Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że na początku roku doszło do porozumienia między prezydentem Karolem Nawrockim i szefem MSZ Radosławem Sikorskim ws. nominacji ambasadorskich. Według Leśkiewicza miał je zablokować premier Donald Tusk.


Leśkiewicz był pytany w środę rano w programie WP Tłit, czy doszło do porozumienia między Karolem Nawrockim i Radosławem Sikorskim w sprawie nominacji ambasadorskich. - Tak, potwierdzam, było takie porozumienie - powiedział rzecznik prezydenta.
Jak podkreślił, do „pierwszego, poważnego spotkania, które dotyczyło obsady stanowisk ambasadorskich” doszło na początku października ub. r. Jak mówił, w trakcie kolejnej rozmowy - 26 stycznia - „domknięto sprawy formalne dotyczące tego, jak ma wyglądać kwestia akceptacji propozycji kandydatów na stanowiska ambasadorskie”.
- Pan minister Sikorski zarówno podczas pierwszego, jak i drugiego spotkania, deklarował wprost panu prezydentowi, że ma zgodę pana premiera Tuska na prowadzenie tego typu rozmów z panem prezydentem - powiedział Leśkiewicz.
Jak dodał, do kolejnej rozmowy na temat nominacji ambasadorskich, mającej na celu, „domknięcie tego procesu”, doszło w marcu, przy okazji wizyty w Polsce króla Szwecji Karola XVI Gustawa. - Raptem w maju okazało się, że premier Donald Tusk na nic nie wyraził zgody, bo przecież za rok są wybory i przecież to będzie źle wyglądało, gdyby premier porozumiał się z panem prezydentem - stwierdził Leśkiewicz.
Dodał, że minister Sikorski za pośrednictwem urzędników MSZ poinformował stronę prezydencką o tym, że „ciągu dalszego” rozmów na ten temat nie będzie.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Nowym Jorku Sikorski był pytany o wypowiedź szefa Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza w wywiadzie dla Interii, w której przyznał, że strony rządowa i prezydencka - jak ujął dziennikarz - „zgodziły się, by wymienić ambasadora w Stanach Zjednoczonych”. Chodzi o obecnego charge d'affairs ambasady RP w Waszyngtonie Bogdana Klicha - prezydent sprzeciwia się w nominowaniu go na ambasadora.
Sikorski odparł, że jest „pierwszy do zgody”. - Rzeczywiście były zakulisowe rozmowy, ale jak ktoś je wywala do domeny publicznej to znaczy, że zrywa porozumienie - podkreślił. Szef MSZ dodał, że prezydent „może w każdej chwili podpisać 46 prawidłowo złożonych wniosków” ws. ambasadorów». - Do tego nie jest potrzebne żadne porozumienie - zaznaczył.
Pytany, czy „dni Bogdana Kicha są policzone”, Sikorski odparł, że Klich „służy jako ambasador». - Wydaje mi się, że dosłuży do końca kadencji - dodał.
Na początku września prezydent Karol Nawrocki powiedział, że „było bardzo blisko" porozumienia z resortem spraw zagranicznych ws. nominacji ambasadorskich. Dodał, że porozumienie zostało wypracowane, ale „jakiś ze zwierzchników” szefa MSZ zadecydował, że porozumienia z prezydentem nie mogą być realizowane.
Spór na linii MSZ-prezydent dotyczący nominacji ambasadorskich trwa od 2024 r. W marcu 2024 r. minister Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur - zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu - zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci niemający statusu ambasadorów; są w randze chargé d'affaires. Po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego spór dotyczący nominacji ambasadorskich wciąż trwa. Prezydent sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d'affaires we Włoszech.
Zgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu. (PAP)
iwo/ par/




























































