Władze USA uważają, że samolot z szefem najemniczej Grupy Wagnera Jewgienijem Prigożynem na pokładzie, który w środę rozbił się na zachodzie Rosji, został zestrzelony rakietą ziemia-powietrze - podała w czwartek agencja Reutera powołując się na dwóch amerykańskich urzędników.


Urzędnicy, którzy wypowiadali się pod warunkiem zachowania anonimowości ze względu na drażliwość sprawy, podkreślili, że informacje te są wstępne i są nadal sprawdzane.
W środę wieczorem rosyjska agencja transportu lotniczego Rosawiacja potwierdziła, że na pokładzie prywatnego samolotu, który rozbił się tego dnia w obwodzie twerskim, był Prigożyn i jego "prawa ręka" Dmitrij Utkin, pseudonim "Wagner".
Przeczytaj także
Przyczyny katastrofy, w której zginęło 10 osób, są badane. Pojawiły się hipotezy o zestrzeleniu maszyny przez rosyjską obronę przeciwlotniczą lub wybuchu na pokładzie.
Świadek katastrofy samolotu Prigożyna: samolot spadał z jednym skrzydłem
Samolot, którym leciał szef najemniczej rosyjskiej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn, spadał z jednym skrzydłem; wcześniej słychać było silny wybuch - powiedział agencji Reutera mieszkaniec wsi Kużenkino, Witalij Stepienok. W okolicach tej miejscowości w obwodzie twerskim rozbiła się w środę maszyna z Prigożynem na pokładzie, lecąca z Moskwy do Petersburga.
72-letni Stepienok pinformował, że najpierw usłyszał głośny huk i przestraszył się, że samolot spadnie na domy w jego wsi. Kużenkino leży mniej więcej w połowie drogi między Moskwą i Petersburgiem. "Zwykle, jeśli na ziemi dochodzi do wybuchu, to słychać echo, a tu był tylko huk. Popatrzyłem do góry i zobaczyłem biały dym" - powiedział mężczyzna.
Opisywał, że skrzydło samolotu odleciało na bok, a maszyna spadała na jednym skrzydle nie pikując, a ześlizgując się w dół. Stepienok wsiadł na rower i był na miejscu w około 20 minut. "Wszystko było w ogniu, wokół chodzili ludzie. Wyciągali kogoś, szczątki ludzkie" - powiedział świadek.
Stacja telewizyjna Al Jazeera poinformowała z miejsca katastrofy, że szczątki samolotu znajdowano dwa kilometry dalej.
W środę wieczorem rosyjska agencja transportu lotniczego Rosawiacja potwierdziła, że na pokładzie prywatnego samolotu, który rozbił się tego dnia w obwodzie twerskim na zachodzie Rosji, był Prigożyn i jego "prawa ręka" Dmitrij Utkin, pseudonim "Wagner". Przyczyny katastrofy są badane. Pojawiły się spekulacje o zestrzeleniu maszyny przez rosyjską obronę przeciwlotniczą lub wybuchu na pokładzie. (PAP)
"WSJ": katastrofa samolotu Prigożyna była zamachem
Rozbicie samolotu Jewgienija Prigożyna było wynikiem zamachu, ale według wstępnych informacji nie dokonano go za pomocą rakiety ziemia-powietrze - poinformował w czwartek "Wall Street Journal", powołując się na przedstawicieli władz USA.

Jak przekazała gazeta, według amerykańskich oficjeli, z którymi rozmawiała, wstępne informacje wywiadowcze wskazują na to, że katastrofa Embraera w obwodzie twerskim była wynikiem planu zabicia szefa Grupy Wagnera, lecz nie zestrzelenia samolotu rakietą obrony powietrznej. Zamiast tego dane mają wskazywać na wybuch bomby na pokładzie "lub inny typ sabotażu".
Urzędnicy mieli podkreślić, że są to wstępne i niekompletne jeszcze oceny wywiadu USA.
Putin składa kondolencje
Trzeba poczekać na oficjalne wyniki śledztwa dotyczącego rozbicia się samolotu Jewgienija Prigożyna, szefa najemniczej Grupy Wagnera - powiedział w czwartek Władimir Putin. Złożył kondolencje rodzinom ofiar - pisze Reuters.
Putin stwierdził, że znał Prigożyna od lat 90. i ocenił, że "był utalentowanym biznesmenem". Zaznaczył też, że ekspertyza ws. katastrofy samolotu wymaga czasu.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/ zm/ ap/



























































