Do protestów i niepokojów doszło także w innych miastach Włoch, gdzie odbywały się mecze 12. kolejki ekstraklasy.
Przez cztery godziny, od 18 do 22, kilkaset osób, opanowało okolice stadionu olimpijskiego w Rzymie i dwie pobliskie dzielnice. Chwilami chuligani byli zupełnie bezkarni: policja unikała starć, wycofywała się do bocznych ulic. Paraliżowało ją, jak twierdzą obserwatorzy, poczucie winy za absurdalną śmierć kibica, który zginął od kuli policjanta na Autostradzie Słońca. Kibic brał udział w sprzeczce na stacji benzynowej. Potem wyszło na jaw, że zabity był kibicem Lazio, a jego adwersarze kibicami Juventusu Turyn.
To wystarczyło, aby prywatna tragedia wywołała chaos wśród kibiców i pseudokibiców w całym kraju. Odwołano dwa mecze, trzeci, w Bergamo, przerwali sami widzowie, grożąc, że jeśli gracze nie zejdą z boiska, zdemolują stadion, a potem miasto.
Źródło:IAR






























































