REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szwajcaria po polsku - rowerowe eldorada

2010-04-27 12:10
publikacja
2010-04-27 12:10
Polacy nie gęsi… i też mają swoje Szwajcarie. Jeśli dobrze poszukać to na naszych nizninach odnajdziemy całkiem spore wzniesienia, dodając do tego moc lasów i jezior otrzymamy obraz niezwykle malowniczych krain. W ich poszukiwaniu wybraliśmy się do Szwajcarii Kaszubskiej i Szwajcarii Czarnkowskiej. O ile ta pierwsza z polskich Szwajcarii jest znana to ta druga, leżąca niedaleko Piły stanowi rarytas. Uznaliśmy, że najlepszym środkiem transportu na poznawanie pagórkowatej okolicy będzie rower. Nie myliliśmy się. Tereny obu polskich „Szwajcarii” to istne rowerowe eldorada.



Szwajcaria Kaszubska

Zaczynamy od Kaszub. A dokładnie od najwyższej góry europejskiego niżu, czyli Wieżycy (329 m. n p m). Niedaleko szczytu przebiega ruchliwa szosa nr 20. Są też dwa parkingi. Na jednym z nich zostawiamy samochód i przesiadamy się na rowery. Stoki Wieżycy porośnięte są lasami, które zdecydowanie bardziej przypominają, te które znam z Beskidów czy Bieszczad niż, te które dominują na nizinach. Zamiast sosen królują tu buki i świerki. Na szczycie stoi wysoka na 35 m. wieża widokowa, z której przy dobrej widoczności można zobaczyć ponoć Półwysep Helski na północy i Bory Tucholskie na południu. Sprawdzimy to na własne oczy wracając bo póki co wieżę okupuje hałaśliwa wycieczka szkolna. Zjazd z Wieżycy na rowerze jak na nizinne warunki jest bardzo emocjonujący. Szlak prowadzi łagodnymi serpentynami leśnej drogi, ale jest też ścieżka opadająca znacznie śmielej, urozmaicona dodatkowo progami, które pomogą oderwać się od ziemi. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji.

Gdyby nie lodowiec, który kilkadziesiąt tysięcy lat temu kształtował te tereny nie mielibyśmy takiej frajdy ze zjazdu. Wzgórze Wieżycy stanowi tzw. morenę czołową - materiał nagromadzony przed lodowcem. Miał on grubość około 800 – 1000 m. i w zależności od temperatury cofał się albo przesuwał do przodu rzeźbiąc w ten sposób Kaszuby. I trzeba przyznać, że całkiem nieźle mu to wyszło.



Jesteśmy około 160 m. poniżej Wieżycy, nad Jeziorem Ostrzyckim – jednym z dziesięciu tworzących tzw. Kółko Raduńskie. To zespół sporych jezior widocznych na mapie jako spłaszczony okrąg. Październik to dobry okres na przemierzanie tych terenów, jest pusto i cicho. Szkoda tylko, że kąpiel w jeziorze raczej odpada… chyba, że ktoś jest prawdziwym twardzielem. My szukamy innych atrakcji. Marzy mi się odnalezienie miejsca, z którego roztaczałaby się panorama jak z kiczowatej widokówki. Z doliny wydostajemy się na pozbawione lasów wzgórza jadąc czerwonym szlakiem turystycznym. Udało się! Jak na dłoni widać Jezioro Ostrzyckie i okalające je zalesione wzgórza. Na łąkach leży sporo głazów narzutowych różnych rozmiarów. Lodowiec niósł je w swoim cielsku i porzucał gdzie mu się podobało. Największe takie kamienie mają nawet kilka metrów długości i szerokości.
Po fajnym, terenowym etapie wzdłuż Jeziora Wielkie Brodno, gdzie za towarzystwo mieliśmy jedynie łaciate krowy, kierujemy się do Kartuz – umownej stolicy Kaszub. Samo miasto jest tłoczne od samochodów przez co dla nas nieprzyjemne. Jest jednak atrakcja, dla której warto się zatrzymać – to kolegiata kartuzka z XIV w. Zwraca uwagę dach świątyni w kształcie wieka trumny – memento mori w architektonicznej formie.



Opuszczamy miejski zgiełk. Za Kartuzami trafiamy na czerwony szlak, ale po kilku kilometrach decydujemy się na szukanie własnych ścieżek. Skręcamy w leśną drogę, kierujemy się, bardziej intuicją niż mapą, w stronę odkrytych wzgórz. Leśny etap jest nie mniej interesujący. To mozaika o jaką bardzo trudno w innych częściach Polski. Na ogół bukowy las urozmaicony jest podmokłymi nieckami, gdzie rosną świerki albo brzozy. Tam, gdzie dla drzew jest zbyt podmokło wytworzyły się torfowiska, trafiają się też majaczące wśród gęstwin małe oczka wodne. Miotamy się nieco na oślep w pajęczynie leśnych i polnych dróg, ale udaje się nam odnaleźć ciekawy widok na jezioro Małe Brodno. Pętla naszej trasy zaczyna się zamykać. Jeszcze ciekawy przejazd wzdłuż Jeziora Ostrzyckiego i na koniec podjazd, w zapadających już ciemnościach, do parkingu pod Wieżycą.



Kilkadziesiąt kilometrów przejechanych po Szwajcarii Kaszubskiej daje możliwość zakosztowania wspaniałych i tak różnorodnych krajobrazów. Kaszubi poszczycić się mogą odrębną kulturą i własnym językiem, który dla przeciętnego mieszkańca Polski jest daleko bardziej niezrozumiały niż mowa Górali, czy Ślązaków. Przez te niedostępne tereny nie prowadziły stare szlaki kupieckie, nie wznoszono tu twierdz. Dzięki względnej izolacji przetrwały zwyczaje i język kaszubski. Jedni są zdania, że to odrębny język, inni utrzymują, że jest to dialekt języka polskiego. Nie wdając się w dyskusję z lingwistami wiem jedno - Kaszuby są piękne i po stokroć warto tu przyjechać.

Szwajcaria Czarnkowska

Drugiego dnia wycieczki czeka na nas kolejna polska Szwajcaria – tym razem Czarnkowska. To znacznie mniej znany skrawek Polski niż Kaszuby i o wiele mniejszy. Morenowe wzgórza ciągną się na przestrzeni zaledwie kilku kilometrów wzdłuż płaskiej jak stół doliny Noteci. Pokryte bukowymi lasami pagórki wyglądają jakby ktoś dla żartu zmniejszył nieco Bieszczady i rzucił je na niziny. Prawda jest jednak znacznie mniej sensacyjna. Za Szwajcarię pod Czarnkowem znowu odpowiedzialny jest lodowiec, który wyrzeźbił tu całkiem spore pagóry.



W Miejskim Ośrodku Kultury w Czarnkowie spotykamy Pawła Zajdę - znawcę regionu, który wskazuje nam najciekawsze miejsca w okolicy i na koniec wręcza mapę. Uzbrojeni w wiedzę z pierwszej ręki ruszamy w trasę. Jedziemy do wsi Lubasz. Pierwsza część wycieczki poza dość długim podjazdem na samym początku jest mało „szwajcarska”, ale również bardzo malownicza. Jedziemy lasem i wśród rozległych pól.

W Lubaszu można zobaczyć, stojący w parku przyległym do jeziora, pałac z 1756 r. i pięknie zachowany kościół z lat 1750 – 1761. Przyjechaliśmy tu głównie żeby obejrzeć najbardziej pofałdowaną część okolicy więc kierujemy się do wsi Goraj, za którą ciągnie się pas wzgórz morenowych. Około półtora kilometra od zabudowań Goraja, w sercu Szwajcarii Czarnkowskiej znajduje się perła tej okolicy – zamek Hochebergów. Ta neorenesansowa budowla powstała w latach 1907 – 1912 i dziś pełni rolę internatu dla uczniów szkoły leśnej. Młodzi adepci leśnictwa właśnie ćwiczyli grę na sygnałówkach myśliwskich i słychać ich było niemal w każdym zakątku tej małej Szwajcarii. Przy zamku znajduje się też park o leśnym charakterze z obcymi gatunkami drzew – sosną wejmutką czy choiną kanadyjską.

Nieopodal zamku trafiamy do miejsca z krzyżem i głazem pamiątkowym. Tu został pochowany hrabia Rzeszy Wilhelm Bolko Emanuel von Hochberg, budowniczy gorajskiego zamku i potężny właściciel ziemski. Jeszcze za życia wybrał ten zakątek jako miejsce wiecznego spoczynku. Często przesiadywał tam czytając książki i spoglądając za drugi brzeg Noteci, gdzie została jego Ojczyzna.



Tuż za wsią Pianówka, jadąc na północ, znajduje się imponujący przejazd kolejowy zbudowany z cegieł. Wydrążenia w konstrukcji pochodzą podobno z czasów wojny i miały służyć do umiejscowienia ładunków wybuchowych. Na szczęście wiadukt nie został zniszczony. W jego pobliżu wznoszą się odkryte wzgórza, z których można podziwiać z jednej strony Szwajcarię Czarnkowską, a z drugiej płaską dolinę Noteci pokrytą łąkami i samotnymi drzewami.

Błądzenie w okolicach Czarnkowa to czysta przyjemność. Za nami dwa dni wśród niewielkich, ale malowniczych wzgórz. Okazuje się, że w naszym kraju wszystko jest możliwe. Nawet Szwajcaria…

tekst i zdjęcie: Tomasz Dębiec
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~Krzysztof
Rowerzystą odwiedzającym Czarnków polecam odwiedziny tamtejszego browaru i skosztowanie Noteckiego - produkty dwóch największych graczy na polskim rynku piwnym mogą się schować.
~ko
Autor dpouścił się kilku kardynalnych błędów

Kartuzy to nie umowana srolica Kaszub, nnikt na kaszubach sie tak nie nie umawiał, a kszubski zdecydowanie jest Językiem zarejestrowanym w UE kod ISO ma CSB
~tai
Jeszcze jest Szwajcaria Podlaska przy Terespolu, która jest równie ciekawa.

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki