Senat nie zgodził się w czwartek na odwołanie 18 ławników Sądu Najwyższego. Ich odwołania chciała pierwsza prezes SN, głównie dlatego, że ławnicy ci odmawiali orzekania w składach sędziowskich z udziałem tzw. neosędziów.


Głosowanie w sprawie każdego ze zgłoszonych do odwołania ławników odbywało się indywidualnie. Przeciwko odwołaniu każdego z nich najczęściej było ponad 60 senatorów, ponad 20 było za odwołaniem, najczęsciej nikt też nie wstrzymywał się od głosu.
Wnioski o odwołanie łącznie 18 ławników, czyli ponad połowy wszystkich ławników Sądu Najwyższego, skierowała do Senatu I prezes SN Małgorzata Manowska. Uzasadnieniem wniosków - jak wskazała - było m.in. niedopełnienie przez tych ławników obowiązków poprzez odmowę orzekania w licznych składach sędziowskich SN. Chodziło o sprawy rozpoznawane w składach z udziałem tzw. neosędziów, czyli sędziów, których kandydatury do SN zostały wyłonione w procedurze przed Krajową Radą Sądownictwa po 2017 r.
Podczas debaty, która w Senacie odbyła się w środę, senatorowie KO i Lewicy przekonywali, że ławnicy SN mieli rację odmawiając orzekania. Senatorowie PiS zaznaczyli zaś, że ocena, czy sędziowie SN zostali prawidłowo wybrani nie leży w kompetencjach ławników. W debacie nie uczestniczyła - mimo zaproszenia - I prezes SN. Nikt jej też nie reprezentował.
W imieniu swoim i innych ławników głos zabrał przewodniczący rady ławniczej SN Andrzej Kompa. Jego zdaniem I prezes SN próbowała pozycje ławników najpierw zdezawuować, a potem przypisać sobie uprawnienie weryfikowania ich zdolności do orzekania. "To odbierało nam nie tylko godność; odbierało nam wszelkie szanse działania takiego, które strony procesowe mogłyby uznać za legalne" - podkreślił.

Senat, który wybiera ławników SN, wybrał na czteroletnią kadencję (lata 2023-2026) 30 ławników jesienią 2022 r. Kandydatury zdecydowanej większości wyłonionych wtedy ławników - 26 osób - zostały zgłoszone przez Komitet Obrony Demokracji.
I prezes SN we wnioskach do Senatu o odwołanie ławników argumentowała między innymi, że przy ubieganiu się o stanowisko ławnicy wiedzieli, jakie są uwarunkowania prawne; że orzekając mogą składać zdania odrębne i że ekspertyzy prawne nie dają ławnikom prawa do tego, aby odmawiali orzekania. Ponadto w jednym przypadku – jak wskazywano we wniosku - chodziło o udział ławnika w manifestacji o charakterze politycznym, czyli - jak to określono - "zachowanie godzące w powagę sądu".
Według ustawy ławnikiem SN może być osoba, która m.in. posiada wyłącznie obywatelstwo polskie i korzysta z pełni praw cywilnych i publicznych; jest nieskazitelnego charakteru; ukończyła 40 lat, ale - w dniu wyboru - nie ukończyła jeszcze 60 lat; jest zdolna, ze względu na stan zdrowia, do pełnienia obowiązków ławnika; posiada co najmniej wykształcenie średnie. Nie może nim być osoba, która m.in.: jest zatrudniona w sądach, prokuraturze lub policji, pracuje w urzędach obsługujących centralne organy państwa, jest adwokatem, radcą prawnym, notariuszem, żołnierzem, duchownym albo należy do partii politycznej.
Generalnie ławnicy uczestniczą w SN w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych oraz spraw dyscyplinarnych m.in. sędziów. Ławników wybiera Senat w głosowaniu jawnym. Udział ławników w orzekaniu przez SN oraz ich wybór przez Senat wynika z ustawy o SN obowiązującej od 3 kwietnia 2018 r. (PAP)
nno/ lui/ mok/






























































