by tylko się tym naraził...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~rychu

A ja przyplynalem (Okretem) kilkadziesiat lat temu , ozenilem z australijka i zycie jest fajne . Gdy jestem w Polsce , czuje sie ta klastrofobie . Ludzie maieszkaja w blokach , jeden na drugim , samochody parkuje sie na chodnikach , po trawnikach nie wolno chodzic itd. Podoba mi sie natomiast polska goscinnosc i zywnosc , szczegolnie pomidory i maslo .
Tutaj masz wolnosc , otwarte tereny , przyjazni ludzie , slonce , wode , rekiny , krokodyle , motyle , pajaki i zmije . Mase swiezego powietrza , dobre szerokie drogi oraz masa sportu , parkow i boisk .

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~balajanek

@klawy,puknij się i ty... w głowę.Możesz spróbować napisać też książkę o Polkach

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 ~piti

Za to jak miło byłoby zapomnieć o notowaniach, giełdzie i posiedzieć sam na sam z kangurami ;-)

! Odpowiedz
0 0 ~bankier

Artykuł raczej do "muratora" a nie na strony bankier.pl...

!
Polecane
Najnowsze
Popularne