Zbiory truskawek, praca w restauracji lub na budowie – ofert związanych z zatrudnieniem sezonowym nie brakuje. Pandemia jednak zachwiała rynkiem, wiele osób postanowiło zmienić branże, dlatego poszukiwanie pracowników w nadchodzącym letnim sezonie jest podwójnym wyzwaniem dla pracodawców.


Jak wynika z rozmów, jakie przeprowadziliśmy z agencjami zatrudnienia, sezon związany z pracą dorywczą będzie bardziej intensywny niż w poprzednich latach.
– Zainteresowanie pracą dorywczą ze strony kandydatów nie słabnie, ale większe jest zapotrzebowanie na takich pracowników. Dlatego firmy coraz silniej konkurują na rynku, także o cudzoziemców. Z ich strony dostrzegamy też podobne zainteresowanie pracą w Polsce, co w poprzednich latach, ale w coraz mniejszym stopniu pozwala to zaspokoić potrzebny dynamicznie odbudowującej się gospodarki – mówi w rozmowie z Bankier.pl Mateusz Żydek, rzecznik prasowy Randstad Polska.
Praca sezonowa w Polsce
Jeśli chodzi o branże, gdzie obecnie najintensywniej poszukuje się pracowników, na jednym oddechu wymienia się rolnictwo, budownictwo, gastronomię. Rzadziej trafiają się ogłoszenia związane z handlem czy usługami.
– W naszych bazach dominują przede wszystkim oferty pracy w branżach produkcyjnej i logistycznej. Dotyczą one zarówno podstawowych stanowisk, na których nie są stawiane żadne dodatkowe wymagania, jak i stanowisk wykwalifikowanych, przede wszystkim techników, elektryków, elektrotechników, operatorów maszyn i wózków widłowych, lakierników czy spawaczy. Szersze dane, które zgromadziliśmy na rynku pracy, potwierdzają duże zapotrzebowanie na pracowników sezonowych w logistyce. Zatrudniać zamierza także sektor budowlany (blisko 1/3 przedsiębiorstw) oraz firmy z sektora świadczącego usługi dla firm. Rzadziej taka praca będzie pojawiała się w handlu. Tam głównie ze względu na konieczność zastępowana pracowników, którzy w okresie wakacyjnym biorą urlopy wypoczynkowe. Takie dorywcze wakaty pojawią się też w usługach, ale głównie tych, które związane są z sezonem wakacyjnym, czyli turystyce, gastronomii czy hotelarstwie – komentuje Mateusz Żydek.

Agencje pośredniczące w zatrudnieniu zwracają uwagę na duże zapotrzebowanie na pracowników posiadających konkretne kwalifikacje. – Jak co roku rekrutują też branże związane z ogrodnictwem czy rolnictwem oraz przedsiębiorstwa budowlane. Wciąż brakuje pracowników wykwalifikowanych: cieśli i stolarzy budowlanych, dekarzy, murarzy/tynkarzy. Wzrost ogłoszeń odnotowujemy też na stanowiska mniej wykwalifikowane, np. pomocnik budowlany – mówi z kolei w rozmowie z Bankier.pl Agnieszka Wiśniewska-Pulikowska, menedżer regionalny w Manpower.
Kandydatów jednak na rynku jest ciągle zbyt mało. - Liczba młodych osób chcących podjąć pracę nie jest jednak wystarczająca i nie pokrywa zapotrzebowania na pracowników w okresie wakacyjnym – uzupełnia Urszula Bielińska, dyrektor operacyjny w Inter Kadra.
Wyższe stawki?
Stawki, jakie są proponowane pracownikom tymczasowym, są wyższe niż na przykład w poprzednim roku. Płace rosną w budownictwie i w logistyce, choć nadal część pracodawców na start proponuje wynagrodzenie minimalne.
– Tutaj godzinowe stawki wahają się od minimalnej do 30 zł brutto. Wyższe wynagrodzenie dotyczy przede wszystkich stanowisk z dodatkowymi kwalifikacjami. W niektórych regionach widać wyraźne, że trudności w pozyskaniu kandydatów skutkują presją płacową i pracodawcy decydują się na podnoszenie stawek. W wielu miejscach są one już wyższe, niż w zeszłym roku, choć częściowo, szczególnie we wschodnich i centralnych regionach, ze względu na wzrost minimalnej stawki godzinowej na początku roku – komentuje Mateusz Żydek z Randstad Polska.
Wzrost stawek jedynie o poziom zagwarantowany ustawą dostrzega również Urszula Bielińska z InterKadry. – Stawki w porównaniu do zeszłego roku uległy podwyższeniu w głównej mierze w odniesieniu do stawki minimalnej, pracownicy otrzymujący wyższe wynagrodzenia mogli liczyć jedynie na nieznaczne podwyżki – mówi w rozmowie z Bankier.pl.
Korzyścią dla pracowników tymczasowych jest zerowy PIT dla osób, które nie ukończyły 26. roku życia, co również przekłada się na wyższą płacę na rękę. - Stawki są wyższe nich w latach poprzednich z kilku powodów. Po pierwsze z powodu wzrostu stawek minimalnych. Drugim powodem jest krótki czas od rozpoczęcia procesu rekrutacji do zatrudnienia związany z oczekiwaniami pracodawców. Trzeci aspekt to zatrudnienie na krótszy okres. Niewątpliwie najwięcej skorzystać mogą uczniowie i studenci, którzy zwolnieni są z PIT-u do ukończenia 26. roku życia – zauważa Agnieszka Wiśniewska-Pulikowska z Manpower.
Praca tymczasowa za granicą
Jak komentuje w rozmowie z Bankier.pl Magdalena Winiarska, dyrektor ds. rynków zagranicznych w InterKadrze, praca sezonowa za granicą jest wciąż atrakcyjna dla Polaków.
– Wyjazdy do pracy przy tzw. zbiorach we Francji czy Niemczech cieszą się co roku dużą popularnością. Polacy wciąż są zainteresowani 5-6 tygodniowymi wyjazdami, „by dorobić w wakacje”. Zagraniczni klienci poszukują przede wszystkim pracowników do zbiorów truskawek, malin, karczochów, kalafiorów i szparagów. Co roku na przełomie sierpnia/września jest duże zapotrzebowanie na pracowników w winnicach. Zarobki są uzależnione od płacy minimalnej w danym państwie. Z roku na rok w takich państwach jak Francja czy Niemcy jest ona zwiększana. Dlatego też stawki oferowane obecnie są wyższe niż te przed rokiem – wyjaśnia Magdalena Winiarska z InterKadry.
Według raportu europa.jobs na temat pracy sezonowej co roku około 3 miliony Polaków czasowo wyjeżdża do pracy za granicę. Jednak obawy o niespodziewane zmiany obostrzeń hamują plany części z nich w tym roku.
Jako podstawowy kierunek wyjazdu za granicę respondenci od lat podają Niemcy – to tam 40 proc. planuje pracować w tym roku. Popularnością cieszą się również: Holandia, Francja, Norwegia i Belgia. Drastycznie spadła chęć wyjazdu Polaków do Wielkiej Brytanii po tym, jak kraj przestał być członkiem Unii Europejskiej. „Ponad 23% osób w poprzednich latach jeździli na prace sezonowe do Wielkiej Brytanii. Natomiast w tym roku wyjazd na Wyspy zaplanowało jedynie 0,7% respondentów. Jednak brexit dosyć mocno odbił się na pracownikach sezonowych. Dodatkową przeszkodą jest ubieganie się o wizę oraz uzyskanie punktów migracyjnych”, czytamy w raporcie europajobs.
Od lat koronnym argumentem za wyjazdem na wakacje do pracy za granicę pozostają lepsze warunki płacowe. Według europa.jobs średnia stawka godzinowa w ogrodnictwie wynosi w Belgii 12 euro, w Holandii 10,5 euro, w Niemczech 10,35 euro, a we Francji 9,62 euro. Nieco lepiej stawki przedstawiają się, jeśli chodzi o branżę produkcyjną i ogólnobudowlaną. W przypadku tej drugiej średnie stawki godzinowe wynoszą: we Francji 13,4 euro, w Belgii 14,7 euro, Holandii 13,2 euro, a w Niemczech – 13,9 euro.
Stawki podniesione o ustawowy poziom w tym roku nie zachęcą niezdecydowanych Polaków do pracy dorywczej w kraju. Jednak niepewność co do obostrzeń epidemicznych w innych krajach i możliwe problemy z powrotem być może wspomogą rodzimy rynek i wypełnią luki kadrowe, z jakimi musi borykać się obecnie wielu pracodawców.
































































