WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polacy chcą inwestować. Co blokuje ich przed wejściem na rynek kapitałowy?

2026-06-09 12:14
publikacja
2026-06-09 12:14
Dodaj Bankier.pl w Google

Polacy wciąż inwestują rzadziej niż mieszkańcy wielu krajów Europy. Jedną z przyczyn są bariery, które przez lata narosły wokół rynku kapitałowego. Jak je usunąć, nie rezygnując z ochrony inwestorów?

Partnerem publikacji jest PKO Bank Polski

Ochrona inwestorów jest jednym z fundamentów rynku kapitałowego. Problem pojawia się wtedy, gdy rozwiązania tworzone z myślą o bezpieczeństwie zaczynają utrudniać podejmowanie decyzji dotyczących lokowania kapitału. To sprawia, że choć o potrzebie budowania w Polsce kultury inwestowania mówi się od lat, droga od zainteresowania inwestowaniem do pierwszej transakcji bywa zaskakująco długa i skomplikowana. O tym, gdzie przebiega granica między ochroną inwestora a nadmierną ostrożnością oraz jak usunąć przeszkody, które zniechęcają Polaków do inwestowania, dyskutowali uczestnicy debaty „Gold-plating czy patyna? Jak usunąć sztuczne bariery dla uczestnictwa w rynku kapitałowym”, która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.

Uczestnicy debaty byli zgodni, że usunięcie nakładanych na sektor finansowy przez krajowych regulatorów dodatkowych wymogów wykraczających poza unijne przepisy jest konieczne. Jego warunkiem jest jednak współpraca rynku i nadzoru finansowego. ()

Patyna zamiast ochrony

O gold-platingu, czyli nakładaniu przez krajowych regulatorów dodatkowych wymogów wykraczających poza unijne przepisy, rynek finansowy dyskutuje od lat. Dziś uwagę przykuwa inne zjawisko – narastanie interpretacji, praktyk i wewnętrznych zasad, które nie wynikają wprost z przepisów, a z czasem zaczynają być traktowane jak obowiązujące.

– To właśnie nazwaliśmy patyną. Pojawia się ona powoli, warstwa po warstwie, zwykle w najlepszej wierze. Tyle że po latach system staje się dużo bardziej restrykcyjny, niż wynikałoby to z samych regulacji, a konsekwencje dla rynku kapitałowego widzimy wszyscy – mówiła Ludmiła Falak-Cyniak, wiceprezes zarządu PKO Banku Polskiego.

Każda wprowadzona procedura wydaje się uzasadniona – dodatkowy etap weryfikacji czy kolejne pytanie w ankiecie mają ograniczać ryzyko i zwiększać bezpieczeństwo. W praktyce sprawiają jednak, że rozmowa o inwestowaniu staje się coraz trudniejsza, a klienci zamiast zachęty do działania otrzymują przede wszystkim komunikaty o ograniczeniach.

– System powinien działać jak lejek: docierać do szerokiego grona klientów i stopniowo prowadzić ich do inwestowania. Tymczasem zamieniliśmy go w słomkę. Produkty inwestycyjne trafiają głównie do tych osób, które od początku są zdecydowane, same przychodzą po konkretną ofertę i nie dają się zniechęcić – podkreślał Bartosz Pawłowski, prezes mTFI.

Z czasem regulacje, gold-plating i patyna zaczynają się wzajemnie wzmacniać. Efekt jest paradoksalny: rozwiązania tworzone z myślą o ochronie inwestora zaczynają utrudniać mu wejście na rynek kapitałowy.

Ostrożności nigdy za wiele?

W świecie finansów odpowiedzialność za błędną decyzję jest znacznie bardziej widoczna niż odpowiedzialność za zaniechanie. Jeśli klient straci pieniądze, łatwo wskazać winnego. Z drugiej strony, jeśli zrezygnuje z inwestycji, trudno obarczyć kogokolwiek konsekwencjami. Ta asymetria sprawia, że zarówno regulatorzy, jak i instytucje finansowe naturalnie skłaniają się ku ostrożności.

– Jeżeli wiele osób w organizacji myśli w ten sposób, z czasem powstaje kultura, która mówi: nie wychylaj się, nie ryzykuj, pilnuj przede wszystkim, żeby nie narobić problemów – mówiła prof. Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Zdaniem ekspertki problem pogłębia także sposób postrzegania roli działów compliance. Ich zadaniem jest przede wszystkim ochrona organizacji przed błędami i potencjalnym ryzykiem, znacznie rzadziej mówi się natomiast o tym, jak mogą pomagać w upraszczaniu procesów czy poprawie doświadczeń klientów. Compliance najłatwiej oceniać przez pryzmat tego, czego udało się uniknąć, a nie tego, co udało się usprawnić. Na to nakłada się dobrze znany efekt status quo – raz wprowadzone rozwiązania rzadko są kwestionowane.

– Przez lata ostrożność stała się domyślną strategią bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że do takiego podejścia bardzo łatwo się przyzwyczaić. Dlatego dziś największym wyzwaniem nie jest samo uproszczenie procesów, ale zmiana sposobu myślenia, który utrwalał się w całym sektorze – podkreślała Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE i IZFiA.

Różne twarze ryzyka

Trudno wyobrazić sobie rozmowę o inwestowaniu bez rozmowy o ryzyku. Osoba decydująca się wejść na rynek kapitałowy powinna być świadoma potencjalnych strat, ale sposób przekazywania tych informacji ma ogromne znaczenie.

– Jeśli klient najpierw słyszy, ile może stracić, natychmiast uruchamiają się u niego mechanizmy obronne. Pojawiają się wymówki: to nie jest odpowiedni moment, to nie jest produkt dla mnie, nie jestem gotowy. W efekcie zamyka się na dalszą rozmowę, jeszcze zanim pozna możliwe rozwiązania – podkreślała prof. Katarzyna Sekścińska.

Zdaniem ekspertki rozmowa powinna się zaczynać od określenia celów i potrzeb, a dopiero później przechodzić do ryzyka. Ważne jest także pokazywanie konsekwencji bierności – skutki wieloletniego trzymania pieniędzy w gotówce często pozostają niewidoczne. Rolą instytucji finansowych powinno być nie tylko ostrzeganie przed zagrożeniami, ale również pokazywanie, jak można nimi zarządzać. To właśnie dlatego UKNF pracuje nad rozwiązaniami, które mają pomóc instytucjom finansowym prowadzić bardziej efektywny proces doradczy.

– Rozmawiamy o portfelach modelowych, onboardingu czy planie finansowym. Szukamy takich rozwiązań, które pozwolą z jednej strony zachować odpowiedni poziom ochrony inwestora, a z drugiej ułatwią podejmowanie decyzji inwestycyjnych i budowanie długoterminowych relacji z klientami – mówiła Magdalena Łapsa-Parczewska, dyrektor pionu nadzoru nad rynkiem kapitałowym UKNF.

Odzyskać uwagę klienta

Osoba szukająca dziś informacji o inwestowaniu znacznie szybciej trafi na materiały dotyczące kryptowalut niż funduszy inwestycyjnych. Często więcej dowie się od influencerów w mediach społecznościowych niż od przedstawicieli instytucji działających pod nadzorem. Dlaczego tak się dzieje? Wśród doradców i instytucji finansowych wciąż funkcjonuje wiele wątpliwości dotyczących tego, co wolno powiedzieć klientowi i gdzie przebiega granica pomiędzy informacją a rekomendacją.

– Musimy sprawić, żeby ludzie na pierwszej linii kontaktu czuli się komfortowo, rozmawiając z klientami. To zaufanie jest bardzo ważne. W firmach inwestycyjnych pracują kompetentni ludzie, którzy potrafią wyjaśniać klientom nawet złożone zagadnienia i pomagać im podejmować decyzje – podkreślał Bartosz Pawłowski.

Problem widać także w komunikacji marketingowej. Jak zauważyła Małgorzata Rusewicz, sektor funduszy inwestycyjnych praktycznie zniknął z przestrzeni reklamowej.

– Przejrzałam reklamy funduszy inwestycyjnych i właściwie ich nie znalazłam. Trafiłam za to na mnóstwo reklam kryptowalut i platform bitcoinowych. Były świetnie zrobione, zachęcające i bardzo przekonujące. Pytanie brzmi, dlaczego my nie robimy tego samego – mówiła prezes IGTE i IZFiA.

Jednym z powodów mogą być obowiązujące wytyczne dotyczące informacji reklamowych, dlatego uczestnicy debaty apelowali o ich zniesienie. Taki krok mógłby pokazać, że rynek i nadzór są gotowe wspólnie szukać sposobów na skuteczniejsze docieranie do klientów.

Wspólny kierunek

W trakcie debaty wielokrotnie powracało pytanie o to, kto odpowiada za obecny kształt rynku kapitałowego. Odpowiedź nie była jednak jednoznaczna. Przez lata kolejne warstwy zabezpieczeń i procedur dokładały zarówno instytucje finansowe, jak i nadzór. W efekcie powstała swoista spirala bezpieczeństwa, która z czasem zaczęła przynosić niezamierzone konsekwencje.

– Mam wrażenie, że zdiagnozowaliśmy już najważniejsze problemy. Teraz pracujemy nad tym, jak wprowadzać zmiany bez tworzenia kolejnych warstw regulacji i obowiązków. Jesteśmy w stałym dialogu z rynkiem i chcemy ten proces kontynuować – podkreślała Magdalena Łapsa-Parczewska.

Jak zaznaczała, urząd jest dziś bardziej otwarty na rozmowę z uczestnikami rynku i wspólnie z branżą pracuje nad rozwiązaniami, które mają ułatwić inwestowanie przy zachowaniu odpowiedniego poziomu ochrony inwestorów.

Podobne wnioski płynęły również ze strony rynku.

– Cieszę się, że nadzór i rynek mówią dziś jednym głosem. Razem wskazujemy regulatorowi, co trzeba zmienić, żeby więcej klientów uczestniczyło w rynku kapitałowym. Skoro wszyscy dostrzegamy potrzebę uproszczeń, to jest dobry moment, by na nowo przyjrzeć się rozwiązaniom, które przez lata narosły wokół inwestowania – mówiła Ludmiła Falak-Cyniak.

Uczestnicy debaty byli zgodni, że usunięcie sztucznych barier nie będzie możliwe bez dalszej współpracy rynku i nadzoru oraz gotowości do kwestionowania rozwiązań, które przez lata uznawano za oczywiste.

Partnerem publikacji jest PKO Bank Polski

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:Materiał partnera
Tematy
MG HS Hybrid+ z rabatem do 15 000 zł! Już od 122 900 zł.
MG HS Hybrid+ z rabatem do 15 000 zł! Już od 122 900 zł.

Powiązane: Europejski Kongres Finansowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki