REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kto będzie płakał nad słabym frankiem?

Krzysztof Kolany2011-09-08 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2011-09-08 06:00
6 września 2011 roku szwajcarski bank centralny postanowił zablokować tryby wolnorynkowej maszyny i de facto usztywnił kurs franka wobec euro. Szwajcarzy poświęcili część swojej suwerenności i wiarygodności w zamian za lepsze wyniki eksporterów, handlowców i hotelarzy.

Według deklaracji SNB ustalenie dolnego limitu kursu wymiany euro nie miało na celu powiązania euro z frankiem, lecz jedynie zatrzymanie nadmiernej aprecjacji szwajcarskiej waluty. Decyzja ta została uzasadniona obroną „interesu kraju” oraz chęcią uchronienia gospodarki przed „strasznymi długoterminowymi zniszczeniami” – takich słów użył prezes SNB Phillipp Hildebrand.

Kto na tym zyska


Realnymi wygranymi będą przede wszystkim szwajcarscy eksporterzy – czyli wielkie międzynarodowe korporacje, takie jak Nestle, ABB, Swatch czy Roche. Dla nich słabszy frank oznacza wyższe zyski za produkty sprzedane do państw strefy euro. Dewaluacja waluty umożliwia im poprawę pozycji konkurencyjnej i rezygnację z bolesnej restrukturyzacji. To ważne dla pracowników tych firm, którym groziły zwolnienia lub obniżki wynagrodzeń.



Drugą grupę wygranych stanowią szwajcarscy handlowcy, którzy z przerażeniem patrzyli, jak ich rodacy robili zakupy niemieckich hipermarketach, gdzie ceny były znacznie niższe niż w Szwajcarii. Ten sam dylemat mieli hotelarze i restauratorzy z alpejskich kurortów, którzy narzekali na odpływ klientów do austriackiej czy francuskiej konkurencji posługującej się słabszą walutą.

Ranking kredytów hipotecznych Bankier.pl
Beneficjantami tańszego franka stanie się 700 tysięcy polskich rodzin, które zaciągnęły kredyty mieszkaniowe denominowane w helweckiej walucie. Spadek kursu franka z 3,80 do 3,50 złotego oznacza dla nich oszczędności rzędu przynajmniej stu złotych miesięcznie. To dobra wiadomość także dla całej polskiej gospodarki. Oszczędności na spłacie rat kredytowych zostaną zapewne przeznaczone na konsumpcję, co powinno przełożyć się na wyższy wzrost PKB.

W przeciwieństwie do zadowolonych „frankowiczów” decyzja SNB przyprawiła o ból głowy zarówno drobnych inwestorów jak i zarządzających funduszami inwestycyjnymi.



Z dnia na dzień zamknięta została jedna z nielicznych „bezpiecznych przystani” – czyli miejsc oferujących bezpieczne (choć niezbyt dochodowe) przechowanie realnej wartości kapitału. Frank powiązany z euro jest w tym momencie walutą równie słabą co samo euro.

Część analityków prognozuje, że na decyzji SNB zyskać może amerykański dolar i obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych. Choć parametry fiskalne USA są równie słabe jak Włoch czy Grecji, to amerykańskie Treasuries wciąż są uważane za jedną z najpewniejszych inwestycji. Zyskać mogą także waluty tych państw rozwiniętych, które mogą pochwalić się niskim zadłużeniem publicznym i dobrą kondycją gospodarki. W tym kontekście wymieniane są dolar kanadyjski i australijski, korona szwedzka i norweska (a czasem także czeska).



Ale bezkonkurencyjnym zwycięzcą w klasie bezpiecznych aktywów powinno okazać się złoto, dla którego frank w ostatnich miesiącach był podstawową alternatywą. Żółty metal został praktycznie pozbawiony konkurencji – nie ma obecnie innej tak płynnej, bezpiecznej i powszechnie akceptowalnej waluty jak złoto. Na fali rosnących notowań żółtego metalu szanse na wzrost cen ma także srebro, czasem zwane pogardliwie „złotem dla ubogich”.

Kto na tym straci?


Usztywnienie kursu franka najmocniej uderzy w samych Szwajcarów. Wartość ich dochodów i oszczędności z dnia na dzień stopniała o 8%. Za to same sto franków Helweci będą mogli kupić mniej w niemieckich sklepach i zatankować mniej paliwa. Jednakże te straty nie będą dla nich mocno odczuwalne – kurs niższy niż 1,2 franka za euro obowiązywał tylko przez dwa miesiące.





Znacznie boleśniej decyzję SNB odczuli spekulanci grający na wzrost wartości franka. Kurs EUR/CHF dostosował się do parytetu w zaledwie kilkadziesiąt sekund, w czasie których depozyty zabezpieczające zostały praktycznie wyzerowane. Stracili też inwestorzy, którzy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przywieźli swoje oszczędności do Szwajcarii i wymienili je na franki po kursie niższym niż 1,20. Najwięksi pechowcy mogli stracić na tej operacji nawet 20%.

9632 Stratni mogą być też akcjonariusze Szwajcarskiego Banku Narodowego. SNB jest bowiem spółką prywatną notowaną na giełdzie w Zurychu (ISIN: SNBN / CH0001319265). Potencjalne interwencje walutowe mogą się okazać bardzo kosztowne. SNB już poczuł gorzki smak strat finansowych, gdy w 2009 roku przez dziewięć miesięcy bronił kursu 1,50 franka za euro. Od początku sierpnia akcje SNB potaniały o 16%.

Jednakże koszty usztywnienia kursu franka mogą być znacznie większe niż ktokolwiek może sobie teraz wyobrazić. SNB podjął ogromne ryzyko, wystawiając na szwank wiarygodność Szwajcarii i destabilizując mechanizm rynkowy umożliwiający płynne dostosowanie kursu franka i podaży pieniądza do aktualnej sytuacji gospodarczej. Szwajcarii grożą teraz kryzysy wywołane przez nierównowagę handlową, a nadmierny napływ kapitału może skutkować bańką spekulacyjną na rynku nieruchomości. Poważnym ryzykiem jest też skokowy wzrost inflacji.

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl
k.kolany@bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~mustafa
powod do placzu to jest nad zlotym bijacym rekordy slabosci- widac jak caly koszyk jedzie w gore aż miło.... chf wcale z koszyka wyróznony nie jest i sie zastanawiam jaki powod jest tego żeby sie chf poruszał wbrew koszyka ja tego sobie nie moge wyobrazic .....moze mi ktos łaskawie wytlumaczy.........generalnie atmosfera okolorynkowa powod do placzu to jest nad zlotym bijacym rekordy slabosci- widac jak caly koszyk jedzie w gore aż miło.... chf wcale z koszyka wyróznony nie jest i sie zastanawiam jaki powod jest tego żeby sie chf poruszał wbrew koszyka ja tego sobie nie moge wyobrazic .....moze mi ktos łaskawie wytlumaczy.........generalnie atmosfera okolorynkowa jest coraz gorsza kryzys zadłużeniowy narasta i kwestia czasu jest pojawienie sie dalszych negatywnych implikacji zwłaszcza sprawy greckiej ale i portugalskiej hiszpanskiej - co rynek będzie musiał zdyskontować .....biorąc na to poprawke to niebawem chf znowu pow 4 plna zresztą w rytm całego kosza, a na gpw test 2000 na w 20..........
tyle w temacie
~qwe
Tak na prawdę to wszystkim jest potrzebna przewidywalność i stabilizacja.Sztuczne majstrowanie kursem jest prawie kretynizmem.
~ef
Chłopie kto cię ta zatrudnił w tym bankierze , takie bzdury piszesz , że wstydze sie ze jestem polakiem
~kto cię ta
Kolany to najciekawszy obserwator gospodarczej rzeczywistości na Bankier.pl .
Napisz coś konstruktywnego chłopie "...kto cię ta" albo wstydź się, ale sam za siebie.
~torben
patrze na kurs chf i sie zastanawiam gdzie autor widzi tego słabego chf??? po tej obsuwce spkojnie się buja koło 3,50 i widać że raczej bedzie szedł w gore....przy kursie 3,50 widzi słabego franka!!! a jeszcze nie tak dawno jak kurs wynosił poniżej 3 plna to wszyscy darli szaty jaki ten frank piramidalnie drogi - na bankierze też.patrze na kurs chf i sie zastanawiam gdzie autor widzi tego słabego chf??? po tej obsuwce spkojnie się buja koło 3,50 i widać że raczej bedzie szedł w gore....przy kursie 3,50 widzi słabego franka!!! a jeszcze nie tak dawno jak kurs wynosił poniżej 3 plna to wszyscy darli szaty jaki ten frank piramidalnie drogi - na bankierze też...coś mi to kantem zalatuje a i może się okazać wyskokiem przed orkiestre bo przy takich nastorojach jak jeszcze potwierdzi sie bailout Grecji to możemy zobaczyć taniego franka na 4,5 pln albo wyżej
~hd.
zanim sie coś napisze trzeba najpierw odpowiedziec na zasadnicze pytanie..dlaczego chf.był tzw.bezpieczną przystanią...a dopiero potem martwić sie o..,,biednych szwajcarów i ich oszczędności..a Ci którzy grali w ciagu ostatnich 2tyg.na dalsze umocnienie chf.nie mają pojecia zielonego o szwajcarii..wystarczyło posłuchac naszych superekspertów.zanim sie coś napisze trzeba najpierw odpowiedziec na zasadnicze pytanie..dlaczego chf.był tzw.bezpieczną przystanią...a dopiero potem martwić sie o..,,biednych szwajcarów i ich oszczędności..a Ci którzy grali w ciagu ostatnich 2tyg.na dalsze umocnienie chf.nie mają pojecia zielonego o szwajcarii..wystarczyło posłuchac naszych superekspertów..którzy twierdzili ze taki ruch o usztywnieniu nie byłby możliwy bez referendum..szkoda słow..
~vrrr
przedewszystkim ci co go kupili dla speluly liczac ze bedzie po 5 ,.......................tylki zlane na maxa.
~xxx
czy rzad juz planuje jakies posuniecia by kredytobiorcom frankowym jakos utrudnic zycie by nie zwariowali z tej radosci ???
~Martinez
No to się nam Pan tu ładnie popisał, mam nadzieję, że nie pójdzie Pan w ślady redaktora Szewczaka?

Boleje Pan nad mechanizmem rynkowym i jednocześnie sam Pan przyznaje że stracą spekulanci, więc skoro spekulanci mieli wpływ na mechanizm rynkowy, oznacza że ten mechanizm w tym przypadku był ułomny i chory, skoro nie potrafił
No to się nam Pan tu ładnie popisał, mam nadzieję, że nie pójdzie Pan w ślady redaktora Szewczaka?

Boleje Pan nad mechanizmem rynkowym i jednocześnie sam Pan przyznaje że stracą spekulanci, więc skoro spekulanci mieli wpływ na mechanizm rynkowy, oznacza że ten mechanizm w tym przypadku był ułomny i chory, skoro nie potrafił dobrze wycenić wartości i fundamentów szwajcarskiej gospodarki. Ogromne i w dużej mierze wirtualne przepływy kapitałów od banków inwestycyjnych oraz funduszy hedgingowych, zakłóciły ten mechanizm, więc bardzo dobrze że na tym stracili. Jakiekolwiek spekulacje są niemoralne z samej definicji - na drugim końcu zawsze ktoś traci i są nimi zwykli ludzie - na końcu wielkich banków i korporacji, zawszą są ludzie, którzy zarabiają, wydają, kupują taniej lub drożej, płacą raty itp.

Pozdrawiam
~normalny
To może od razu 10pln/1eur co...? Baranie łby! Ja chce mieć mocną PLN lub zarabiać w mocnej walucie. Co mnie obchodzą eksporterzy..?! Tak jak wielu innych Polaków. Bez względu na to czy mają kredyt czy nie mocna złotówka jest lepsza dla przeciętnego obywatela. Zazdroszczę teraz Czechom. Oni zawsze wiedzą jak się ustawić. Beż potrząsania To może od razu 10pln/1eur co...? Baranie łby! Ja chce mieć mocną PLN lub zarabiać w mocnej walucie. Co mnie obchodzą eksporterzy..?! Tak jak wielu innych Polaków. Bez względu na to czy mają kredyt czy nie mocna złotówka jest lepsza dla przeciętnego obywatela. Zazdroszczę teraz Czechom. Oni zawsze wiedzą jak się ustawić. Beż potrząsania szabelką są w lepszej sytuacji niż nasz grajdół. (pragnę przypomnieć jak na początku lat 90 Volkswagen zanim zainwestował w skode, interesował się FSO.... I co ? Była afera na miarę obrony granicy na Odrze! Ze nie damy Niemcom itp.. I co zostało z tego FSO - g...no). Baranie łby!

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki