Talerze, ubrania, aparaty, maszyny do szycia – te i wiele innych starych rzeczy zalega na strychach Polaków. Część z nich jest znacznej wartości, dlatego ich właściciele decydują się na ich sprzedaż. I tu wkracza fiskus.
![]() | »Myślisz, że kontrola fiskusa Ci nie grozi? A zapłaciłeś abonament? |
Tysiące złotych podatku za filiżankę od babci
Wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok w sprawie podatniczki, która wysprzedawała m.in. starą porcelanę, książki i aparaty fotograficzne, które odziedziczyła po dziadkach i rodzicach oraz zakupiła część na targach staroci. Pieniądze były jej potrzebne na budowę domu, dlatego zdecydowała się rozstać ze swoją kolekcją.
Fiskus uznał, że wystawia ona na Allegro ilości hurtowe i zażądał uiszczenia zaległego podatku VAT z czterech lat. Rocznie sprzedawała ona setki takich rzeczy, łącznie na ponad 3 tys. zł (ustawodawca określił bowiem kwotę dochodu, uzyskaną w ciągu roku, wolną od opodatkowania, która wynosi 3089 zł.). Zdaniem skarbówki nie można było tego uznać za hobby, ale za działalność profesjonalną, od której należy zapłacić VAT (średnio tysiąc złoty zaległego VAT miesięcznie).
| Zobacz także: | |
![]() Polscy przedsiębiorcy oszukują, dlatego założą kasy fiskalne | |
Źródło: wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt I FSK 1644/11)
Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl





























































