REKLAMA
BLACK FRIDAY W BANKACH

Szwajcaria wyruszyła na walutową wojnę

Krzysztof Kolany2011-09-13 10:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2011-09-13 10:00
Faktyczne powiązanie kursu franka z euro można traktować jako otwarcie nowego frontu wojen walutowych. Chcąc bronić rodzimych eksporterów Szwajcarzy postawili się w sytuacji Chińskiej Republiki Ludowej, której bank centralny prowadzi politykę niedowartościowanego juana, za co od lat jest krytykowany przez Stany Zjednoczone i Europę.

Szwajcarski Bank Narodowy ustanowił minimalny kurs wymiany euro na franki na poziomie 1,20 CHF, zobowiązując się do obrony tego parytetu z „najwyższą determinacją” i wyraził gotowość do kupna „walut obcych w nieograniczonych ilościach”. W ten sposób SNB zatrzymał aprecjację franka, który w apogeum sierpniowej paniki niemal zrównał się wartością z euro. Oznaczało to faktyczną dewaluację szwajcarskiej waluty o ok. 8%.



Usztywnienie kursu EUR/CHF dokonało się na stosunkowo niskim poziomie. Według standardów historycznych frank wciąż jest mocny. Silniejszy był tylko w lipcu i sierpniu tego roku. Aż do roku 2008 przez 30 lat kurs euro (wcześniej ecu) do franka wahał się w przedziale 1,5-1,8.

Inwestorzy widzieli we franku jedyną bezpieczną walutę, która gwarantowała zabezpieczenie kapitału wobec niewypłacalności Włoch i rozpadu strefy euro, a także w przypadku kolejnych szaleństw monetarnych amerykańskiej Rezerwy Federalnej. W ocenie ekonomistów frank stał się przez to skrajnie przewartościowany, co stwarzało zagrożenie dla świetnie prosperującej gospodarki Helwetów. Władze Szwajcarii obawiały się, że zbyt mocna waluta obniży konkurencyjność kraju, podnosząc relatywne koszty pracy i czyniąc szwajcarskie towary i usługi zbyt drogimi dla mieszkańców strefy euro.

Szwajcarska Republika Ludowo-Demokratyczna


Zobowiązując się do obrony konkretnego kursu SNB postawił się w sytuacji Ludowego Banku Chin, który od lat dokonuje codziennych interwencji walutowych, aby nie dopuścić do umocnienia juana. Nie można bowiem oczekiwać, że popyt na franki nagle wyparuje. Dlatego też ustalenie kursu minimalnego oznacza faktyczne usztywnienie pary EUR/CHF – jej górnym ograniczeniem stanie się rynkowy popyt na szwajcarską walutę, a dolny limit wyznaczą interwencje SNB.

Gdyby rynek postanowił przetestować determinację Szwajcarów, to SNB zostałby zmuszony do kupowania miliardów euro dziennie, za co musiałby płacić frankami. Teoretycznie bank centralny Szwajcarii może dodrukować każdą ilość własnej waluty, ale to oznacza drastyczny wzrost podaży pieniądza – i w dalszej perspektywie znacznie wyższą inflację. Z pewnością jest to scenariusz, którego Helweci woleliby uniknąć.

Neutralność i suwerenność – to były dotąd nienaruszalne fundamenty państwa Helwetów. Teraz oba zostały zakwestionowane. Szwajcaria włączyła się bowiem do globalnej wojny walutowej, jaką od kilku lat toczą ze sobą największe mocarstwa. Każde z nich dąży do osłabienia własnej waluty, celem wyparcia „obcych” korporacji z zagranicznych rynków zbytu. Dewaluując własny pieniądz Szwajcarzy weszli na wojenną ścieżkę, która może zaprowadzić do eskalacji monetarnej przemocy niszczącej globalną wymianę handlową.

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Konta firmowe bez ukrytych opłat. Sprawdź najnowszy ranking
Konta firmowe bez ukrytych opłat. Sprawdź najnowszy ranking

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~Rob Roy
Ja tylko takie małe pytanie. W jaki sposób poprzez sprzedaż spekulantom dużych ilości franka pojawi się w Szwajcarii inflacja? Spekulanci w dalszej perspektywie przyjadą z wagonami pieniędzy i będą kupować wszystko jak leci?
~q_werty
Zwiększenie ilości franka na rynku spowoduje finalnie obniżanie jego wartości co uruchomi lawinę wyprzedaży franka, jeśli Szwajcaria nadąży ze skupowaniem go z rynku zminimalizuje przyszłą inflację. Cel Szwajcarów to 1,5 - 1,7 do euro (inflacja 2-3%), przy dużym dodruku np 1chf - 2 euro i więcej (inflacja 5-7%). Oczywiście w tych Zwiększenie ilości franka na rynku spowoduje finalnie obniżanie jego wartości co uruchomi lawinę wyprzedaży franka, jeśli Szwajcaria nadąży ze skupowaniem go z rynku zminimalizuje przyszłą inflację. Cel Szwajcarów to 1,5 - 1,7 do euro (inflacja 2-3%), przy dużym dodruku np 1chf - 2 euro i więcej (inflacja 5-7%). Oczywiście w tych chorych czasach ten dodruk może trwać dużo dłużej niż mogłoby się to wydawać.
~digital_storm odpowiada ~q_werty
Dopóki Szwajcarzy nie będą podwyższali stóp procentowych to carry-trading będzie się opłacał i nie zanosi się na to, żeby była wysoka inflacja w Szwajcarii.
W tej chwili mamy piękny carry-trading bez ryzyka walutowego - perpetum mobile do robienia pieniędzy. Wystarczy tylko wziąć kredyt we franku, kupić CDS-y i zainwestować
Dopóki Szwajcarzy nie będą podwyższali stóp procentowych to carry-trading będzie się opłacał i nie zanosi się na to, żeby była wysoka inflacja w Szwajcarii.
W tej chwili mamy piękny carry-trading bez ryzyka walutowego - perpetum mobile do robienia pieniędzy. Wystarczy tylko wziąć kredyt we franku, kupić CDS-y i zainwestować w dług publiczny kilku państw niekoniecznie Grecji (ale np. Włoch - czemu nie).

Gorzej jeśli Szwajcarzy podwyższą stopy, albo reszta świata obniży, ale na to się raczej nie zanosi. A Szwajcarzy tym zagraniem stali zakładnikami swoich niskich stóp. Z podwyżkami będą musieli mocno uważać. Wiem, że brzmi to paradoksalnie, że podwyżka stóp obniża wartość waluty, ale w przypadku Szwajcarii to carry-trading ma obecnie decydującą rolę.

Można to było zaobserwować na krajowym rynku produktów hipotecznych - CHF dominował. Obecnie nie dominuje nie z tego powodu, że ludzie nie chcą kredytów w CHF, tylko banki nie chcą ich dawać w CHF ze względu na punkty swap.
~ziutek
szwajcar ma racje , zastanawiam sie co ty czytujesz jezeli dla ciebie rynki nie sa manipulowane a ceny walut czy akcji to wolna gra rynkowa , przypomne ci ze banki spekulacyjne bez wsparcia z kieszeni podatnika dawno by upadly z korzyscia dla calej gosodarki swiatowej , kryzys juz dawno bylby za nami, no ale skorumpowani pllitycy szwajcar ma racje , zastanawiam sie co ty czytujesz jezeli dla ciebie rynki nie sa manipulowane a ceny walut czy akcji to wolna gra rynkowa , przypomne ci ze banki spekulacyjne bez wsparcia z kieszeni podatnika dawno by upadly z korzyscia dla calej gosodarki swiatowej , kryzys juz dawno bylby za nami, no ale skorumpowani pllitycy podpieraja tych bankrutow jak moga
~nmn
Ojej, panie Kolany - oni właśnie bronią suwerenności. Szkoda czasu na takie artykuły i "analizę".
~Diudiu
Szwajcar chłopie zanim coś napiszesz to zastanów się trzy razy bo głupoty piszesz, że aż strach. I jeszcze jedno pomyśl czasem zamiast paplać obiegowe bzdury.
Ptasiej całe szczęście, że ty piszesz tylko na forum. Zamiast krytykować innych weź coś poczytaj z ekonomii zastanów się nad tym i dopiero krytykuj innych bo niestety teraz
Szwajcar chłopie zanim coś napiszesz to zastanów się trzy razy bo głupoty piszesz, że aż strach. I jeszcze jedno pomyśl czasem zamiast paplać obiegowe bzdury.
Ptasiej całe szczęście, że ty piszesz tylko na forum. Zamiast krytykować innych weź coś poczytaj z ekonomii zastanów się nad tym i dopiero krytykuj innych bo niestety teraz to bzdury wypisujesz a wydaje ci się, że wszystkie rozumy pojadłeś.
~ptasiej
Jeśli ten facet jest analitykiem, to współczuję bankowi, dla którego pracuje. Bezsensowne wnioski, a już zupełnie nie do pojęcia jest ten, że spekulanci mogą się zmówić i próbować powalić na kolana Szwajcarię. Spekulanci graja przecież krótka piłkę, a tu musieli by grac na wyniszczającej wojnie, bez nadziei na zwycięstwo. Bo na co Jeśli ten facet jest analitykiem, to współczuję bankowi, dla którego pracuje. Bezsensowne wnioski, a już zupełnie nie do pojęcia jest ten, że spekulanci mogą się zmówić i próbować powalić na kolana Szwajcarię. Spekulanci graja przecież krótka piłkę, a tu musieli by grac na wyniszczającej wojnie, bez nadziei na zwycięstwo. Bo na co by grali? na wzrost czy spadek kursu franka? - zarówno w jednym jak i drugim przypadku musieliby stracić. A zmowa w celu doprowadzenia do ruiny całego państwa to zwykły terroryzm ścigany we wszystkich krajach świata. I nikt im by tego nie odpuścił, a spekulanci tylko dla szarych ludzi są nieznani. To są przecie bankierzy
~q_werty
"Dewaluując własny pieniądz Szwajcarzy weszli na wojenną ścieżkę, która może zaprowadzić do eskalacji monetarnej przemocy niszczącej globalną wymianę handlową."

panie Kolany, a w spekulacji topiącej kolejne gospodarki nie widzi pan nic złego?
Powyższe zdanie powinno brzmieć tak

"Spekulanci stworzyli
"Dewaluując własny pieniądz Szwajcarzy weszli na wojenną ścieżkę, która może zaprowadzić do eskalacji monetarnej przemocy niszczącej globalną wymianę handlową."

panie Kolany, a w spekulacji topiącej kolejne gospodarki nie widzi pan nic złego?
Powyższe zdanie powinno brzmieć tak

"Spekulanci stworzyli wojenną ścieżkę, która może zaprowadzić do eskalacji monetarnej przemocy niszczącej globalną wymianę handlową."
~sese
Ten Pan tego nie rozumie, więc ciężko będzie mu to wytłumaczyć. Za to produkuje już kolejny szlagier z cyklu "Szwajcaria jest beee, bo próbuje ratować swoich obywateli".
~Szwajcar
Dziś w dobie globalnej spekulacji czasami silniejszej niż banki poszczególnych państw trudno zgodzić się z opinią że Szwajcarzy podminowali "wolny rynek" bo takowego nie ma

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki