Sierpniowy wzrost sprzedaży detalicznej okazał się niższy od oczekiwań większości ekonomistów. Był to już trzeci miesiąc z rzędu, gdy wydatki w sklepach rosły wolniej, niż się tego spodziewano.


Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych w sierpniu 2024 była tylko o 2,6% wyższa niż przed rokiem – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To rezultat niższy od rynkowego konsensusu, który zakładał realny wzrost obrotów placówek handlowych o 3,4% rdr. Co więcej, jest to dynamika słabsza od tej z lipca, gdy obroty handlowców zwiększyły się o 4,4%.
Sierpień był trzecim miesiącem z rzędu, który przyniósł rozczarowanie dynamiką sprzedaży detalicznej. W lipcu ekonomiści liczyli na wzrost o 5,6%, a faktyczny wynik wyniósł 4,4%. W czerwcu sprzedaż miała wzrosnąć o 5,3%, a w rzeczywistości była wyższa tylko o 4,4% rdr. Co gorsza, sierpniowa dynamika sprzedaży była najniższa od stycznia.
Po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym sprzedaż detaliczna w cenach stałych w sierpniu 2024 r. była o 1,9% wyższa w porównaniu z lipcem. W okresie od stycznia do sierpnia sprzedaż wzrosła o 3,7% rdr (wobec spadku o 4,2% w analogicznym okresie 2023 r.). W cenach bieżących dynamika sprzedaży detalicznej wyniosła 0,9% mdm i 3,2% rdr.
- Patrząc tylko na tę miarę, zdaje się ona sygnalizować opadający impet wzrostu konsumpcji ogółem. Powoli zaczyna też słabnąć wzrost realnego funduszu płac. Z drugiej strony w minionym półroczu całkiem dobrze ubytek ten kompensowały usługi – ocenili ekonomiści mBanku. I na pocieszenie dodali, że „oszczędności gospodarstw domowych w dużej mierze zostały odbudowane, co sygnalizuje pewną poduszkę na poniesienie przyszłych wydatków”

2⃣ Sprzedaż detaliczna podskoczyła tylko o 2,6% r/r, przy oczekiwaniach na poziomie 3,9% r/r. Patrząc tylko na tę miarę zdaje się ona sygnalizować opadający impet wzrostu konsumpcji ogółem.
— mBank Research (@mbank_research) September 23, 2024
Powoli zaczyna też słabnąć wzrost realnego funduszu płac. Z drugiej strony w minionym… pic.twitter.com/MTHXVgh8RY
Widać już, że pod względem konsumpcji towarów rok 2024 nie przyniósł spodziewanego ożywienia. Polski konsument najwyraźniej postanowił najpierw odbudować oszczędności, które zostały nadwątlone w okresie bardzo wysokiej inflacji w latach 2022-23. Ponadto od lipca odczuł drastyczne podwyżki rachunków za energię elektryczną, a zimą dojdą do tego wyższe koszty ogrzewania (zarówno gazem jak i ciepłem sieciowym).
To może tłumaczyć, dlaczego polski konsument nie rzuca się w wir zakupów, pomimo wciąż dwucyfrowej dynamiki nominalnych płac w sektorze przedsiębiorstw oraz bardzo wysokim podwyżkom w sferze budżetowej.
Sierpień przyniósł wyraźny spadek zakupów samochodów, gdzie realna sprzedaż była aż o 11,5% niższa niż w lipcu. Ale w ujęciu rocznym sprzedaż w brany motoryzacyjnej i tak była o 15,7% wyższa niż w sierpniu 2023 roku. Więcej niż rok temu kupiono też paliw (o 5,7%) oraz farmaceutyków i kosmetyków (11,2%). Wart odnotowania jest blisko 14-procentowy wzrost sprzedaży w „pozostałych” placówkach handlowych.
Nadal nie odbudowała się sprzedaż wielu dóbr trwałego użytku. W kategorii „meble, rtv, agd” odnotowano regres o 5,3% rdr. Sprzedaż odzieży i obuwia była natomiast o 13,6% niższa niż rok temu. W obu tych kategoriach głębokie spadki sprzedaży towarzyszą nam już od wielu miesięcy.































































