Sprzedaż mieszkań przez deweloperów w III kwartale 2014

Deweloperzy pochwalili się ilością sprzedanych mieszkań w trzecim kwartale 2014. Większość spółek notuje blisko 20% wzrosty, a z danych płyną bardzo optymistyczne wnioski.

Do inwestorów spływają powoli doniesienia o sprzedażowych dokonaniach deweloperów w trzecim kwartale bieżącego roku. 

Wyniki dotyczące sprzedaży lokali mieszkaniowych przez poszczególne spółki

Deweloper

III kw. 2014

III kw. 2013

zmiana rdr

I-III kw. 2014

I-III kw. 2013

zmiana rdr

Budimex Nieruchomości

478

214

123,4%

1031

494

108,7%

Dom Development

495

414

19,6%

1358

1139

19,2%

Inpro

107

107

0,0%

323

261

23,8%

J.W. Construction *

311

275

13,1%

807

669

20,6%

Marvipol

155

184

-15,8%

538

390

37,9%

Polnord

303

283

7,1%

928

693

33,9%

Robyg

513

476

7,8%

1569

1181

32,9%

Ronson

149

123

21,1%

565

418

35,2%

* sprzedaż brutto (bez uwzględnienia rezygnacji);                                             Źródło: PAP

Znacząca większość deweloperów poprawiła swoje wyniki względem trzeciego kwartału minionego roku. Na tym tle szczególnie wyróżnia się Budimex, który sprzedał przez ostatnie trzy miesiące o 123% więcej mieszkań niż w podobnym okresie roku poprzedniego.

Marvipol: czerwona latarnia czy czarny koń?

Adrian Górniak z Domu Maklerskiego BDM wychwala jednak inną spółkę. Jest to Marvipol, który jako jedyny w zestawieniu odnotował spadek ilości sprzedanych mieszkań – Moim zdaniem czarnym koniem jest Marvipol. Wprawdzie w III kwartale spółka wykazała spadek sprzedaży mieszkań r/r, ale przy bazie mieszkań jaką spółka ma teraz w ofercie jest to bardzo dobry wynik - zaznacza.

– Finansowo III kwartał dla Marvipolu będzie na pewno dobry z racji przekazań kilku projektów tj. Zielona Italia, czy Apartamenty Mokotów. Uważam, że wynikowo segment deweloperski spółki może wypracować nawet 80 milionów przychodów przy marży operacyjnej 13%, dlatego też Marvipol jest moim faworytem - dodaje.

Ronson i Robyg wcale nie takie dobre, zagadkowy Dom Development

Ekspert zwraca także uwagę, ze Ronson i Robyg, które w zestawieniu prezentują całkiem niezłe wzrosty sprzedaży, wynikowo trzeci kwartał zakończą raczej kiepsko. Ma to związek z niskomarżowymi projektami, jakie widnieją obecnie w harmonogramach wspomnianych spółek,

Większy problem pojawia się przy analizie Dom Development, ponieważ ze spółki docierają sprzeczne sygnały. Górniak uważa jednak, że m.in. dzięki faktowi, iż jeden z projektów tego dewelopera powstał szybciej niż zakładano, spółka ma szansę zamknąć kwartał z zyskiem netto sięgającym nawet 9-10 mln zł.

Branża wraca do wzrostów

Eksperci zgodnie podkreślają, że zaprezentowane przez spółki wyniki są dobre, a koniunktura na rynku wciąż się poprawia. Wśród głównych powodów takiego stanu rzeczy wymieniają oni m.in. stabilizację poziomu cen.

Rynek mieszkaniowy wymaga jednak specyficznej analizy ze względu na dużą ingerencję państwa. Od bieżącego roku Polacy mogą korzystać z programu "Mieszkanie dla Młodych", który niewątpliwie utrudnia proces analizowania tego rynku. Eksperci uważają jednak, że wpływ programu na zaprezentowane przez spółki wyniki był niewielki.

– Dobra koniunktura, niskie stopy procentowe wspierają deweloperów. Zauważalna jest również stabilizacja popytu na rynku warszawskim. Dodatkowo część spółek sugeruje, że podaż na rynku w stolicy przewyższyła popyt, co jest zjawiskiem nienotowanym na rynku w stolicy od 4-5 kwartałów. Dla największych podmiotów marginalny moim zdaniem pozostaje natomiast wpływ rządowego MdM, który nie obejmuje swoimi limitami większości projektów deweloperów z warszawskiego parkietu - komentuje Górniak.

Jest szansa na dalsze wzrosty

Potencjalny wpływ programu na branżę jest jednak wciąż istotny. –W związku z urealnieniem cen w ramach MdM, myślę że ten wzrost może być jeszcze większy i dołożą też do niego swoją cegiełkę ludzie, którzy skorzystają z tego programu - zaznacza Jarosław Skoczeń, ekspert nieruchomościowy z Emmersona.

Skoczeń zwraca również uwagę na bardzo dużą ilość nowych projektów, jakie w ostatnim czasie uruchomili deweloperzy. Nie obawia się on jednak przegrzania koniunktury. Uważa także, że coraz większy popyt na domy jednorodzinne wcale nie musi oznaczać załamania rynku deweloperskiego

– W Polsce obserwujemy tak duży brak mieszkań na rynku, że wszyscy znajdą swoją niszę. Aż tak dużo na pewno się nie buduje - podsumowuje.

Adam Torchała

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 ~Andrzej

Hehe, podnoszę te statystyki, bo ja również skorzystałem z programu MDM :) Kupiłem mieszkanie w Zabrzu na ul. Majnusza od dewelopera Trojan korzystając z programu MdM, mieszkanie jest przestronne, z dużymi możliwościami projektowymi, słoneczne, z balkonem wychodzącym na południe ;-) Pracownicy biura Trojan są dobrze zorientowani w programie MdM oraz w ofercie kredytowej służą pomocą. Dla zainteresowanych http://trojan.katowice.pl/index.php/oferta/osiedle-zyj-kolorowo-zabrze Teraz juz 4 kwartał, mieszkam tu juz 3 miesiące i póki co jest super ;-)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 ~komednant-strazy

ja jutro z ranca biegne do banku po kredyt i zapisuje sie w olejke (kolejke) do deweloppera zeby zdazyc z zakupem miszkania do dobioru za 10 lat.dobrze ze bankier jest czujny i przypomial mi o tej niespotykanej okazji

! Odpowiedz
0 2 ~ojom

Niskie stopy=bańka na nieruchomościach. Dziękuję za uwagę!

! Odpowiedz
0 1 ~zegarek_nowaka

Banke na nieruchach mamy juz od kilku lat.Od dobrych kilku miesiecy mamy niskie stopy procentowe i wielkiej eksplozji na mieszkaniach nie widac. Moze obawy sa przesadzone wielu juz kupilo, pozostaly niedoitki

! Odpowiedz
0 1 ~liczacy

Z deweloperami jest różnie. Ostatnio trafiłem na ofertę "gwarantowanego zysku z najmu" w wysokości 8 % przez 3 najbliższe lata. Jedyny warunek to zakup nieruchomości od tej firmy (jak się później doczytałem, po strasznie zawyżonych cenach. Nie dajcie się oszukać. Polecam artykuł http://independenttrader.pl/255, super_oferta_-_gwarantowany_8_zwrot_z_najmu_:-).html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 15 ~as

Gdzie oni ten brak mieszkań widzą? Ujemny przyrost, mega emigracja, niedługo same dziadki tu zostaną. Kto ma kupować te mieszkania? Już teraz widze mnóstwo pustych.

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 4 ~PolaczkiHEHEHE

Mimo rekordowo niskich stóp procentowych koszt kredytu mieszkaniowego w Polsce wciąż jest zadecydowanie wyższy niż w wielu krajach europejskich. Jednakże to nie procenty decydują o jakości i opłacalności "hipoteki".Według danych Europejskiej Federacji Kredytu Hipotecznego średnie oprocentowanie kredytu mieszkaniowego w Polsce jest o 68% wyższe niż w Niemczech i przeszło dwukrotnie wyższe niż w Szwecji.Wynika to z różnicy stóp procentowych pomiędzy Polską a strefą euro i krajami nordyckimi pozostającymi poza unią walutową.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 14 ~Poczekam

2015 rok, to może być rok dużych spadków, ale nie sądzę, aby to był ostateczny dołek. Optuje , że nie ujrzymy żadnych istotnych wzrostów cen mieszkań przed 2030 rokiem. mówię o średnich cenach. Argumenty przedstawionej poniżej, o których notabene nie mówi rząd, tylko jak mantrę powtarza o konieczności wprowadzania coraz to kolejnych programów zachęcających do inwestowania (czytaj: zadłużania się praktycznie na całe życie) w mieszkania i nieruchomości. Wszelki agencje rządowe wręcz zarzekają się że idą wzrosty na rynku nieruchomości i inwestycja w nieruchomości jest najlepsza formą lokowania kapitału . 1) wahania cen dość dobrze pokrywają się z liczebnością populacji 25-26-latków. W 2008 roku było ich najwięcej prawie 700 000. Żaden późniejszy rocznik nie jest tak liczny - co więcej, za 10 lat 25-latków będzie ok. 2x mniej niż w 2008 roku - to oznacza duuużo mniejszy popyt na "pierwsze mieszkanie" - i to nie tylko chodzi o kupno, ale również o najem. 2) wahania cen są odwrotnie proporcjonalne do liczebności populacji 75-latków, bo śmiertelność i związane z tym "zwalnianie mieszkań" wpływa na podaż. w tym wieku umiera najwięcej osób - a pokolenie obecnych 75-latków jest o 15% mniej liczne, niż być powinno (II wojna światowa) - dlatego to pokolenie dotychczas zostawiało po sobie nienaturalnie mało mieszkań, co nie było w stanie zaspokoić nawet połowy potrzeb rynku. Młodzi ludzie bez mieszkań w spadku "po pradziadkach" szli na rynek pierwotny... Tuż po zakończeniu IIWŚ nastąpił potężny wyż demograficzny, ze szczytem w 1955 roku. Obecni 60-latkowie, to bardzo liczna grupa, będąca właścicielami sporej części rynku nieruchomości. To są ludzie dla których mieszkania (2 miliony) budował Gierek, to są też właściciele setek tysięcy PRLowskich "klocków" i willi z początków transformacji ustrojowej. 1) 2) Co będzie za 15 lat? Co się stanie z milionami mieszkań i domów, gdy zacznie umierać 800 000 starszych osób rocznie, a równocześnie będzie tylko 300 000 25-latków wchodzących w danym roku w dorosłość? i tak będzie przez kilka lat, rok po roku - to musi wygenerować potężną nadpodaż, która będzie rosła i rosła - w najbardziej skrajnym scenariuszu, o 250 000 mieszkań rocznie. Czy w takich warunkach ceny będą rosły? Raczej będą spadać dalej... nie wiem, kto te mieszkania kupi - może samorządy, aby zasilić zasób lokali komunalnych, lub na preferecyjny wynajem? Możliwe hipotetyczne scenariusze, optymistyczne :) : Jeżeli przyjmiemy, że Polska jest naczyniem zamkniętym to powyższa sytuacja się po prostu sprawdzi. Pytanie czy Polska jest naczyniem zamkniętym. Faktem jest iż wraz ze starzeniem i bogaceniem się społeczeństwa wzrośnie zapotrzebowanie na pracowników niewykwalifikowanych, fizycznych i do opieki nad starszymi. Przybędą do polski imigranci, którzy będą musieli gdzieś mieszkać. Jaka ich będzie ilość i kiedy to nastąpi nikt nie wie. To należy traktować jako niewiadomą w szacunkach. Oczywiście - Polska nie jest odizolowana od reszty świata - ale jak dotąd saldo migracyjne jest wyłącznie ujemne - i nie widać szans na zauważalną zmiane, ani GUS tego nie widzi - co nam przyjdzie po np. 20 tysiącach imigrantów rocznie? Zdecydowanie można powiedzieć - 500 000 osób rocznie!!!. tyle musiałoby w okolicy 2025 roku przybywać do Polski co roku przez kilka lat, żeby zatrzymać ten proces. Pół miliona rocznie, żeby wypełnić lukę wśród 25-30 latków... Osoby (wyż powojenny), ktore będą wtedy umierać, wchodzą już w wiek poprodukcyjny - co najmniej połowa, to już emeryci - więc jeśli ktoś miał się pojawić na ich miejsce (pracownicy fizyczni), lub do opieki nad nimi, powinniśmy już widzieć te pierwsze tysiące Ukraińców, czy Hindusów..... nie można powiedzieć , że połowę z docelowej liczby imigrantów potrzebnej do zasypania dziury (jakies 3-4 miliony) - ale chociaż 5%... Myślę że pewnie wnioski można wyciągną

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 8 ~Real

I tak np. w 2012 roku w Elblągu zmarło 1281 mieszkańców - 697 mężczyzn i 584 kobiety. Wśród zmarłych do 49 roku życia - GUS wskazuje niemal 100 elblążan. Najwięcej zgonów, bo 472 osoby odnotowano w przedziale wiekowym 40–69 lat. W wieku 80-84 lata w 2012 roku zmarło 209 mieszkańców Elbląga. W tym samym czasie na świat przyszło 1046 elblążan - 535 chłopców i 511 dziewczynek. Niemal tylu mieszkańców, ilu się narodziło, wyemigrowało w 2012 roku z Elbląga poza granice kraju. W roku 2013 zmarło 1301 mieszkańców Elbląga. GUS odnotowuje aż 545 zgonów elblążan do 60 roku życia. Dla porównania, w tym samym roku na świat przyszło 939 elblążan - 486 chłopców i 453 dziewczynki. Rok 2013 to emigracja 1090 mieszkańców Elbląga. Najczęściej z Elbląga wyjeżdżali mieszkańcy w wieku 25-40 lat. Odpływ (migracja) mieszkańców Elbląga, tylko od kilku lat wygląda następująco: 2008: 1096 mieszkańców 2009: 970 mieszkańców 2010: 1154 mieszkańców 2011: 1132 mieszkańców 2012: 1041 mieszkańców 2013: 1090 mieszkańców Dodając do powyższych danych liczbę zgonów - średnio około 1300 mieszkańców rocznie oraz biorąc pod uwagę liczbę narodzin, wynik i tak jest mało optymistyczny. Bardziej ubywa niż przybywa Elblążan. Jedynie zatrzymanie emigracji, mogłoby uchronić Elbląg przed dramatyczną sytuacją demograficzną, z którą przyjdzie się naszemu miastu zmierzyć już za kilka lat. Dziś największa grupa elblążan to mieszkańcy w wieku 50-59 lat - łącznie 21460 osób. 11429 kobiet i 10031 mężczyzn. Ogólnie elblążanie w wieku powyżej 49 lat to blisko 62 tysiące mieszkańców. Małżeństwa i rozwody w Elblągu... Tylko w 2013 roku w Elblągu związek małżeński zawarło 551 par. Najczęściej ślubowali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską mieszkańcy w wieku 25-34 lat - łącznie 351 par. W tym samym roku sąd unieważnił aż 310 małżeństw. Najczęściej rozwodzili się mieszkańcy ze stażem małżeńskim dłuższym niż 20 lat - łącznie 44 rozwody. Tuż za nimi według danych GUS, w grupie małżeństw unieważnionych przez sąd znaleźli się małżonkowie ze stażem od 5 do 9 lat. Miasto Elbląg - dorośli elblążanie z dowodem osobistym... Czy faktyczni mieszkańcy? Według danych, w Elblągu wydanych jest około 99.000 dowodów osobistych dorosłym mieszkańcom. Ilu z nich żyje w naszym mieście, tego dane niestety nie wskazują. Jedno jest pewne - oficjalne dane statystyczne wskazują, że w minionych 10 latach, mieszkańców ubyło. W 2000 roku w Elblągu żyło blisko 134 tys. mieszkańców. Dziś dane nie są już tak precyzyjne. Choć statystyki wskazują, że elblążan powinno być ok. 122 tys. (zameldowanych mieszkańców), faktycznie żyje i przebywa w naszym mieście ok. 100 tys. osób.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
RONSON 1,08% 0,94
2020-06-05 14:16:03
WIG 2,57% 51 494,63
2020-06-05 17:15:00
WIG20 3,13% 1 842,47
2020-06-05 17:15:00
WIG30 2,93% 2 131,32
2020-06-05 17:15:01
MWIG40 1,45% 3 607,33
2020-06-05 17:15:01
DAX 3,36% 12 847,68
2020-06-05 17:37:00
NASDAQ 2,06% 9 814,08
2020-06-05 22:03:00
SP500 2,62% 3 193,93
2020-06-05 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.