Przedstawiciele branży life science i rynku kapitałowego wskazują, że choć popyt na projekty biotechnologiczne i medyczne ponownie rośnie, to problemem pozostaje ograniczona liczba odpowiednio dużych projektów oraz niedostateczne kompetencje biznesowe części spółek.


Polskie spółki z sektora life science liczą na wykorzystanie zmian zachodzących w europejskiej polityce przemysłowej i farmaceutycznej, które mają prowadzić do uniezależniania się od dostaw substancji czynnych (API) z Chin i Indii.
Prezes Biotonu Jeremy Launders podczas debaty podczas konferencji „Kapitał na Zdrowie” ocenił, że Europa znajduje się obecnie na etapie zmiany podejścia do bezpieczeństwa lekowego i łańcuchów dostaw.
„W Europie widzimy zmianę, mieliśmy duży nacisk na koszty, co skutkowało pozyskiwaniem API z Chin i Indii, a teraz jest prośba od rządów, aby wzmocnić odporność w łańcuchu dostaw” - powiedział.
Jak wskazał, obecnie około 80 proc. API dla 278 kluczowych molekuł pochodzi z Chin i Indii. Dodał, że celem Komisji Europejskiej ma być zwiększenie udziału produkcji API w Europie z obecnych około 20 proc. do 50 proc. do 2030 roku, a docelowo do 100 proc. do 2032 roku.

Zdaniem Laundersa, Polska mogłaby odegrać istotną rolę w realizacji tych planów.
„W Polsce mamy zdolności, aby produkować API dla całej Unii Europejskiej” - powiedział.
Uczestnicy konferencji zwracali uwagę, że poprawa sytuacji geopolitycznej sektora może zbiegać się z odbudową zainteresowania inwestorów branżą life science.
Prezes Mabionu Gregor Kawaletz ocenił, że po okresie słabszej koniunktury kapitał ponownie zaczyna napływać do biotechnologii.
„Teraz widzimy, że pieniądze idą z powrotem do biotechnologii, co jest potrzebne, ponieważ branża przynosi prawdziwą zmianę w jakości życia pacjentów” - powiedział.
Jednocześnie wskazał, że Polska dysponuje silnym zapleczem naukowym i technologicznym, ale problemem pozostaje komercjalizacja projektów oraz pozyskiwanie finansowania.
Według Kawaletza naukowcy często pełnią równolegle funkcje menedżerskie, nie dysponując odpowiednio rozwiniętą siecią kontaktów biznesowych, która mogłaby pomóc w zdobywaniu kapitału zewnętrznego.
Podobne wnioski przedstawili uczestnicy panelu poświęconego finansowaniu sektora life science. Partner zarządzający MCI Capital Paweł Borys wskazał, że jedną z głównych barier rozwoju pozostaje niedostateczne przygotowanie biznesowe spółek technologicznych.
„W Polsce w branżach technologicznych mamy świetne kompetencje techniczne, ale niedobory w tych umiejętnościach biznesowych (...) to jest duża wartość dla doradców tych firm, aby przetłumaczyć język bardzo specjalistyczny na realny +business plan+ oraz poparcie cyframi i językiem, który jest bardziej zrozumiały dla inwestora” - powiedział.
Jak dodał, life science i healthcare pozostają atrakcyjnymi sektorami inwestycyjnymi, jednak ze względu na swoją specyfikę wymagają od inwestorów nie tylko wiedzy finansowej, ale również bardzo dobrego zrozumienia technologii, produktów i rynku.
Również prezes NanoGroup Przemysław Mazurek wskazywał na konieczność silniejszej koncentracji na aspektach biznesowych działalności.
„Obecnie najważniejszą częścią, na której się skupiamy jest nauczanie systemowe” - powiedział.
Odnosząc się szerzej do wyzwań stojących przed branżą, ocenił, że polskie firmy często koncentrują się przede wszystkim na rozwoju naukowym i technologicznym.
„Od strony spółki, to biznes jest czymś co napędza firmę na przód” - dodał Mazurek.
W jego ocenie jednocześnie istotny potencjał wzrostu posiadają niszowe segmenty rynku, takie jak transplantologia.
Przedstawiciele rynku kapitałowego podkreślali, że problemem nie jest obecnie brak pieniędzy, lecz niewystarczająca liczba odpowiednio dużych i dojrzałych projektów inwestycyjnych.
Artur Iwański, szef syndykatu Ipopema Securities, ocenił, że na rynku funkcjonuje znacząca grupa inwestorów gotowych angażować duży kapitał również w sektor life science.
„Brakuje biznesowego, dużego, zweryfikowanego i skonsolidowanego podejścia z dużego portfela (...), ale nie ma podaży, przez co nie buduje się popyt. To się będzie powoli rozwijać i zmieniać, ale to wymaga czasu” - powiedział.
Jak wskazał, istnieje realna baza inwestorów zdolnych przeznaczyć na projekty od 100 mln zł do 200 mln zł, jednak liczba przedsięwzięć spełniających oczekiwania rynku pozostaje ograniczona.
Podobną diagnozę przedstawiła dyrektor zarządzająca Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych Anna Wnuk. Jej zdaniem na wcześniejszych etapach rozwoju spółek biotechnologicznych problemem są przede wszystkim kompetencje oraz ograniczone zaufanie inwestorów wynikające z niewielkiego doświadczenia rynkowego wielu podmiotów.
Jak zaznaczyła, nie jest to wyłącznie problem polskiego rynku, ale zjawisko obserwowane szerzej w Europie.
Wnuk zwróciła jednocześnie uwagę na działania mające poprawić finansowanie sektora, w tym programy wspierające innowacje oraz rozwój finansowania typu venture capital.
„Rynek kapitałowy i finansowanie wszystkich sektorów będzie szedł ku specjalizacji” - powiedziała.
Z kolei Izabela Mikołajczyk, dyrektor Rynku Pierwotnego GPW, wskazała na sygnały poprawy aktywności inwestorów na rynku publicznym.
Jak poinformowała, w ostatnich kwartałach widoczny jest wzrost liczby transakcji realizowanych przez spółki biotechnologiczne. W pierwszym półroczu przeprowadzono sześć takich transakcji, czyli około 30 proc. więcej niż w całym poprzednim roku.
Według Mikołajczyk pokazuje to, że inwestorzy ponownie zaczynają bardziej przychylnie patrzeć na sektor biotechnologiczny i są gotowi wspierać rozwój spółek.
Jednocześnie zwróciła uwagę na potrzebę rozwoju wyspecjalizowanej bazy inwestorów instytucjonalnych.
„Fundusze TFI, które na przykład inwestują w biotechnologie, jest stosunkowo niewiele. Jako giełda liczymy na tą grupę inwestorów, która może zapełnić lukę popytową na rynku i to jest ten element, który mógłby być jeszcze wzmocniony” - powiedziała.
Uczestnicy debaty ocenili, że połączenie odbudowującego się zainteresowania inwestorów z europejskim zwrotem w kierunku zwiększania lokalnej produkcji leków i substancji czynnych może stworzyć dla polskich spółek wyjątkową szansę rozwojową.
Warunkiem wykorzystania tego trendu ma być jednak nie tylko rozwój kompetencji naukowych, ale również budowa dużych, skalowalnych projektów biznesowych zdolnych do przyciągnięcia krajowego i zagranicznego kapitału. (PAP Biznes)
odu/ hum/ pr/
































































