Z badania Manpower wynika, że 76% przedsiębiorców nie planuje żadnych zmian kadrowych w najbliższym czasie. Tylko 17% planuje zwiększyć zatrudnienie, a tylko 7% zmniejszy liczbę pracowników. Wyniki te pozwalają stwierdzić, że będziemy mieli do czynienia ze stabilizacją na rynku pracy. Ale czy na pewno?
Przede wszystkim badanie Manpower w Polsce przeprowadzane jest tylko na 750 pracodawcach. Jest to reprezentatywna grupa, ale z całą pewnością nie można tych wyników odnosić do wszystkich przedsiębiorców w naszym kraju, których wg różnych szacunków jest od 2 do 5 mln. Naturalnie olbrzymi odsetek z nich to osoby na samozatrudnieniu, które nigdy nie planują nikogo zatrudniać.
Praktyka pokazuje, że istnieje duża różnica między tym, co pracodawcy deklarują, a tym co w rzeczywistości robią. Każdy chce się pochwalić i stwierdzić, że najprawdopodobniej zwiększy zatrudnienie. Pozostaje pytanie, jakiego pracownika szuka? Czy będzie to osoba z wysokimi kwalifikacjami, która obejmie poważne stanowisko, czy zwykły stażysta, którego pensja będzie finansowana z publicznych pieniędzy?
Stabilizacja na papierze
Fakty są takie, że stopa bezrobocia w kwietniu wyniosła 12,9%, co przekłada się na ponad 2,1 mln ludzi bez legalnej pracy. Warto dodać, że bezrobocie wśród młodych niedługo osiągnie poziom 25%. Stopa bezrobocia wzrasta jesienią, by zacząć spadać w marcu. Od dwóch lat te „wahania sezonowe” mieszczą się w granicach 2 pp, czyli ok. 320 tys. osób. W tej grupie ludzi znajdują się budowlańcy, pracownicy zatrudniani w turystyce i rolnictwie.
Kolejnym powodem do zmartwień jest stosunkowo niski prognozowany wzrost PKB. W 2012 waha się on od 2,5% do 3,5%. W zeszłym roku wzrost wyniósł 4,3%. Innymi słowy, prognozowany spadek bezrobocia nie pokrywa się z prognozowanym wzrostem Produktu Krajowego Brutto. Teoretycznie powinno mieć tutaj zastosowanie ekonomiczne prawo Okuna, ale z badań statystycznych wynika, że nie do końca sprawdza się ono dla Polski. Równocześnie praktycy zauważają, że bezrobocie w Polsce utrzymuje się na relatywnie stałym poziomie gdy wzrost PKB wynosi ok. 4%. Gdy jest mniejsze, bezrobocie wzrasta.
Rosną koszty pracy, to bezrobocie rośnie
Na koniec pozostają rosnące koszty pracy. W tym roku wzrosły już dwukrotnie. Wysoki klin podatkowy jest główną barierą rozwoju przedsiębiorstw, których często zwyczajnie nie stać na zatrudnienie na pełen etat wykwalifikowanego pracownika. Stąd rosnąca popularność elastycznych umów o dzieło i zlecenia.
Niestety rząd już od dawna zapowiada, że „zajmie się” tymi formami zatrudnienia i najprawdopodobniej będą one obciążone składkami dokładnie tak samo jak umowa o pracę. Niewykluczone, że nie będziemy musieli na to długo czekać. Już teraz są problemy z realizacją budżetu – do maja wykonaliśmy 70% deficytu. Stąd nie zdziwiłbym się, gdyby zapowiedzi przeszły w czyn zaraz po zakończeniu Euro 2012.
To sprawia, że względna stabilizacja to tylko marzenia pracodawców, którzy chronią „swój” poziom zatrudnienia. Jednak wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorcy niedługo osiągną maksimum wytrzymałości i zamiast prowizorycznej stabilizacji będziemy mieli katastrofę na rynku pracy.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl





























































